peleton Giro d'Italia 2022
Giro d'Italia

Ostatni weekend 105. edycji Giro d’Italia otworzy przeprawa przez Friuli i północny kraniec Słowenii, która co prawda na papierze do najtrudniejszych nie należy, ale ma swoje momenty – urzekającej urody i zapierających dech nachyleń. Wszystko wskazuje na kolejny triumf kolarza z ucieczki dnia, ale Kolovrat, wyglądający jak odpowiedź Alp Julijskich na Mortirolo i Monte Zoncolan, może okazać się punktem zwrotnym niezależnie od scenariusza.

Friuli, w którym miejsce ma zarówno start, jak i meta 19. etapu 105. edycji Giro d’Italia, to mało poznany i zróżnicowany pod każdym względem region. Warto w piątek zwrócić uwagę, jak szybko na dystansie zaledwie 178 kilometrów zmieniać się będą towarzyszące rywalizacji krajobrazy: od laguny, przez winnice, aż po szczyty Alp Julijskich. W wysuniętej najdalej na północny wschód części Italii mówi się też w czterech językach: włoskim, niemieckim, słoweńskim i friulskim, a uznawani za mniejszość Friulowe de facto stanowią połowę wszystkich mieszkańców regionu.

Z krańca jednego kraju peleton Giro d’Italia przemieści się na obrzeża drugiego, tym razem mocno eksploatowane turystycznie, ponieważ północny zachód Słowenii skupia w sobie większość cudów natury, którymi pochwalić się może to małe państwo: Triglavski Park Narodowy, jeziora Bohinj i Bled oraz Dolinę Soczy. Tą ostatnią uczestnicy włoskiego wielkiego touru przejadą w środkowej części piątkowego odcinka i już teraz gwarantuję, że realizator transmisji z typową dla siebie wprawą wyeksponuje zarówno turkusowe wody tej rzeki, jak i położony nad nią Kobarid.

Atrakcje o charakterze krajoznawczo-widokowym poprzedzą największe sportowe wyzwanie dnia, czyli wspinaczkę na Kolovrat (10,3 km, śr. 9.2%, max. 15%), któremu bardzo niewiele brakuje do najbardziej stromych 10-kilometrowych podjazdów znanych z tras włoskiego i hiszpańskiego wielkiego touru. W teorii jest on położony zbyt daleko od linii mety, aby wzniecić pożar, ale rozgrywane w średnich górach odcinki zaczęliśmy w ostatnich latach uwielbiać właśnie dlatego, że są one nieprzewidywalne i skłaniają protagonistów do najbardziej odważnych akcji. Uwagi wymagać też będzie techniczny zjazd z Kolovratu – szczególnie jeśli ziszczą się prognozy pogody, które przewidują przechodzące nad północną Słowenią burze.

Finałowy podjazd do Santuario di Castelmonte (7,1 km, śr. 7.8%, max. 14%) jest bardzo nieregularny, a przez to momentami znacznie trudniejszy, niż sugerują parametry. Jego nachylenie znacznie spada na ostatnich 500 metrach.

Oto, co na temat 19. etapu 105. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 19, 27 maja: Marano Lagunare > Santuario di Castelmonte (178 km)

Czy tego typu odcinek był 105. edycji Giro d’Italia potrzebny, nie mam odwagi przesądzać, natomiast bez dwóch zdań wygrywa on w kategorii dni wypełnionych nieoczywistym pięknem, eksponując dziwne Friuli, odwiedzając rodzinną miejscowość Alessandro De Marchiego i składając kolejną już wizytę w Słowenii. Wizytę znacznie od ubiegłorocznej ciekawszą, ponieważ trasa tym razem biegnie przez jedną z największych atrakcji turystycznych Alp Julijskich – Dolinę Soczy – i położony nad nią, malowniczy Kobarid.

W piątek nie zabraknie również wspinaczki, a cztery premie górskie wraz z przyległościami składają się na przewyższenie o wartości 3489 metrów. Godne uwagi są dwie ostatnie, bo to one zadecydują o losach etapu: pokonywany na słoweńsko-włoskiej granicy Kolovrat (10,3 km, śr. 9.2%, max. 15%) i Santuario di Castelmonte (7,1 km, śr. 7.8%, max. 14%).

Pogoda

Piątek zapowiada się upalnie na równinach Friuli (do 29 stopni) i wiosennie w Dolinie Soczy (22 stopnie), co wymusi trochę dodatkowej gimnastyki związanej z zakładaniem i zdejmowaniem odzieży wierzchniej, ale wpływu na rywalizację mieć nie powinno. W środkowej części dnia nad północną Słowenią przechodzić będą burze, co ma już większe znaczenie, ponieważ zjazd z Kolovratu nawiązuje swoim wyglądem do najlepszych tradycji „kozich ścieżek”.

