fot. Intermarche-Wanty-Gobert

Z przytupem zakończył się pierwszy tydzień wyścigu Vuelta a España. Asturia wyłoniła najsilniejszych kolarzy wyścigu i obnażyła słabości tych, którzy liczyli na więcej. Oto wypowiedzi głównych bohaterów dziewiątego etapu z metą na piekielnie stromym podjeździe Les Praeres.   

Dla Louisa Meintjesa zwycięstwo na dziewiątym etapie wyścigu Vuelta a España jest pierwszym w karierze na poziomie World Tour. 30-letni kolarz z RPA przyznał w wypowiedzi po etapie, że było to jego celem przed zakończeniem kariery.

– To jest coś wyjątkowego. Nigdy nie stałem na podium w wyścigach rangi WT, wykluczając klasyfikację drużynową. To było jednym z moich największych celów przed zakończeniem kariery. W ostatnich dniach nie byłem wystarczająco szybki, by na finiszach na podjeździe utrzymać się z kolarzami z klasyfikacji generalnej. Skoro nie wychodziło mi w taki sposób, to pomyślałem sobie, że najlepiej będzie się zabrać w ucieczkę i – jak się okazało – wyszło to idealnie. Miałem dzisiaj trochę szczęścia. Moja drużyna kontrolowała początek wyścigu i wystarczyła jedna próba zabrania się do ucieczki. To był ciężki dzień, a towarzysze z ucieczki jeszcze bardziej utrudnili mi jazdę. Wiedziałem, że tracę więcej energii niż cała reszta, w związku z tym nie byłem pewien, czy będę miał wystarczająco dobre nogi. Zdawałem sobie również sprawę z tego, że ostatni podjazd jest bardzo ciężki, więc chciałem jechać samotnie do mety

– opowiadał Meintjes.

Tymczasem na trzech kilometrach podjazdu Les Praeres Evenepoel wypracował sobie powiększenie przewagi w klasyfikacji generalnej do minuty i 12 sekund. Jak podaje drużyna Quick-Step Alpha Vinyl, 22-letni Belg został najmłodszym kolarzem od czasów Miguela Induraina, który w 1985 roku przez cztery dni nosił koszulkę lidera Vuelty i zabrał ją na dzień odpoczynku.

– Moja drużyna po raz kolejny była zdumiewająca. Jestem pod wrażeniem kolarzy, którzy jadą ze mną w tej Vuelcie, jak poświęcają się dla mnie i w jaki sposób dają z siebie absolutnie wszystko. Wzrusza mnie to i absolutnie zasługują na to, aby chwalić ich za wysiłek. Czułem dzisiaj, że mam odpowiednio dobre nogi, żeby czegoś spróbować na ostatnim podjeździe, więc zrobiłem to. Jestem zadowolony z tego, jak to wszystko się potoczyło i z tego, że przed kolejnym tygodniem wyścigu mam czerwoną koszulkę. Nie spodziewałem się, że do etapu jazdy indywidualnej na czas przystąpię z taką przewagą. Jednak jednocześnie zdaję sobie sprawę z tego, że daleko do zakończenia wyścigu, więc trzeba pozostać skoncentrowanym i zmotywowanym

– powiedział Remco Evenepoel.

Primož Roglič stracił do Belga 52 sekundy, co oznacza, że pozostał na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej, ale jego strata wynosi już minutę i 53 sekundy. Jak donosi dziennikarz portalu Cyclingnews.com obecny na miejscu, „Rogla” nie chciał rozmawiać z dziennikarzami ani po przekroczeniu linii, ani także po dotarciu do autobusu drużyny. Wypowiedział się za to dyrektor sportowy Jumbo-Visma, Grischa Niermann.

– Primož nie jest jeszcze w stuprocentowej formie, ale jest blisko i wciąż znajduje się w walce. Mieliśmy nadzieję, że Primož będzie w stanie zostać z Evenepoelem, ale nikt nie był w stanie utrzymać jego tempa. Nie nosi koszulki lidera za nic, a poza tym był to naprawdę trudny podjazd. Najlepszy odjechał całej reszcie

– mówił Niermann, a drugi directeur sportif, Addy Engels, przyznał szczerze przed kamerami Eurosportu, że Sepp Kuss jest wielką stratą do zespołu i że nie da się go nikim zastąpić.

– Myślę, że dobrze dysponowany Sepp jest w czołowej piątce najlepszych górali na świecie. Musimy teraz opracować jak najlepszy plan wspierania Primoža, ale jednocześnie musimy być realistami. Bez Seppa, będzie on [Roglič] osamotniony na finałowych podjazdach.

Pełne sprawozdanie wraz z wynikami z dziewiątego etapu wyścigu Vuelta a España można przeczytać TUTAJ.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments