fot. Alpecin-Fenix

Zwycięzcą królewskiego etapu 4 Dni Dunkierki z metą na podjeździe Rue de Tambour został Gianni Vermeersch. Prowadzenie klasyfikacji generalnej w przeddzień końca zmagań w bretońskiej etapówce przejął z kolei Philippe Gilbert.

Start z welodromu w Roubaix to zawsze coś szczególnego, toteż choć pierwsze kilometry nie przynosiły nic ciekawego zawodnicy z pewnością i tak byli ukontentowani na początku zmagań. Na liczącym 185km etapie z metą w Cassel akcja zaczynała się nieco przed półmetkiem – wówczas do pokonania były pierwsze hopki z fragmentem bruku – tego naliczono się w sumie aż 15 sektorów. Każdy z dzisiejszych podjazdów liczył około 2,5-3km, a średnie nachylenie wynosiło mniej więcej 4,5%.

Ucieczkę dnia utworzyła szóstka zawodników – byli to lider klasyfikacji górskiej, uciekający praktycznie każdego dnia Alex Colman (Sport Vlaanderen – Baloise), Max Poole (Team DSM), Maurice Ballerstedt (Alpecin-Fenix), Louis Blouwe (Bingoal Pauwels Sauces WB), Andrea Mifsud (Nice Métropole Côte d’Azur) oraz Léo Danès (Team U Nantes Atlantique). Grupa szybko zyskała 6 minut przewagi nad peletonem.

85km przed metą, już na rundach, z głównej grupy ruszyła do przodu 4-osobowa kontra w składzie Jake Stewart i Matthieu Ladagnous (Groupama-FDJ), Michael Gogl (Alpecin-Fenix), oraz Stéphane Rossetto (St Michel – Auber93). Przewaga ucieczki dnia zaczęła momentalnie spadać, a za kontrolę w peletonie wzięła się wówczas ekipa Lotto Soudal.

Grupy połączyły się na 61km przed metą, podczas trzeciego przejazdu przez sekwencję podjazdów, ale też niedługo potem zaczęli odpadać z czołówki pierwsi kolarze. Najszybciej strzelili Alex Colman i Léo Danès, w tym momencie przewaga uciekinierów wynosiła niespełna półtorej minuty.

Przyspieszenie na kolejnych kilometrach trwało w najlepsze, peleton szybko zmniejszał nie tylko stratę do atakujących kolarzy, ale i gubił co gorzej czujących się w trudnym terenie. Można powiedzieć, że następowała legendarna „selekcja od tyłu”. Niestety jedną z jej ofiar, o ile niezbyt wyraźny obraz z kamery stacjonarnej na mecie nie był mylny, był Stanisław Aniołkowski.

Na około 40km przed metą w głównej grupie nastąpiło pewne rozluźnienie, a czołówka znów miała ponad minutę przewagi. Obserwowaliśmy dużo skoków, ale żaden z nich nie przynosił próbującym jakiś wymiernych korzyści. Gdy te ustały różnica jeszcze bardziej wzrosła – na 32km do końca wynosiła już prawie 2 minuty. Na czele kręcili w tamtym momencie Matthieu Ladagnous, Michael Gogl, Max Poole, Louis Blouwe, Andrea Mifsud oraz Stéphane Rossetto.

O dalszych wydarzeniach najłatwiej byłoby napisać, że po prostu warto czytać powyższe akapity, ale zmieniając liczbę kilometrów do mety. Peleton bowiem znów przyspieszał, były skoki, a po nich kolejne spowolnienie. Co istotne dla losów całego wyścigu na około 20km przed metą zgubiono jadącego w koszulce lidera Evaldasa Šiškevičiusa (Go Sport – Roubaix Lille Métropole), zaś z czołówką pożegnali się Stéphane Rossetto, a niedługo później Louis Blouwe.

Tuż przed startem ostatniej rundy od peletonu oderwali się Samuel Watson (Groupama-FDJ) i Dimitri Claeys (Intermarché – Wanty – Gobert). Na 10km przed metą, u progu ostatniego podjazdu pod Avenue Achille Samyn ich przewaga nad główną grupą wynosiła jednak ledwie 10 sekund. Na ostatnich kilometrach tym samym wszystko się połączyło, a w peletonie pozostawało kilkudziesięciu kolarzy.

W końcówce tempo było niesamowite, a pracę swoich kolegów na 1500m przed metą próbował wykończyć atakiem Philippe Gilbert (Lotto Soudal). Koło byłego mistrza świata w pierwszej chwili utrzymał tylko Gianni Vermeersch (Alpecin-Fenix), niedługo później doszli do nich kolejni zawodnicy. To jednak drugi z wymienionych Belgów popisał się świetnym finiszem i to on wygrał dzisiejsze zmagania.

Wyniki 5. etapu 4 Dni Dunkierki:

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments