To jeden z tych weekendów, podczas których zatęsknicie nie tylko za Giro d’Italia i Vueltą, ale również Jebel Hafeet i 4 Dniami Dunkierki. Maraton sprintów równie nieuniknionych, co żółta koszulka na plecach Tadeja Pogačara. Na pierwszy ogień pójdzie ten mniej klasyczny, a przez to potencjalnie bardziej intrygujący finisz, ponieważ false flat w Laval i prognozowany wiatr w plecy łącznie tworzą warunki sprzyjające odwróceniu wstępnie nakreślonej hierarchii.
8. odcinek tegorocznej Wielkiej Pętli prowadzi z położonego na wschodnich krańcach Bretanii Saint-Méen-le-Grand do stolicy departamentu Mayenne, Laval, licząc 171 kilometrów przy ok. 1600 metrach łącznego przewyższenia.
Trasa zawiera wiele drobnych, nieoznaczonych na mapie wzniesień, prowadząc przez typowy dla Bretanii i Kraju Loary krajobraz wypełniony zielonymi dolinami, łagodnymi pagórkami i otoczonymi żywopłotami wiejskimi szosami. Na to, że doprowadzi to peleton do wrzenia na etapie formowania ucieczki dnia, tym razem trudno jednak liczyć.
Niemal idealnie na półmetku rozegrany zostanie lotni finisz w Vitré (85,5 km), a około 16 kilometrów przed metą kolarze pokonają jedyną dziś premię górską – Côte de Nuillé-sur-Vicoin (1,0 km, śr. 4,6%).
Końcówka etapu została poprowadzona szerokimi drogami wzdłuż rzeki Mayenne. Kluczowym momentem będzie techniczna sekwencja zakrętów i rond: między 5. a 3,5 kilometrem przed metą znajdują się kolejno: zwężenie drogi, ostry zakręt w lewo, a następnie wyjazd na szeroką obwodnicę. 2,9 kilometra od kreski czeka zawodników kluczowa nawrotka, po której następuje krótki zjazd, a dalej seria dwóch rond (1,9 km i 1,5 km do mety), które powinny definitywnie ustawić hierarchię sprinterskich pociągów.
Trasa delikatnie wznosi się na finałowych 1,3 kilometra (średnio 3%) – wyraźniej w pierwszej części tego odcinka (ok. 4,5%). Sprint rozegra się z wiatrem w plecy, na szerokiej, nieco zakręcającej w lewo szosie, na papierze premiując dobre rozprowadzenie i otwarcie z czołowej pozycji w peletonie.
Oto, co na temat 8. etapu Tour de France 2025 napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
Etap 8, 12 lipca: Saint-Méen-le-Grand > Laval (171,4 km)
Po dość długiej przerwie, w sobotę do odgrywania pierwszoplanowych ról powinni powrócić sprinterzy. 171-kilometrowa trasa z Saint-Méen-le-Grand do Laval prowadzi przez rolnicze obszary Bretanii i Mayenne, a metę poprzedza 1000-metrowy false flat.




Pogoda
Dziś przed kolarzami (jak dotąd) najgorętszy dzień tegorocznej edycji Wielkiej Pętli, choć mam wrażenie, że w nadchodzącym tygodniu powtórzę to jeszcze kilkukrotnie. Temperatura powietrza w godzinach popołudniowych sięgnie 31–32°C, szanse wystąpienia opadów wynoszą 0%, a północno-wschodni wiatr (NE) o prędkości do 15 km/h pozostanie bez większego wpływu na rywalizację.
Finałowy sprint rozegrany zostanie z wiatrem w plecy.
Faworyci
Pierwsza odsłona zestawu weekendowych tortur, przynajmniej w kontekście finałowej rozgrywki, cień intrygi zawiera, ponieważ o ile scenariusz i faworyci są znani jeszcze przed rozpoczęciem sobotniej rywalizacji, warunki wietrzne wraz z charakterystyką ostatniego kilometra mogą nieco namieszać w zbudowanym dotychczas obrazie.
Na swoje pierwsze zwycięstwo we francuskim wielkim tourze cały czas czeka Jonathan Milan (Lidl–Trek), a jego ekipa będzie zdawać sobie sprawę, że finisz w Laval to jedna z lepszych okazji na zmianę tego stanu rzeczy. Lidl–Trek podchodzi do rozgrywania sprinterskich końcówek na zasadzie przejmowania totalnej kontroli i naprawdę rzadko pod tym względem zawodzi, dlatego jeśli Theuns, Stuyven, Consonni i spółka bezpiecznie przeprowadzą 24-letniego Włocha przez serię rond w końcówce, będzie on faworytem. Powody, dla których przegrał on z Merlierem w Dunkierce – a więc bardzo wczesne otworzenie sprintu i jego siłowy charakter – w warunkach lekko wznoszącej się drogi i wiatru w plecy dziś powinny stać się największymi sprzymierzeńcami Milana.
