fot. UCI

78. La Vuelta a España oficjalnie zainagurowana! Na początek na zawodników czekała niecodzienna próba, jaką niewątpliwie w dzisiejszych czasach jest drużynowa jazda na czas. Tą wygrał jadący jako jeden z pierwszych zespół Team DSM-firmenich, który skorzystał na tym, że załapał się na nieco mniej mokrą i widną trasę – ostatnie ekipy zmagały się z kałużami i okropną ciemnością. Pierwszym liderem w takich okolicznościach został Lorenzo Milesi.

Na 22 zespoły startujące w hiszpańskim wyścigu trzytygodniowym czekało dziś 14,8 kilometra i przewyższenie na poziomie 60 metrów. Ekipy opuszczały rampę startową co 4 minuty by zmierzyć się z miejską, dość krętą trasą poprowadzoną po ulicach stolicy Katalonii – Barcelony. W stawce znalazło się dwóch Polaków – Łukasz Owsian (Team Arkéa Samsic) i Kamil Gradek (Bahrain – Victorious).

Jako pierwsi o 18:55 do rywalizacji ruszyli kolarze Caja Rural – Seguros RGA. Niestety dosłownie chwilę przed ich startem nad Barceloną rozpoczęły się opady deszczu, które mocno wpłynęły na przebieg wyścigu. Drużyny dość ostrożnie pokonywały zakręty, uważały także na namalowane na szosie pasy.

Jedyny pomiar czasu został zlokalizowany po 9600 metrach, a Caja Rural – Seguros RGA osiągnęło tam czas 12:12. Na mecie ich rezultat to było 18:12 i do tego porównywaliśmy kolejne ekipy, a właściwie jedną – szybko prowadzenie przejęli bowiem zawodnicy Team DSM-firmenich. Wynik 17:30 pozwalał ekipie Romaina Bardeta czy Maxa Poole’a na dłużej zasiąść na gorących krzesłach.

Wolniej pojechali kolarze Cofidisu (17:52), Lidl-Trek (18:26) czy Burgos-BH (18:43). Nieciekawe czasy wykręciły także jadące później francuskie zespoły TotalEnergies (18:20) i Team Arkéa Samsic (18:48) – tych drugich spowolniła w końcówce kraksa Hugo Hofstettera na jednym z zakrętów. Na asfalcie znaleźli się także zawodnicy Alpecin-Deceuninck (18:11), jednak nim ci dotarli na metę to pojawili się na niej kolarze Intermarché – Circus – Wanty (18:03) i Lotto Dstny (18:04).

Ciekawie wyglądały przejazdy Bahrain-Victorious i EF Education-EasyPost – obie ekipy na pomiarze przegrywały tylko z Team DSM-firmenich, choć trasa z minuty na minutę była coraz bardziej mokra i niebezpieczna. Zespół Kamila Gradka na mecie stracił tylko 10 sekund do liderującej ekipy z Holandii, jeszcze bliżej była amerykańska ekipa – ta przegrywała o ledwie 6 sekund.

Kraksy niestety nie kończyły się. Tuż po starcie mocno o asfalt uderzył także Laurens De Plus (INEOS Grenadiers). Jego ekipa od praktycznie drugiego zakrętu musiała jechać osłabiona, co wpłynęło na czas brytyjskiego zespołu. W tym samym czasie na ostatnich metrach czasówki wyłożył się Eddie Dunbar z Team Jayco AlUla – po dwóch kraksach czas australijskiej ekipy to jedynie 18:21.

Nieźle jechali zawodnicy Groupamy-FDJ – 11:51 na pomiarze to był 3. rezultat, 17:36 na mecie dawało zresztą tę samą lokatę. Wolniejsi byli także kolarze BORA-hansgrohe (17:56), INEOS Grenadiers (17:50), AG2R Citroën Team (18:18) czy Astana Qazaqstan Team (17:47).

Jako 4. od końca drużyna trasę pokonywali zawodnicy Jumbo-Visma. Także ich spotkał pech – mniej więcej na półmetku holenderski zespół mocno się rozsypał po defekcie jednego z kolarzy. Aż 28 sekund straty na pomiarze było przez to niemałą sensacją i znakiem, że ekipa ta nie powtórzy zeszłorocznego sukcesu z Utrechtu.

