fot. Giro d'Italia

Nie młodość i spryt, ale doświadczenie i ciężka praca triumfowały w sobotę na mecie 8. etapu 105. edycji Giro d’Italia. Najlepszym z wyśmienitej grupy uciekinierów okazał się Thomas De Gendt (Lotto Soudal), z łatwością wygrywając sprint na ulicach Neapolu niemal dokładnie 10 lat po swoim pamiętnym zwycięstwie na ikonicznej Passo dello Stelvio.

35-letni Belg od dłuższego czasu cierpiał na niedostatki formy, samego siebie tytułując „byłym królem ucieczek”. Na rozgrywanych w pięknej scenerii Zatoki Neapolitańskiej rundach De Gendt przypomniał jednak w sobotę, dlaczego kiedyś w pełni zasłużył na miano jednego z najwybitniejszych, a być może nawet najwybitniejszego harcownika swojej generacji. Jak sam zawodnik ekipy Lotto Soudal przyznał, pagórkowata trasa 8. odcinka włoskiego wielkiego touru od początku zwróciła jego uwagę jako jeden z tych dni, które powinny umożliwić mu wykorzystanie swoich predyspozycji.

To był jeden z tych dni, które mi pasują. Trasa przypominała trochę etap Volta a Catalunya w Barcelonie – ciągle w górę i w dół. Trudno jest odpocząć, ale trudno jest też odrabiać straty,

– powiedział po zakończeniu 8. etapu 105. edycji Giro d’Italia Thomas De Gendt.

Trasa to jednak tylko jeden z elementów, a bez formy nie sposób wygrywać etapów największych wyścigów kolarskich. Jak się okazało, w przypadku 35-letniego Belga nadeszła ona niespodziewanie, ale w idealnym momencie.

10 lat po Stelvio, w końcu znowu wygrałem etap na Giro. Gdybyście zapytali mnie przed dwoma tygodniami, czy jestem w stanie to zrobić, zaprzeczyłbym, bo byłem w bardzo kiepskiej formie. Teraz czuję, że zaczynam mieć dobrą nogę,

– zakończył, być może jednocześnie zapowiadając, że już wkrótce zobaczymy go w podobnych akcjach.

Pierwszy tydzień tegorocznego Giro d’Italia zakończy górski etap w Apeninach z metą na Blockhausie.

guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Jacek
Jacek

Kiepska forma – dobre sobie 😁. Gość tak kopnął na finiszu, że ci młodzi za nim nie wiedzieli, co się dzieje. A przecież wcześniej wcale się nie oszczędzał w pracy w grupie, gdy uciekali tym dwóm głodnym wilkom.