Tim Merlier (Soudal Quick-Step) jest aktualnie najszybszy, co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Ma też z obecnej stawki sprinterów najchłodniejszą głowę, co pozwala mu znajdować własne ścieżki w towarzyszącym tego rodzaju finiszom chaosie. Ale to nie udaje się za każdym razem – na pewno nie na Wielkiej Pętli, gdzie sprinterskie końcówki są obecnie najbardziej nieprzewidywalne i na swój sposób brutalne – ani też nie odbywa się bezkosztowo. Dziś, aby wygrać, 32-letni Belg zmuszony będzie przez kilka kilometrów samodzielnie rozpychać się o miejsce w ostatnim wagonie pociągu Lidla, a następnie trochę wbrew fizyce wyjść z koła Milanowi, w niesprzyjających temu warunkach wietrznych i na finiszu, którego typ nie do końca mu odpowiada. Jeśli Merlier będzie miał jeden z tych dni, kiedy wszystko po prostu wychodzi – wygra. Jeśli Milan podpali się i ruszy zdecydowanie za wcześnie, tak samo. Ale jeśli belgijski kolarz nie rzuci dziś na to wszystkich swoich sił, wiedząc, że w niedzielę czeka go skrojony na miarę jego potrzeb sprint w Châteauroux, zrozumiem.
Mamy natomiast w stawce 112. edycji Tour de France kilku zawodników, którzy pod kątem przyspieszenia dość wyraźnie ustępują wyżej wymienionej dwójce, ale dobrze sprawdzają się na wiodących mniej lub bardziej pod górę finiszach. Należą do nich przede wszystkim Biniam Girmay (Intermarché–Wanty), Søren Wærenskjold (Uno-X Mobility) i Phil Bauhaus (Bahrain–Victorious), z lekkim wskazaniem na tego ostatniego ze względu na bardzo dobry występ na etapie do Dunkierki oraz fakt, że nie potrzebuje on do tego trasy o (relatywnie) wysokiej łącznej sumie przewyższeń. To samo mogłabym napisać o Kadenie Grovesie (Alpecin–Deceuninck), ale u niego wszystko rozbije się o przygotowanie i mental. Kiedy stawał na starcie tegorocznego Touru, nie ciążyła na nim bezpośrednia odpowiedzialność za wynik ekipy i trudno jest przewidzieć, jak wpłynie na niego tego rodzaju rozluźnienie.
Pominę kilka dużych nazwisk, które aktualnie nie dowożą – sami możecie zaznaczyć je na liście. Jako czarne konie wymienić można Paula Penhoëta (Groupama–FDJ), Laurence’a Pithiego (Red Bull–BORA–hansgrohe) i Marijna van der Berga (EF Education–EasyPost). Każdy młody, zdolny, z potencjałem i łatwymi do zidentyfikowania problemami – słowem: idealny materiał, by zainwestować w tę końcówkę trochę więcej emocji i, najpewniej, srogo się zawieść.
Harmonogram
📍 Start ostry: 13:25
🏁 Prognozowany finisz: ok. 17:15
📺 Transmisja: od KM 0 w Eurosport 1 i HBO Max
Wszystko o 112. edycji Tour de France:
- Relacja z 7. etapu
- Zapowiedź wyścigu
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Oficjalna lista startowa
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji górskiej
- Plan transmisji telewizyjnych
- Wszystkie artykuły









co za dziadowski weekend! antypromocja kolarstwa
Sprinter też człowiek 😉 Ale faktycznie szału raczej nie będzie, tak więc do zobaczenia wszystkim najwcześniej w poniedziałek ;).
Po co komu takie etapy nikt tego nie oglada
Specjalnie dali taki etap na sobotę by sobie spokojnie trawnik skosić, ogródek wypielić i jeszcze na rower wyskoczyć bez obaw że minie nas sroga walka faworytów.
Szkoda, że jest tylko jeden etap dziennie. To działa na niekorzyść Pogacara, który pewnie chciałby sobie powygrywać więcej etapów.
Sugeruję zamieszczać nazwisko autora/autorki na stronie głównej.
Nie każdy ma ochotę wracać do „Nad Niemnem” w gorszej wersji.
Wirgil, jesteś niemiły 😉
Marcraft ale generalnie to wiesz, że Tadeusz dziś nie wygrał i nie było na to szans? Choć jak znam Twoje podejście (a trochę się tych komentarzy już naczytałem i ciągle jeszcze nie rozgryzłem czy Ty z tym uwielbieniem to tak całkiem na serio czy trochę jednak trollujesz) to pewnie uważasz, że jakby chciał to mógłby i sprinty wygrywać.
To raczej nie trolling, a jakaś choroba – do dziś żałuję, że sąd umorzył sprawę wobec tego człowieka za wysyłanie gróźb do członków naszej redakcji.