Faworyci

Dedykowany harcownikom drugi tydzień rywalizacji w 105. edycji Giro d’Italia bardzo się przeciągnął, ale trudno się dziwić, kiedy odjechać chce i może każdy poza czołową piątką klasyfikacji generalnej. Skoro zaś uciekinierzy rozgrabiają nawet te odcinki, które nie miały być ich przeznaczeniem, trudno stawiać przeciwko nim na piątkowym etapie, od dawna zaznaczonym w kalendarzach najbardziej wytrawnych specjalistów w tej dziedzinie.

Mogłoby się więc wydawać, że największymi przeciwnikami ucieczki dnia będą dziś sami harcownicy, czy raczej zbyt duża grupa próbująca odjechać, przez co walka kolejny raz trwać będzie przez dziesiątki kilometrów. Scenariusz ten uprawdopodabnia przebieg trasy, która jest przeważająco płaska na otwierającym rywalizację odcinku o długości aż 70 kilometrów. Podejrzewam jednak, że niezależnie od momentu, w którym gumka (recepturkę mam na myśli) pęknie, drużyna lidera będzie chciała dać uciekinierom na trasie piątkowego etapu na tyle zdrową przewagę, aby między sobą rozstrzygnęli oni kwestię bonusowych sekund – w obliczu ostatnich wydarzeń przesądzanie, który z dwójki Richard Carapaz (INEOS Grenadiers) i Jai Hindley (Bora-hansgrohe) byłby górą podczas ich sprinterskiego pojedynku pod Santuario di Castelmonte, to czysty hazard.

Z grona potencjalnych harcowników wyróżnić trzeba Alessandro De Marchiego (Israel-Premier Tech), który poza etapem jazdy indywidualnej na czas co prawda jechał dotąd dość anonimowy wyścig, ale dziś Giro d’Italia odwiedzi jego rodzinną Buję, gdzie cały czas mieszka i pełni bardzo aktywną rolę w życiu lokalnej społeczności.

Z podobnego powodu zwrócić trzeba uwagę na kolarzy ekipy Bahrain Victorious, którą wbrew nazwie najsilniejsze więzy łączą ze Słowenią. Idealną opcją na ten dzień byłby dla nich Jan Tratnik, który pożegnał się z rywalizacją już trzeciego dnia, ale wysłanie do odjazdu Wouta Poelsa czy Santiago Buitrago również nie stawia tej drużyny na przegranej pozycji. Choć to mało prawdopodobne, nie można też całkowicie zapominać o Domenie Novaku. Być może pochodzący z tych stron 26-latek będzie kolejnym uczestnikiem tegorocznego Giro, który porwie się na życiowy rezultat? Można się też zastanawiać, czy jakiejś akcji na Kolovracie nie spróbuje Mikel Landa – po szeregu wycofań zawodników zajmujących w klasyfikacji generalnej miejsca tuż za jego plecami, znajduje się on bowiem w pozycji na tyle komfortowej, że mógłby się pokusić o pewną kreatywność. Na najtrudniejszym podjeździe 19. etapu Giro swoją obecnością kolarzy Bahrain Victorious ma dziś również wesprzeć Matej Mohoric, choć zapewne będą oni żałować, że nie będzie on mógł odegrać czynnej roli na karkołomnym zjeździe.

Tyle o tych, którzy są w piątek w obowiązku powziąć jakieś akcje na trasie włoskiego wielkiego touru. Kto natomiast wygląda na prawdopodobnego zwycięzcę 19. etapu? Solidna górska zaprawa w poprzednich dniach w połączeniu z nieco okrojoną porcją wspinaczki dziś sprawiają, że ten odcinek powinien być dla Mathieu van der Poela (Alpecin-Fenix) pestką.

Z dobrze dysponowanych i aktywnych kolarzy, zainteresowanie odjazdem dnia powinni w piątek wykazać również Lennard Kämna (Bora-hansgrohe), Alejandro Valverde (Movistar), Davide Formolo, Rui Costa, Alessandro Covi (UAE Team Emirates), Bauke Mollema (Trek-Segafredo), Thymen Arensman (Team DSM), Mauri Vansevenant (Quick-Step Alpha Vinyl), Koen Bouwman, Gijs Leemreize (Jumbo-Visma), Lorenzo Rota, Jan Hirt (Intermarche-Wanty-Gobert), Attila Valter (Groupama-FDJ), Hugh Carthy (EF Education-EasyPost), Giulio Ciccone (Trek-Segafredo), Joe Dombrowski (Astana Qazaqstan) i Lorenzo Fortunato (EOLO-Kometa).

 

Giro d’Italia 2021: zapowiedź całego wyścigu

Giro d’Italia 2022: oficjalna lista startowa

Giro d’Italia 2022: plan transmisji telewizyjnych

guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Paweł
Paweł

Kolovrat, wyglądający jak odpowiedź Alp Julijskich na Mortirolo i Monte Zoncolan”….. no przepraszam, ale jak można porównywać Mortirollo do Zoncolan? Ani od Sutrio, ani od Ovaro. Może fajnie brzmi ale gdzie merytoryka?

Granice wytrzymałości
Granice wytrzymałości

Dzisiaj ostatni taniec Rekina!