fot. UCI

Olimpijski wyścig ze startu wspólnego miał dwóch faworytów − Remco Evenepoela i Mathieu van der Poela. Na mecie na kultowym Placu Trocadero złoto wywalczył pierwszy z nich, drugi przeciął kreskę po cichu, na 12. pozycji. 

Przed startem dzisiejszego wyścigu mężczyzn udzielający wywiadów kolarze nawzajem zrzucali presję na swoich rywali. Remco Evenepoel, jeden z liderów bardzo mocnej reprezentacji Belgii, przyznawał, że Mathieu van der Poel „zawsze jest niebezpieczny” i „jest jednym z głównych faworytów”. Nie było to oczywiście przesadą, bowiem efektownie ścigający się Holender jest aktualnym mistrzem świata, a także zwycięzcą Ronde van Vlaanderen i Paryż-Roubaix.

Zmagania w stolicy Francji przypominały trochę północny klasyk, a w tego rodzaju wyścigu Mathieu van der Poel odnajduje się jak ryba w wodzie. Dziś również zależało mu na przechyleniu szali na swoją korzyść − wielokrotnie wykorzystywał podjazdy do ataków, jednak nie dał rady samotnie odjechać, a jadący z nim rywale niezbyt kwapili się do współpracy.

− Miałem dzisiaj dobre nogi. Po moim pierwszym ataku na Montmartre byliśmy w bardzo mocnej grupie i myślałem, że odjedziemy. Gdy druga grupa dojechała i Remco zaatakował, wiedziałem, że ciężko będzie nam go dogonić

− mówił Mathieu van der Poel w rozmowie z grupką dziennikarzy, w tym Naszosie.pl, za metą wyścigu ze startu wspólnego.

− Dylan spisał się bardzo dobrze. Na kolejnym podjeździe pod Montmartre zagrałem va banque, ale miałem ze sobą Wouta

− dodał Holender, który w kolejnych igrzyskach musiał obejść się smakiem. W Tokio liczył na złoty medal w wyścigu cross-country, jednak z walki wyeliminował go upadek we wczesnej fazie rywalizacji.

Belgia wykorzystała dziś przewagę liczebną, której zabrakło Holendrom. Przez większość wyścigu sytuację na czele kontrolował Daan Hoole, tymczasem wspomniany przez Mathieu van der Poela Dylan van Baarle przejął stery, gdy Remco Evenepoel miał już sporą przewagę.

Jednocześnie Wout van Aert był hamulcowym mistrza świata, który nie chciał ciągnąć za sobą pasażera na gapę. − Takie jest ściganie − przyznał krótko Mathieu van der Poel. Dwaj wielcy rywale indywidualnie zostają dziś z pustymi rękoma, ale po raz kolejny pokazali, że ich rywalizacja będzie trwała w najlepsze.

Z Paryża dla Naszosie.pl, Kacper Krawczyk

Poprzedni artykułStanisław Aniołkowski: „Tempo było dla mnie za wysokie”
Następny artykułKorespondencja z Paryża: „Ściana hałasu” przy Bazylice Sacre-Cœur
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Arder
Arder

Wva ma psychykie do bycia wiecznie drugim, po prostu nie ma jaj. Mogli miec wszystko, przez niego nie maja nic.

Stach
Stach

Arder .Co to znaczy mogli mieć wszystko, Wout miał pracować z VdP po to żeby ewentualnie z nim przegrać finisz. Wygrał Belg i o to chodziło . Na tym polega ściganie na Igrzyskach- drugiego etapu nie ma.

sheva
sheva

@Arder – głupie gadanie. Wout wraca z igrzysk z brązem w ITT. Wiadomo że to nie jest złoto, ale nie był w stanie go osiągnąć w tym sezonie z takimi przeciwnikami na starcie. Owszem tym razem trochę pomógł dysk w przednim kole i trochę szczęście (defekt Tarlinga) ale skoro zwykle mu go brakuje, to dla odmiany teraz było inaczej. WvA cały czas walczy i zwykle jest w czołówce, a i wygrywać potrafi, co nie raz pokazał. Po prostu w stosunku do niego ma się większe wymagania. Jak np Pidcock czy Alaphilipe wygrywa jeden etap to wielki sukces, chociaż potem na ich kolejne zwycięstwo się czeka rok albo i dłużej, to wtedy jest ok. Natomiast jak Wout wygra dwa, a w 5 przyjedzie drugi lub trzeci to już tragedia, brak jaj, czy kto tam wie co jeszcze. Mam wrażenie że tą łatkę wiecznie drugiego przypięli mu na siłę dziennikarze, bo teraz nawet jak wygra to i tak musi być komentarz w tej kwestii. Dla mnie po takim dzwonie i obrażeniach jakie doznał wiosną wiadome było to że top formy już w tym sezonie nie osiągnie. MVDP rozniósł przełaje, potem wiosenne klasyki i teraz też klapa. Ale nie można wygrać wszystkiego. Remco pozamiatał, ale było widać że z formą wycelował idealnie na TDF i Olimpiadę. Ale też już takiej formy na mistrzostwa świata zapewne nie dowiezie. Pożyjemy zobaczymy.