fot. Alpecin-Deceuninck

Podwójną porażkę na 6. etapie Tour de France poniósł Jasper Philipsen. Nie dość, że sprinter Alpecin-Deceuninck przegrał na finiszu z Dylanem Groenewegenem to jeszcze finalnie został on relegowany na koniec grupy za zmianę linii jazdy i zamknięcie przy barierkach Wouta van Aerta. 26-letni Belg zaakceptował karę wymierzoną przez sędziów.

2. miejsce na 6. etapie Tour de France dość szybko zamieniło się na 107. lokatę po relegacji dokonanej przez komisję sędziowską 111. edycji Wielkiej Pętli. Kara była zdaniem większości całkowicie zasłużona i wydaje się, że Jasper Philipsen w pełni zgodził się w tą decyzją. Oczywiście nie wiemy co siedzi w głowie 26-letniego Belga, ale jego publiczna wypowiedź jest pełna pokory i akceptacji dla wymierzonej kary.

Oczywiście, że jestem bardzo rozczarowany. Zostałem pokonany w sprincie i nie udało mi się wykończyć perfekcyjnej pracy kolegów z drużyny. Do tego zostałem relegowany… Nie mogę zrobić nic innego jak tylko zaakceptować decyzję jury. Staram się być uczciwym sprinterem, nie mam zamiaru przeszkadzać ani zagrażać innym zawodnikom. Jury uważa, że ​​dzisiaj to zrobiłem i nie mam wątpliwości, że podjęli słuszną decyzję

— przyznawał Jasper Philipsen, który póki co tylko raz zameldował się w czołówce etapowej 111. Tour de France.

To nie był dla mnie łatwy pierwszy tydzień, ale nie poddajemy się. Forma jest dobra, a zespół radzi sobie doskonale. Nadal mamy wiele okazji do sprintu, więc na pewno będziemy nadal próbować wygrać etap w tym Tour de France

— dodawał Jasper Philipsen.

Na nieco mocniejszą wypowiedź pozwolił sobie za to menadżer Alpecin-Deceuninck, czyli Christoph Roodhooft. Ten nie w pełni zgadza się z decyzją sędziów i zasugerował publicznie, że relegacja była za mocną karą jak na to przewinienie.

Nie sądzę, żeby za taki manewr należała się w 100% relegacja. Oczywiście Jasper nieco zmienił linię jazdy, ale Wout van Aert po prostu przyhamował i to wszystko jakoś się połączyło. Trudno mi to zaakceptować

— powiedział Christoph Roodhooft.


Wszystko o 111. Tour de France:

Poprzedni artykułSprinterski Dziki Zachód – jak UCI przegrało z własnymi przepisami [felieton]
Następny artykułPrzez winnice na czas – zapowiedź 7. etapu Tour de France 2024
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Mariusz
Mariusz

To juz nie 1 raz jak Jasper robi kuku Artowi