Katania
giroditalia.it

Pierwszy z górskich etapów 105. edycji Giro d’Italia przyniósł dokładnie takie odpowiedzi, jakich po nim oczekiwano: kto najprawdopodobniej wyścigu w tym roku nie wygra. Włoski wielki tour pozostaje w środę na Sycylii, a łączący dwa znaczące ośrodki miejskie wyspy odcinek zapowiada się jako kolejny pojedynek sprinterów.

Dawni królowie Giro umarli, niech żyje nowy król harcowników – tak podsumować można wydarzenia pierwszego etapu rozegranego na ziemi włoskiej, ale różowa karuzela dopiero nabiera właściwego rozpędu. W środę impreza kolejny raz podkreśli „miejski” charakter swojej tegorocznej edycji, kierując peleton na długi odjazd pomiędzy Katanią i Mesyną. Wzniesienie dość niespodziewanie wyrastające na środku tego odcinka nie powinno przekreślić najbardziej prawdopodobnego scenariusza na końcówkę, jakim jest finisz z dużego peletonu, ale jako premia górska 2. kategorii,zapewne ujawni aspiracje kolarzy, którzy poważnie myślą o twarzowej maglia azzurra.

Katania i Mesyna to miasta zbyt stare, historycznie znaczące i piękne, by próbować uchwycić ich istotę w jednym akapicie. Tym razem proponuję więc ciekawostkę o czysto statystycznej naturze: przed rozpoczęciem 105. edycji Giro d’Italia, Katania pojawiła się na trasie wyścigu 9 razy, a Mesyna 8, co plasuje je na dość odległych miejscach w rankingu miast najczęściej odwiedzanych przez tę imprezę. Jednocześnie okazuje się, że włoski wielki tour lubi łączyć je w parę, bo aż w 6 przypadkach przebiegała przez nie trasa tego samego etapu.

Oto, co na temat 5. etapu 105. edycji Giro d’Italia napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 5, 11 maja: Katania > Mesyna (174 km)

Dwie perły Sycylii i góra między nimi – tak w skrócie opisać można środowy etap Giro d’Italia, choć tą górą tym razem nie będzie Etna, a położona na północny wschód od wulkanu Portella Mandrazzi (19,6 km, 4,0%, max. 9%). Pomimo swojej długości, umieszczony w środkowej części trasy podjazd nie będzie miał znaczenia z perspektywy kolarzy celujących w klasyfikację generalną, ale może wpłynąć na charakter i skład osobowy rozgrywanego na ulicach Mesyny finiszu. Eksponowane tego dnia wybrzeża Morza Jońskiego na północ od Katanii i Morza Tyrreńskiego na zachód od rodzinnego miasta braci Nibali, podobnie jak liczące tylko 1968 metrów przewyższenie, dość jasno wskazują na sprint z peletonu. Wspomniana już wspinaczka w głębi wyspy daje jednak pewne nadzieje zarówno harcownikom, jak i ekipom, które planują skłonić mniej wytrzymałych sprinterów do kapitulacji.

Pogoda

Prognoza na środę przewiduje niewiele chmur na niebie i wskazania termometrów sięgające 21 stopni Celsjusza. Namieszać może więc jedynie wiatr, który przez większość dnia ma być boczny, ale aby tak się stało, jego podmuchy muszą się nasilić w stosunku do obecnych wskazań (15-18 km/h).

Faworyci

Ze względu na górską premię 2. kategorii pokonywaną w środkowej części etapu i boczny wiatr, który może okazać się silniejszy, niż mówią prognozy, stawianie w środę na sprint z dużej grupy obarczone jest pewnym ryzykiem.

Jednocześnie w peletonie 105. edycji Giro d’Italia jest kilku szybkich zawodników, którzy potrafią doskonale poradzić sobie z wyżej wymienionymi przeciwnościami.

W pierwszym klasycznym sprincie tegorocznego wyścigu górą był Mark Cavendish (Quick-Step Alpha Vinyl), a zwycięstwo to przypisać trzeba nie tylko fenomenalnym umiejętnościom kolarzy, którzy go rozprowadzają, ale też samemu Manxmanowi, który pokazał nad Balatonem imponującą moc i przyspieszenie. Ciasny nawrót wewnątrz ostatniego kilometra środowej rywalizacji może uczynić z pociągu Quick-Stepu jeszcze większy atut, o ile wspinaczka na Portella Mandrazzi nie nadszarpnie nadmiernie sił 36-letniego już Cavendisha.

Do sprinterskich ekip, które będą chciały uczynić środkową część etapu możliwie najcięższą, z pewnością należy Lotto Soudal z Calebem Ewanem. Filigranowy Australijczyk nie może zaliczyć początku Giro d’Italia do udanych, ale pierwsze niepowodzenia na pewno nie odebrały mu ani szybkości, ani motywacji. Ze względu na swoją sylwetkę, Ewan wspina się lepiej od większości swoich rywali, dlatego nie powinien wpaść w tarapaty nawet na górskiej premii 2. kategorii. Największym znakiem zapytania w jego przypadku pozostają ostatnie kilometry rywalizacji w Mesynie, ponieważ o ile zawodnik Lotto Soudal potrafi radzić sobie bez wsparcia swojego pociągu, na skomplikowanych technicznie finiszach bywa zero-jedynkowy i dość często podejmuje błędne decyzje.

Niejednorodny charakter środowego odcinka powinien ucieszyć również Arnaud Demare (Groupama-FDJ) i Biniama Girmaya (Intermarche-Wanty-Gobert), ze szczególnym wskazaniem na 30-letniego Francuza po tym, co pokazał podczas pierwszego ze sprinterskich pojedynków.

Zaistnieć w końcówce mogą także Fernando Gaviria (UAE Team Emirates), Giacomo Nizzolo (Israel-Premier Tech), Phil Bauhaus (Bahrain Victorious), Simone Consonni (Cofidis), Alberto Dainese (Team DSM) i Vincenzo Albanese (EOLO-Kometa), a w przypadku rozstrzygnięć z nieco mniejszej grupy nie można pominąć Magnusa Corta (EF Education-Easy Post) i Mathieu van der Poela (Alpecin-Fenix).

 

Giro d’Italia 2021: zapowiedź całego wyścigu

Giro d’Italia 2022: oficjalna lista startowa

Giro d’Italia 2022: plan transmisji telewizyjnych

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments