fot. INEOS Grenadiers

Defekt odebrał mu medal, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. Joshua Tarling uplasował się na czwartej pozycji w indywidualnej jeździe na czas mężczyzn na igrzyskach olimpijskich, przegrywając z trzecim Woutem van Aertem o zaledwie 2 sekundy. Czy mógł zdobyć złoto? Sam odpowiada wymijająco: „każdy, kto zdobył medal, zasłużył na niego w stu procentach”.

Joshua Tarling przebojem wdarł się do czołówki czasowców, wygrywając mistrzostwa Europy i zajmując trzecie miejsce w światowym czempionacie w tej konkurencji. Obydwa sukcesy osiągnął w swoim pierwszym roku w elicie, co było doskonałym prognostykiem na przyszłość.

Teraz, bogatszy o nowe doświadczenia z ostatnich kilkunastu miesięcy, młody Tarling stanął przed szansą na walkę o złoty medal igrzysk olimpijskich. Brytyjczyka stawiano w w gronie głównych faworytów, na równi z Remco Evenepoelem czy Filippo Ganną. Presja nie zjadła 20-latka, który bardzo szybko rozpoczął deszczową czasówkę. Z rytmu wytrącił go jednak defekt, zabierający mu szanse na zwycięstwo.

Wciąż pozostała jednak walka o cenny olimpijski krążek z innego kruszcu. Ostatecznie Joshua Tarling uplasował się jednak na 4. pozycji, tracąc do trzeciego Wouta van Aerta tylko dwie sekundy. Był to kolejny raz, kiedy o losach brązu zadecydowały detale − w Tokio Stefan Küng przegrał podium przyjeżdżając na kreskę z takim samym czasem, jak Rohan Dennis.

Z wyliczeń ekspertów wynika, że na wymianie roweru Joshua Tarling stracił około 30 sekund. Do Remco Evenepoela stracił ich 27.

− Nie mogę nic z tym zrobić. Nie wiem, ile czasu straciłem. Ciężko było odzyskać rytm i przestałem o tym myśleć. Każdy z trójki pojechał niesamowicie, więc ciężko było ich pokonać. Każdy, kto zdobył medal, zasłużył na niego w stu procentach. Chciałem zrobić to po swojemu, pojechałem szybko i przebiłem gumę

− powiedział przybity Joshua Tarling, przed którym jeszcze sobotni wyścig ze startu wspólnego.

− Chcę się dzisiaj wyłączyć, szybko zapomnieć o czasówce i skupić się na wyścigu ze startu wspólnego

− dodał Brytyjczyk.

Młodemu kolarzowi INEOS Grenadiers z pewnością bardzo będzie zależało na rewanżu. Na starcie stanie razem z Fredem Wrightem, Stephenem Williamsem i Tomem Pidcockiem − ekipą, która może powalczyć o medal. Joshua Tarling z pewnością nie będzie głównym liderem, ale nie można odbierać mu szans na sukces przed tak nieprzewidywalnym wyścigiem.

A co do czasówki − zapowiada się, że ma przed sobą jeszcze kilka szans na upragniony medal.

Z Paryża dla Naszosie.pl, Kacper Krawczyk

Poprzedni artykułMichał Kwiatkowski − czasówka „na maksa, ale z rezerwą w zakrętach”
Następny artykułRemco Evenepoel po Tour de France imprezował całą noc. W Paryżu nie ryzykował i… wygrał ze sporą przewagą
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze