fot. Delko

Przed kolarzami jeden z najcięższych wyścigów w kalendarzu – Paryż-Roubaix. „Piekło Północy” ma to do siebie, że bardzo ciężko tu o sprawienie niespodzianki. W walkę o najwyższe lokaty najczęściej włączają się „starzy wyjadacze”, z ogromnym doświadczeniem. W tym roku, ze względu na ekstremalne warunki atmosferyczne, wyścig może być bardzo losowy, przez co w czołówce możemy zobaczyć nazwiska, o których przed startem mało kto by pomyślał.

Marco Haller

Najbardziej oczywisty spośród tych nieoczywistych zawodników. Był bardzo aktywny w kampanii wiosennych klasyków, co poskutkowało dziesiątym miejscem w E3 Saxo Bank Classic. W drugiej części sezonu nie jechał wielu wyścigów, ale udało mu się pokazać z dobrej strony w Deutschland Tour, który ukończył na szóstej pozycji. Paryż-Roubaix jest wyścigiem, który Haller zna bardzo dobrze – brał w nim udział osiem razy, a w ostatniej edycji zajął 16. miejsce. Jeżeli tylko uniknie on kraks, może pokusić się o naprawdę świetny rezultat.

Tom Van Asbroeck

To jeden z tych kolarzy, który bryluje jesienią. Belg od kilku lat prezentuje się bardzo dobrze w końcowej części sezonu, a dodatkowo nie można odmówić mu umiejętności jazdy po bruku. Niedawno w czołówce ukończył takie wyścigi, jak Grand Prix de Wallonie, Gooikse Pijl czy Grand Prix de Denain, co potwierdziło jego wysoką formę. Ze względu na to, że Paryż-Roubaix został przeniesiony na jesień, Van Asbroeck może mieć spore szanse na sprawienie niespodzianki. W „Piekle Północy” startował dotychczas czterokrotnie, więc ma on trochę doświadczenia w tym wyścigu, co z pewnością będzie przydatne.

fot. Israel Cycling Academy
Evaldas Siskevicus

Nigdy nie był kolarzem wybitnym – co więcej, wcale nie wyróżniał się on w jeździe po bruku. Mimo tego, ostatnią edycję Paryż-Roubaix ukończył na… dziewiątej pozycji, co było sporym zaskoczeniem. W tym roku radził sobie przyzwoicie, był piąty w Paris-Troyes i Baltic Chain Tour, a także jedenasty w Scheldeprijs. Oczywiście nie są to wyniki podobne do tych, które osiągają kolarze będący faworytami Paryż-Roubaix, ale skoro udało mu się wskoczyć do czołowej dziesiątki w 2019 roku, to nie można skreślać go przed startem tegorocznej edycji.

Damien Touze

Utalentowany Francuz czuje się świetnie, lecz rzadko kiedy ma okazję pojechać na własne konto – w końcu ma w ekipie takich kolarzy, jak Greg van Avermaet czy Oliver Naesen. W przeszłości udawało mu się jednak kończyć w czołówce takie wyścigi, jak Ronde van Vlaanderen orlików, Binche-Chimay-Binche czy wymagający Le Samyn. Najprawdopodobniej będzie on dziś pełnił rolę pomocnika, ale w przypadku deszczowego (i błotnistego) Paryż-Roubaix, wszystko jest możliwe i być może wyścig ułoży się w taki sposób, że będzie on mógł pojechać na siebie.

Dries Van Gestel

Pierwszy z debiutantów, który znalazł się na tej liście. Choć będzie to dla niego pierwszy start w „Piekle Północy”, jest on już całkiem doświadczonym kolarzem – w zawodowej ekipie ściga się od 2016 roku. Jest zawodnikiem, który potrafi ścigać się w północnych klasykach, o czym świadczy między innymi 13. miejsce w Ronde van Vlaanderen, a także ósma pozycja w Dwars door het Hageland i dziesiąta lokata w Scheldeprijs. Nie wiadomo, jak odnajdzie się na wymagających brukach północnej Francji, ale biorąc pod uwagę, że dzisiejszy wyścig może być bardzo loteryjny – może pokusić się on o wysokie miejsce, mimo że będzie to jego debiutancki start.

Bram Welten

Ma za sobą bardzo solidny sezon, a szczególnie jego drugą część. Plasował się na wysokich pozycjach między innymi w Grote Prijs Jef Scherens, Grote Prijs Marcel Kint, Druivenkoers – Overijse czy Grand Prix d’Isbergues. Razem z będącymi na podobnym poziomie kolegami z ekipy Team Arkea Samsic – Connorem Swiftem czy Amaurym Capiot – możegą spróbować zabrać się w odjazd dnia, co zwiększyłoby szanse na dobry wynik. Francuski zespół nie ma bowiem zdecydowanego lidera, który byłby w stanie walczyć ramię w ramię z klasykowcami jeżdżącymi w ekipach WorldTeams, a ze względu na niezwykle wymagające warunki atmosferyczne, harcownicy będą dziś w bardzo dobrej sytuacji.

Jonas Rutsch

Niemiec jest wielkim kolarzem – dosłownie. Mierzy prawie dwa metry i waży ponad 80 kilogramów, dzięki czemu po brukach jeździ bardzo dobrze. W elicie jeszcze tego nie udowodnił, ale w przeszłości, jako orlik, triumfował między innymi w prestiżowym Gandawa-Wevelgem. Ściga się bez kompleksów, co widać po jego bardzo odważnej jeździe. Lubi atakować i jeździć aktywnie, więc nawet w swoim pierwszym starcie w „Piekle Północy” może chcieć zaznaczyć swoją obecność.

Wyścig Paryż-Roubaix rozpocznie się dziś o godzinie 11.00. Jego zapowiedź można znaleźć TUTAJ.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments