fot. Paris 2024 / Bilal Aouffen

Powołanie na igrzyska olimpijskie otrzymał w ostatniej chwili. W wiosce olimpijskiej zameldował się ledwie dwa dni przed wyścigiem ze startu wspólnego − jedyny Biało-Czerwony w stawce, Stanisław Aniołkowski, uplasował się na 61. miejscu olimpijskiej rywalizacji. − Dla mnie to tempo było za wysokie − mówił chwilę po przekroczeniu linii mety. 

Planowo w ogóle miał się tu nie pojawić, ale sytuacja zdrowotna Michała Kwiatkowskiego sprawiła, że to Stanisław Aniołkowski reprezentował Polskę w wyścigu ze startu wspólnego na igrzyskach olimpijskich. Pagórkowata trasa nie sprzyjała charakterystyce polskiego sprintera, jednak dał z siebie wszystko, by powalczyć o jak najlepszy wynik.

Wysokie tempo w końcowej części wyścigu, gdzie kolarze pokonywali wymagającą rundę z brukowanym podjazdem pod ikoniczne wzgórze Montmartre, sprawiło, że nie zdołał utrzymać się z najlepszymi.

− Szaleństwo. Belgowie zrobili tutaj z innymi nacjami bardzo ciężki wyścig, od początku przeciąganie liny − czy Belgowie pomogą gonić, czy nie. Zrobiło się prawie dziesięć minut i jak zdecydowali się gonić, to tempo było takie, jakby finisz był praktycznie za 20 kilometrów. Od tamtego momentu już nie zwalnialiśmy, bo jak wjechaliśmy tutaj na rundy, to było tak samo. Dla mnie to tempo było za wysokie, nie byłem w stanie przetrzymać go w pierwszej grupie. Dyspozycja dzisiejszego dnia też nie była najlepsza i tak się dla mnie potoczył ten wyścig

− mówił „na gorąco” Stanisław Aniołkowski w rozmowie z Naszosie.pl na Placu Trocadero w Paryżu.

Ostatecznie Polak uplasował się na 61. miejscu, jednak nie można powiedzieć, że przejechał wyścig anonimowo. Przed wjazdem na rundy próbował zabrać się w jedną z akcji, jednak została ona szybko zlikwidowana.

− Próbowałem jakoś odjechać. Zawsze byłoby łatwiej, gdyby udało się odjechać, zrobić jakąś przewagę, a później ci najlepsi zawodnicy gdyby atakowali ponownie, to może by do nas dojechali i byłaby szansa kontynuować rywalizację z nimi, ale to się nie udało

− mówił Polak, który zadebiutował dziś w igrzyskach olimpiijskich. Szczególne wrażenie wywarła na nim atmosfera i doping kibiców na paryskich uliczkach.

− Niesamowite, szczególnie podjazd pod bruku, gdzie chyba było kilkaset tysięcy kibiców. Nie słyszałem swoich myśli. Niesamowite przeżycie, szkoda, że nie udało się tego zwieńczyć jakimś lepszym wynikiem

− zakończył.

Jutro w Paryżu na zbliżonej profilem, jednak krótszej o 110 kilometrów trasie, wystartują kobiety. W wyścigu wezmą udział Katarzyna Niewiadoma, Agnieszka Skalniak-Sójka oraz Marta Lach.

Z Paryża dla Naszosie.pl, Kacper Krawczyk

Poprzedni artykułAubel-Thimister-Stavelot 2024: Patryk Goszczurny czwarty na etapie
Następny artykułMathieu van der Poel: „Wiedziałem, że ciężko będzie nam dogonić Evenepoela”
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
10 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Yuro
Yuro

57 Mongolia
61 Polska
to się nie dzieje…

Magath
Magath

Czy nie byłoby lepiej, gdyby nie przyjął ten wątpliwej nominacji. Może wreszcie ktoś by przejrzał na oczy, że kolarstwo w PL to trup…

Kolarz
Kolarz

Teagedia

Kolarz
Kolarz

Tragedia

Kstarzyna
Kstarzyna

Kwiatkowski to dno wiecznie mu cos nie pasuje jak ma walczyc

Świętokrzyski Góral
Świętokrzyski Góral

No cóż… rowerzysta amator przekonał się jak jeżdżą prawdziwi kolarze.
Szkoda, że Kwiato musiał się wycofać.

Krzyżak
Krzyżak

Sam nic nie wygrasz ,aż wstyd że jechał tylko jeden Polak. gdzie Majka ,Owsiane,C.Benedetti, Kamil Gradek czy Filip Maciejuk.Ktos musi pomagać

Jakub Jarosz
Editor
Jakub Jarosz
Reply to  Krzyżak

Mając 1 miejsce w wyścigu olimpijskim ciężko by ktokolwiek z wymienionych znalazł się w mocno przerzedzonym przez MKOl peletonie.

Polo
Polo

Tempo za wysokie -to po co trenuje się latami.

marcin
marcin

sie czepiacie, zlecili mu przejazdzke to sie przejechal. a wynik no coz…. spodziewany 😛