W czwartek peleton Wielkiej Pętli dość konsekwentnie zmierzać będzie na północ, a malownicza trasa do Dijon w zamyśle dostarczyć miała więcej kulinarnych niż czysto sportowych uniesień. Wszystko zmienić może jednak dość silny, południowo-zachodni wiatr, który z pewnością zaprawi dedykowany sprinterom etap szczyptą chaosu.
Ze względu na dystans zaledwie 163,5 kilometra, 6. odcinek tegorocznego Tour de France trudno nazwać przejściowym. Jego głównym zadaniem, poza ugłaskaniem sprinterów po rekordowo wczesnym zderzeniu ich z wysokimi górami, pozostawało jednak przetransportowanie kolumny wyścigu jak najdalej na północ, by dotrzeć w okolice Troyes w najbliższą niedzielę.
Tak było przynajmniej na papierze, ponieważ prognozowana na czwartkowe popołudnie aura może dodać element dramaturgii do malowniczej przejażdżki z winnicami i perełkami średniowiecznej architektury w tle.
Jedyna górska premia dnia, Col du Bois Clair (1,6 km, śr. 6,0%), osiągnięta zostanie już po 10 kilometrach rywalizacji, a lotny finisz w Cormatin na 32. kilometrze. Oznacza to, że przez kolejne godziny dziać się może bardzo niewiele, o ile w rywalizację kolarzy nie wmiesza się wiejący z południowego zachodu wiatr. Na wielu odcinkach trasy jego kierunek sprzyjać będzie formowaniu rantów i choć jego siła (na podstawie porannych prognoz) nie byłaby wystarczająca, by zagrozić specjalistom od północnych klasyków, peleton Tour de France znacznie łatwiej jest porwać.
Płaski finisz w Dijon nie należy do specjalnie skomplikowanych technicznie. Co prawda 600 metrów od mety znajduje się rondo przejezdne wyłącznie z prawej strony, ale jest na tyle szerokie, że nie powinno wymusić zmiany rytmu na czele głównej grupy. Ciągle, będzie to kluczowy punkt z perspektywy zawodników rozprowadzających sprinterów.
Oto, co na temat 6. etapu 111. edycji Tour de France napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
Etap 6, 4 lipca: Mâcon > Dijon (163,5 km | 881 m)
Pełen kulinarnych odniesień odcinek wśród “złocistych wzgórz” i najprawdopodobniej drugi z rzędu finisz z dużego peletonu. Pomiędzy Mâcon a Dijon peleton pokona 163,5 kilometra i 881 metrów przewyższenia.


Pogoda
Temperatura do 22 stopni Celsjusza w najcieplejszym momencie dnia, umiarkowane zachmurzenie z szansą na popołudniowe opady deszczu. Wiatr z kierunków SW i W do 20 km/h.
Faworyci
Mark Cavendish (Astana Qazaqstan) postawił wszystko na jedną kartę i pomimo wielu przeciwności wygrał, co jest domeną największych postaci sportu. Wielu zawodnikom w analogicznej sytuacji byłoby trudno natychmiastowo zmotywować się do walki o kolejne zwycięstwa, ale nie jest to raczej przypadek napędzanego ambicją i wiarą we własne możliwości 39-latka z Wyspy Man.
Ekipę Alpecin-Deceuninck jak dotąd spotykały w tej Wielkiej Pętli drobne przeciwności, ale jej kluczowi kolarze popełniali też błędy, które trudno byłoby dostrzec podczas ubiegłorocznej edycji wyścigu. Końcówka w Dijon wydaje się idealna, by przywrócić pociągowi rozprowadzającemu Jaspera Philipsena właściwy rytm, a wówczas Belg będzie miał otwartą drogę do zwycięstwa – nawet jeśli on sam nie wydaje się tak szybki, jak przed 12 miesiącami.
Spośród pozostałych sprinterów, dwukrotnie w czołówce plasował sie Arnaud De Lie (Lotto Dstny), a jego pociąg rozprowadzający wykonuje dostatecznie dobrą robotę. Młody Belg lepiej spisuje się w końcówkach lekko pagórkowatych klasyków niż na zupełnie płaskich finiszach wyścigów etapowych, ale fakt, że regularnie znajduje się we właściwym miejscu, któregoś dnia może zaprocentować.
Mads Pedersen (Lidl-Trek) nawet w dobrym zdrowiu nie byłby moim faworytem do walki o dzisiejsze zwycięstwo, nie na tak wczesnym etapie rozgrywania wielkiego touru, ale jego wczorajsza kraksa może nieco skomplikować cały scenariusz na ten etap. Drużyna Lidl-Trek jest główną siłą kontrolującą ucieczkę i napędzającą peleton Wielkiej Pętli na płaskich odcinkach, dlatego potencjalnie pasywna postawa jej zawodników może zmotywować mocniejszych kolarzy do zaangażowania się w odjazd.
Fabio Jakobsen (dsm-firmenich PostNL) wygląda nieźle, przynajmniej na tle swojego ubiegłorocznego występu, a szybkością pozytywnie zaskoczyli jak dotąd Alexander Kristoff (Uno-X Mobility) i ubrany na zielono Biniam Girmay (Intermarche-Wanty).
Na przynajmniej jeden przebłysk formy z pewnością stać też Dylana Groenewegena (Jayco AlUla), Pascala Ackermanna (Israel-Premier Tech) i Sama Bennetta (Decathlon AG2R La Mondiale), ale profil końcówki nie ułatwi im skuteczniejszej walki o dogodniejszą pozycję w sprincie.
Wszystko o 111. Tour de France:
- Trasa wyścigu
- Lista startowa
- Plan transmisji telewizyjnych
- Faworyci klasyfikacji generalnej
- Faworyci klasyfikacji punktowej
- Faworyci klasyfikacji pobocznych
- Najnowsze artykuły


Pogoda







Czemu nie ma słowa o Gavirii, skoro nawet był 2 na etapie? kolejny raz?
Ogółem te sprinterskie etapy tegoroczne są wyjątkowo nudne. Nie sądzę, że tym razem będzie inaczej.
Ogółem brak (r). (wpływów)w peletonie, co skutkuje staniem w miejscu na finiszu , peleton jest zbyt mały , kraksy przez ciągłe nękania i infekcje, proponuję patelnie z aluminium.