fot. Giro d'Italia

Simon Yates (BikeExchange-Jayco) wygrał drugi etap jazdy indywidualnej na czas wyścigu Giro d’Italia. Mathieu van der Poel (Alpecin-Fenix) utrzymał prowadzenie w klasyfikacji generalnej. 

Drugi etap wyścigu Giro d’Italia na węgierskiej ziemi to licząca nieco ponad 9 kilometrów jazda indywidualna na czas. Była to krótka, typowo miejska „czasówka” ze sporą liczbą zakrętów, a także fragmentami pokrytymi kostką. Na metę prowadził liczący 1300 metrów podjazd o średnim nachyleniu 4,9%.

Pierwszym zawodnikiem, który ustanowił czas mogący stanowić punkt odniesienia dla innych był Alex Dowsett – 12:23′. Następnie dobre czasy ustanowili Jonathan Castroviejo (12:21′), Jos van Emden (12:19′), Owain Doull (12:18′), a także jeden z faworytów do zwycięstwa Edoardo Affini (12:10′).

Affini nie posiedział jednak na gorącym krześle zbyt długo, ponieważ lepszy czas od niego o trzy sekundy wykręcił znajdujący się w bardzo dobrej formie Lennard Kamna (BORA-hansgrohe). 25-letni Niemiec atakował w końcówce pierwszego etapu, ale ostatecznie został doścignięty. Tak czy siak pokazał w ten sposób, że czuje się dobrze.

– Dałem z siebie wszystko i wykręciłem dobry czas. Z dnia na dzień stajemy się coraz lepsi. Walczymy dla Wilco [Keldermana], ale także spoglądamy na inne cele jak zwycięstwa etapowe czy ucieczki

– powiedział mediom po przekroczeniu linii mety Kamna.

Kraksę na trasie zaliczył Tobias Bayer z drużyny Alpecin-Fenix. Austriak ukończył etap, ale na mecie odwiedził karetkę lekarza wyścigu, gdzie opatrzono mu otarcia na ciele. Jak poinformowała drużyna Alpecin-Fenix na Twitterze, młody kolarz nie doznał żadnych złamań.

Dobrze na trasie zaprezentował się również Thymen Arensman z Team DSM, który co prawda nie objął wirtualnego prowadzenia, ale poprawił czas Affiniego. Do Kamny zabrakło mu tylko sekundy.

Bardzo sympatyczne obrazki obejrzeliśmy podczas startu lokalnego bohatera Attili Valtera, który w 2021 roku został pierwszym Węgrem w historii, który założył różową koszulkę lidera klasyfikacji generalnej Giro d’Italia. W wywiadzie dla dziennika „La Gazzetta dello Sport”, który cytujemy w naszej prasówce TUTAJ, powiedział, że jeśli otrzymałby jedno euro za każdego kibica, który wykrzykuje jego imię, mógłby kupić sobie zamek. Valter szczerze uśmiechał się słysząc na rampie startowej głośny aplauz swoich rodaków.

Zanim do boju ruszyli kandydaci do zwycięstwa w klasyfikacji generalnej, czas Lennarda Kamny pobił Włoch Matteo Sobrero. Kolarz BikeExchange-Jayco pokonał w czasie 12:03′ ze średnią prędkością 45,8 km/h.

Zgodnie z oczekiwaniami bardzo dobrze pojechał były mistrz świata w ITT i zwycięzca trzech „czasówek” na Giro Tom Dumoulin. „Motyl z Maastricht” złamał jako pierwszy barierę dwunastu minut (11:55′), ale chwilę po nim finiszował Simon Yates, który frunął po trasie i pokonał kolarza Jumbo-Visma o pięć sekund!

W momencie, gdy Simon Yates siedział na gorącym krześle, należało spoglądać już tylko na lidera wyścigu Mathieu van der Poela, który mógł odebrać zwycięstwo etapowe Brytyjczykowi. Na pierwszym pomiarze czasu Holender był trzeci, a na mecie został sklasyfikowany na drugim miejscu, trzy sekundy za S. Yatesem.

Tak więc mamy do czynienia z zaskakującym zwycięzcą drugiego etapu. Można było spodziewać się, że Simon Yates dobrze obroni się w kontekście klasyfikacji generalnej, ale że wygra?! Sam w wypowiedzi udzielonej po zakończeniu rywalizacji mówił, że jest trochę zaskoczony tym zwycięstwem.

Kandydaci do dobrych miejsc w klasyfikacji generalnej

Bardzo dobrze na ulicach Budapesztu zaprezentował się Richie Porte (12:12′). Pozytywnie zaskoczył również Mikel Landa (12:23′) jak na to, że nie jest specjalistą w samotnej walce z czasem, natomiast dobrym występem popisał się również Romain Bardet (12:14′). Nieco lepiej od wyżej wymienionych panów zaprezentował się João Almeida, który ustanowił czas 12:08′. Obecny na mecie chwilę po godz. 17:00 Richard Carapaz zamknął grono tych kolarzy, których zadaniem było ukończyć etap bezpiecznie i dużo nie stracić. Mistrz Ekwadoru w jeździe na czas zatrzymał zegar na 12:18′, a więc w porządku dla jego dalszych aspiracji w tym wyścigu.

Generalnie wszyscy kolarze ukończyli rywalizację bezpiecznie. Na pewno pomogły w tym dobre, a przede wszystkim pozbawione opadów warunki atmosferyczne.

Jutro ostatni dzień ścigania na Węgrzech. Kolarze pokonają 201 kilometrów nad jezioro Balaton, gdzie powinni finiszować sprinterzy.

Wyniki: 

guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Team
Team

Yeates znowu na koksie. Ciekawe czy brat też nagle złapie formę ….