fot. Flèche Wallonne

Bardzo udany to był sezon dla drużyny Israel-Premier Tech. Bliskowschodnia formacja pierwszy raz w swojej historii otarła się o czołową „10” rankingu UCI, zanotowała premierowe top10 Tour de France czy wygrała zarówno wyścig jednodniowy, jak i etapowy z kalendarza UCI World Tour. Czy zatem w ekipie mogą po takim roku strzelać korki od szampanów?

1 kwietnia 2024 roku, Strefa Gazy – polski obywatel staje się jedną z wielu cywilnych ofiar konfliktu na linii Izrael-Palestyna mimo bycia na tych terenach jako wolontariusz organizacji humanitarnej. A nie, moment, my tu o kolarstwie, w którym tzw. wybielanie się poprzez sport jest sankcjonowane przez Międzynarodową Unię Kolarską i w którego następstwie pod własną flagą ścigać nie mogą się obywatele Rosji i Białorusi, a obecność drużyny z tego pierwszego startu na starcie Tour du Faso momentalnie wyrzuciła ten wyścig poza kalendarz UCI. Jak się jednak okazuje drużyna będąca na dobrej drodze do powrotu do World Touru może posiadać państwo Izrael w nazwie i pod taką flagą ocieplać wizerunek tego kraju. To tylko takie słowo wstępu i zarazem prośba – w dalszej części tekstu skupię się wyłącznie na wynikach sportowych tej drużyny i ścigających się dla niej zawodników, acz warto pamiętać, że Izrael, tak jak każdy sponsor, wspiera kolarstwo dla własnej promocji i poprawy swojego wizerunku.

Właśnie – Israel-Premier Tech ma za sobą sezon, po którym ciężko byłoby nie patrzeć z uśmiechem na osiągane przez nich wyniki. 29 zawodowych zwycięstw, 11. miejsce w rankingu UCI, 8 sukcesów na poziomie World Touru, w tym wygrana Strzała Walońska, klasyfikacja generalna Santos Tour Down Under czy etap Vuelta a España – to był bardzo dobry rok dla podopiecznych Sylvana Adamsa i Kjella Carlströma. Wyniki te sprawiają, że już tylko kataklizm mógłby pozbawić bliskowschodnią formację powrotu do World Touru po sezonie 2025 – to właśnie wtedy zostaną przyznane licencje na taka 2026-28.

Najważniejsze sukcesy chronologicznie:

🇦🇺Wygrany etap i kl. generalna Santos Tour Down Under
🇦🇺4. miejsce w Cadel Evans Great Ocean Road Race
🇫🇷Triumf na odcinku Tour de la Provence (2.1)
🇫🇷Zwycięstwo na etapie Tour des Alpes-Maritimes (2.1)
🇷🇼4 wygrane etapy i triumf w kl. generalnej Tour du Rwanda (2.1)
🇹🇼3 wygrane etapy i zwycięstwo w kl. generalnej Tour de Taiwan (2.1)
🇪🇸Zwycięstwo na etapie Volta a Catalunya
🇧🇪8. miejsce w Ronde van Vlaanderen
🇧🇪2. i 4. lokata w Brabanckiej Strzale (1.Pro)
🇧🇪Triumf w Strzale Walońskiej
🇩🇪3. pozycja w Eschborn-Frankfurt
🇫🇷Wygrany etap i 3. miejsce w kl. generalnej Critérium du Dauphiné
🇨🇭5. lokata w kl. generalnej Tour de Suisse
🇷🇴Wygrany etap i kl. młodzieżowa, 3. i 6. pozycja w generalce Sibiu Cycling Tour (2.1)
🇫🇷9. miejsce w kl. generalnej Tour de France
🇧🇪Wygrany etap, 2. i 6. lokata w generalce Ethias-Tour de Wallonie (2.Pro)
🇪🇸8. pozycja w Donostia San Sebastian Klasikoa
🇪🇸Wygrany etap Vuelta a España
🇬🇧2 wygrane etapy, triumf w kl. generalnej i punktowej Tour of Britain (2.Pro)
🇨🇦8. miejsce w Grand Prix Cycliste de Montréal
🇭🇷Wygrany etap i 5. lokata w generalce Cro Race (2.1)
🇮🇹2. pozycja w Gran Piemonte (1.Pro)
🇮🇹Triumf w Giro del Veneto (1.Pro)
🇨🇳2 wygrane etapy i zwycięstwo w kl. punktowej Gree-Tour of Guangxi

