Kolejny raz w tym sezonie niesamowitą mocą popisał się Mathieu van der Poel. Mistrz świata w czterech kolejnych startach albo wygrywa, albo o to zwycięstwo się ociera. Teraz do swojego dorobku dołożył trzeci w karierze triumf w Ronde van Vlaanderen i zdaje się, że to nie jest jego ostatnie słowo w tym wyścigu.
Mathieu van der Poel przed startem 108. edycji Flandryjskiej Piękności był głównym faworytem do końcowego triumfu, ale sam studził nastroje. Zapowiadał rozsądną jazdę, wyczekiwanie na odpowiedni moment i po prostu odpowiedzialne podejście do zmagań z szacunkiem do rywali. Holender jak powiedział, tak zrobił, choć konkurenci próbowali go zaskakiwać z naprawdę daleka.
Zaskoczyło mnie dość dziwne posunięcie ze strony Madsa. Ostatecznie spisał się całkiem nieźle, bo też był w dobrej grupie. Ta akcja z Giannim Vermeerschem była może trochę samobójcza, ale z drugiej strony może nie czuł się na 100% gotowy i próbował w ten sposób pomóc zespołowi. Ja nie musiałem się martwić. Jedną z naszych zalet jest to, że cały zespół jedzie tylko dla mnie. To naprawdę ułatwia sprawę pod względem taktycznym. Oni też dają z siebie 110%. Inni atakowali z daleka, a moi chłopcy wykonali świetną robotę, utrzymując wszystko pod kontrolą. I tak jak mówiłem, tylko tego chcę. Nie prosiłem o więcej, bo wiedziałem, że w pewnym momencie walczyć będzie najsilniejszy
— opowiadał Mathieu van der Poel w centrum prasowym.
Mistrz świata odjechał od rywali na Koppenbergu, a dodatkowo na jego korzyść zadziałało to, że większość konkurentów musiała na ten podjazd podchodzić po tym jak w grupie nastąpiło całkowite zatrzymanie. Dla przykładu Oier Lazkano, który w pierwszej części wyścigu walczyło zwycięstwo, 550-metrową ściankę pokonywał przez prawie 4 minuty, co daje średnią 8,7 km/h. Holender zyskał zatem całkiem sporo, acz później pokazał, że nie tylko to utrzymuje, ale i powiększa.
The data you were all waiting for:
Oier Lazkano climbed today Koppenberg (550m@12%) in 3 min 45 sec, at an incredible average speed of 8,7 km/h.
You're welcome. ?#RVV24 pic.twitter.com/lzqV81XYvd— Mihai Simion (@faustocoppi60) March 31, 2024
Szczerze mówiąc, przypomniało mi to trochę Mistrzostwa Świata w Harrogate. Pod koniec sytuacja była podobna. Właściwie to doczołgałem się do mety. Nie zbliżyłem się do mocy, którą normalnie jestem w stanie generować. Byłem zupełnie pusty. To był jeden z najcięższych wyścigów jakie kiedykolwiek przejechałem. Było dużo ataków, a i pierwsza godzina była dość szybka. Na E3 Saxo Classic było mi o wiele lepiej niż dzisiaj, to na pewno. Trudno to porównywać, bo Ronde jest o 80 kilometrów dłuższe od E3, a dzisiejsze okoliczności również były inne. Nie sądzę, żeby ktokolwiek miał swoje najlepsze nogi
— kontynuował Mathieu van der Poel.
29-letni mistrz świata odniósł swoje 3. zwycięstwo w Ronde van Vlaanderen i tym samym znalazł się na czele tabel wszech czasów, acz dzieli ten tytuł z szóstką innych zawodników. Po 3 sukcesy we Flandryjskiej Piękności mają także Johan Museeuw, Fabian Cancellara, Tom Boonen, Eric Leman, Fiorenzo Magni i Achiel Buysse. Pierwszy z wymienionych łącznie na podium stawał 7-krotnie, podczas gdy wczorajszy triumfator czynił to 5 razy. Czy Mathieu van der Poel w najbliższych latach wskoczy na samodzielne czoło tabel?
To nie jest coś, czym się przejmuję. Wyciągnąłem już w swojej karierze o wiele więcej, niż myślałem. Nigdy się tego wszystkiego nie spodziewałem. Szczerze mówiąc wszystko, co nastąpi później, postrzegam jako bonus. Po prostu staram się dać z siebie wszystko, a potem przyjdą rezultaty. To nie tak, że chcę się skupiać na tych tabelach. Nawet nie dociera do mnie co osiągnąłem. Jestem w tym momencie dosłownie styrany. Dlatego minie trochę czasu, zanim uświadomię sobie, co zrobiłem. Ale tak, z pewnością jest to coś, o czym nigdy nie marzyłem, aby wygrać tutaj jako mistrz świata. Ronde to coś wyjątkowego. Te wszystkie brukowane zbocza, które następują po sobie w krótkich odstępach czasu, naprawdę mi odpowiadają. Myślę, że to także mój ulubiony wyścig. Od razu zakochałem się w tym wyścigu, kiedy startowałem tu po raz pierwszy
— zakończył Mathieu van der Poel.
Holender jeszcze tego samego dnia wsiadł w samolot i poleciał do słonecznej Hiszpanii, gdzie nieco odpocznie i pokręci spokojne kilometry, które mają zaprowadzić go do kolejnego wielkiego sukcesu – już za tydzień Paryż-Roubaix, czyli monument, w którym mistrz świata będzie bronił tytułu.







„Jestem w tym momencie dosłownie styrany.”- tak ładnie przetłumaczone totally f***ed up 🙂