Rywalizację utrudniał nie tylko deszcz, ale i ciemność – ostatnie zespoły pokonywały trasę praktycznie w mroku. Organizatorzy nie przewidzieli zachmurzenia i zmusili zawodników do zmagań w warunkach, które nie powinny mieć miejsca w oficjalnych zawodach…

Finalnie czas Jumbo-Visma to 18:02 – aż o 32 sekundy gorszy od prowadzącej cały czas drużyny Team DSM-firmenich. Do końca pozostawały już tylko formacje UAE Team Emirates, Movistar Team i Soudal – Quick Step, co zapowiadało sensacyjne rozstrzygnięcie i koszulkę lidera dla Lorenzo Milesiego.

UAE Team Emiates wykręciło 18:07, ale ciekawe rzeczy działy się za ich plecami – Movistar Team przejął prowadzenie na półmetku z czasem 11:39 – rezultatem o 6 sekund lepszym od prowadzącego Team DSM-firmenich. Na podium po 9,6km wskoczyło także Soudal – Quick Step, które miało niemal bliźniaczy czas do holenderskiej ekipy.

Hiszpańska ekipa popełniła jednak szkolny błąd – piąty kolarz puścił koło i to sprawiło, że Movistar Team nie przejął prowadzenia na mecie. 55 setnych sekundy straty wywołał tylko gromki śmiech u kolarzy Team DSM-firmenich oglądających to z ciepłego pomieszczenia – wyglądało to bowiem jakby hiszpański zespół nie wiedział ilu kolarzy musi się zaginać do mety.

Jako ostatni metę przecięli kolarze Soudal – Quick Step – rezultat 17:36 był dobry, ale nie dawał belgijskiemu zespołowi zwycięstwa. Wściekły Remco Evenepoel tuż po przecięciu kreski wyrażał swoje niezadowolenie do kamer, ale jedno stało się jasne – Team DSM-firmenich sprawiło dziś wielką sensację i jutro przystąpi do etapu z czerwoną koszulkę na ramionach Lorenzo Milesiego.

Wyniki 1. etapu 78. La Vuelta a España:

Wyniki dostarcza FirstCycling.com


Vuelta a España 2023:

Poprzedni artykułTour of Scandinavia 2023: Grace Brown bezkonkurencyjna na ulicach Herning
Następny artykułRemco Evenepoel: „Nic nie widzieliśmy. To było niebezpieczne”
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
5 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Wezyr
Wezyr

Amatorka hiszpanow

alex
alex

„55 setnych sekundy straty wywołał tylko gromki śmiech u kolarzy Team DSM-firmenich oglądających to z ciepłego pomieszczenia – wyglądało to bowiem jakby hiszpański zespół nie wiedział ilu kolarzy musi się zaginać do mety”- gromi śmiech to wywołują Pana komentarze ?

Adam
Adam

Cz. Lang by neutralizował. Xd

Na szczęście obyło się bez kraks liderów. Różnice też nie są duże. Dla widowiska to akurat dobrze, że Jumbo trochę straciło i będzie musiało gonić.

Tajfun
Tajfun

Akurat na powtórce finiszu Movistaru było widać dokładnie, że jako piąty dojechał ten co wpierw był trzeci i zrobił dziurę więc raczej nie miał już sił, a nie wynikało to z niczyjej niewiedzy.
Ja w radości DSMu nie widziałem nic co mogłoby wskazywać na wyśmianie Movistaru za brak znajomości reguł… więc zgadzam się z Alexem – komentarz zbędny i podyktowany chyba wypowiedziami komentatorów z Eurosportu.

Ogólnie to mi się w sumie podobało to co się działo, bo były emocje chociaż jakieś i dramaturgia. Ok, od strony kolarzy jadących pod koniec w pełni rozumiem złość czy frustrację, bo raczej sprawiedliwe to nie było, ale jednak od strony widza – coś się działo. Fajnie, że liderzy Jumbo zaczynają ze stratą, będzie ciekawiej dla wyścigu.

Michael ???
Michael ???

Z liderów upadek zaliczył Kevin z arkei