Kluczowi kolarze Israel-Premier Tech w sezonie 2024:

🇬🇧Stephen Williams
Ależ to był sezon życia dla 28-letniego Brytyjczyka! Dotychczas mający jedynie pojedyncze błyski Stephen Williams w tym roku zaczął od takiego pojedynczego wystrzału w postaci wygrania etapu i klasyfikacji generalnej pierwszego worldtourowego wyścigu w roku, czyli Santos Tour Down Under, ale czas pokazał, że na tym nie poprzestał. Po powrocie do Europy 28-latek był 3-krotnie w top5 etapów Volta a Catalunya, a następnie osiągnął życiowy sukces – był najlepszy w Strzale Walońskiej! Dalsza część roku to m.in. anonimowy występ w Tour de France, ale później kolejny wystrzał – Brytyjczyk przed własną publicznością wygrał 2 etapy i klasyfikację generalną Tour of Britain. Wszystko to dało mu 46. lokatę w rankingu UCI – i tak zaskakująco odległą, ale wynika to z tego, że Stephen Williams jest kolarzem zero-jedynkowym, tj. albo wygrywa, albo praktycznie go nie widać w wyścigach.

🇳🇿Corbin Strong
Jeszcze wyżej w zestawieniu UCI znalazł się 24-letni Nowozelandczyk – Corbin Strong zajął tam 39. miejsce, a złożyły się na to m.in. 2 zwycięstwa, czyli triumf w Giro del Veneto oraz na etapie Ethias-Tour de Wallonie, a także masa wysokich lokat. Sprinter bliskowschodniej ekipy był kolejno 3. w Surf Coast Classic, 4. w Cadel Evans Great Ocean Road Race, został wicemistrzem kraju, był 8. w Faun Drôme Classic, 3. na etapie Tirreno-Adriatico, 17. w Mediolan-San Remo i Gandawa-Wevelgem, 10. w Brabanckiej Strzale, 2. w Tour du Finistère, 3. na etapie 4 Dni Dunkierki, 2. w klasyfikacji generalnej wspomnianego Ethias-Tour de Wallonie, 5-krotnie w top6 etapów Vuelta a España oraz 2. w Gran Piemonte. Wypisałem to wszystko by ukazać regularność Nowozelandczyka – teraz przed nim ważny cel, jakim powinno być przekucie solidności w liczniejsze zwycięstwa.

🇨🇦Derek Gee
Objawienie sezonu 2023 nie zatrzymuje się i 27-letni Kanadyjczyk kolejny raz zaskakiwał cały świat. Derek Gee w tym roku długo był dość anonimowy i spokojny, ale potem przyszło Critérium du Dauphiné – tam wygrał etap, a w klasyfikacji generalnej zajął niesamowicie wysokie 3. miejsce. Dalej Kanadyjczyk pojechał na Tour de France, gdzie choć pierwotnie miał walczyć o etapy to powalczył jednak o końcową klasyfikację, a zajął w niej 9. miejsce – historyczne dla swojego zespołu, który od dawna marzył o top10 Wielkiej Pętli. Później 27-latek ponownie przygasł, ale te 2 występy i tak dały mu 69. miejsce w rankingu UCI.

🇬🇧Joseph Blackmore
W pierwszej setce zestawienia UCI znajdziemy jeszcze jednego kolarza z bliskowschodniej formacji, a jest nim wielki talent – 21-letni Joseph Blackmore. Brytyjczyk, który dopiero w tym roku skupił się w pełni na kolarstwie szosowym, rok zaczynał w developmencie, ale po  wygranych „na wypożyczeniu” w Tour du Rwanda (+2 etapy) i Tour de Taiwan, triumfu w Circuit des Ardennes (+etap), ponownie ścigając się z główną ekipą 4. miejscu w Brabanckiej Strzale i zwycięstwie w Liège-Bastogne-Liège U23 Brytyjczyka na stałe przesunięto do dorosłej drużyny. To przyniosło m.in. 10. miejsce w generalce Arctic Race of Norway, 5. w Tour of Britain czy 8. w Grand Prix de Wallonie, ale jeszcze lepsze były starty reprezentacyjne – Joseph Blackmore wygrał niezwykle prestiżowe Tour de l’Avenir (+etap) i zajął 5. miejsce w wyścigu ze startu wspólnego orlików podczas mistrzostw świata. 21-latek w kolejnych latach może mocno namieszać w zawodowym peletonie.

Największe pozytywne zaskoczenia:

4 kolarzy, spośród których praktycznie każdy mógłby się znaleźć w tej sekcji, już opisałem, ale to nie koniec plusów w bliskowschodnim zespole. Swoje zrobili także młodzi Amerykanie – Matthew Riccitello osiągnął pierwszy bardzo cenny wynik wśród elity zajmując 5. miejsce w klasyfikacji generalnej Tour de Suisse i pokazując się na etapach Vuelta a España, a Riley Sheehan był m.in. 3. w worldtourowym Eschborn-Frankfurt, 4. w Tro-Bro Léon czy 13. w Ronde van Vlaanderen pokazując, że w przyszłości może zostać liderem swojej ekipy na trudne klasyki potrafiąc przejechać przez trudności terenowe by na koniec jeszcze zafiniszować. Na plus rok zapisać może także znany dotychczas głównie polskiej publiczności Oded Kogut, który w tym sezonie pokazywał się także w innych krajach – wygrał etap Cro Race, był na podiach m.in. w Antwerp Port Epic czy Ronde van Overijssel.

Największe rozczarowania:

To nie był rok weteranów z tej drużyny – jedynie pojedyncze dobre wyniki zaliczyli Michael Woods, Dylan Teuns, Hugo Hofstetter, Jakob Fuglsang czy Simon Clarke, a na osobne artykuły zasługuje to co robi Chris Froome – Brytyjczyk dzielnie walczy o tytuł najbardziej nieudanego transferu w historii kolarstwa ścigając się na dramatycznie niskim poziomie. Pewnie nie rzucałoby się to tak w oczy gdyby nie to, że 39-latek co rusz odgraża się, że on to jeszcze chciałby na Tour de France itd. Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść… a u Chrisa Froome’a już teraz jest dużo za późno i chyba tylko pieniądze trzymają go na jeszcze jeden rok w zawodowym peletonie.

Podsumowanie

Bliskowschodnia ekipa do World Touru weszła w 2020 roku dzięki swoim możliwościom finansowym, a jednocześnie tworząc wtedy zespół pełen kolarskich emerytów i zawodników dalekich od swojego najlepszego poziomu. Taka strategia przyniosła im spadek i jak się okazuje także wyciągnięcie wniosków – sezon 2024 udowadnia, że postawienie na młodszych (choć nie zawsze zupełnie młodych) kolarzy może być receptą na sukces, którym jest rekordowo wysoka 11. lokata w rankingu UCI i niemal 30 zawodowych zwycięstw. Abstrahując od moralnych aspektów dopuszczenia takiego kraju rejestracji drużyny czy sponsora tytularnego tej ekipy to ta po prostu robi obecnie dobrą robotę, rozwija się we właściwą stronę, a ten sezon udowodnił, że powrót za rok do World Touru będzie całkowicie zasłużony.

Ocena potencjału Israel-Premier Tech z Naszosowej zapowiedzi sezonu 2024: 4/10
Ostateczna ocena dla tej drużyny za sezon 2024: 5,5/10

Poprzedni artykułÓscar Sevilla wygrywa etap Vuelta Ciclística al Ecuador
Następny artykułTeam Novo Nordisk kompletuje skład na następny sezon
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze