Fot.: Team Visma | Lease a Bike

Przecinając linię mety 123. edycji Paryż-Roubaix, Wout van Aert uniósł palec ku niebu. Belg szybko wyjaśnił, że była to dedykacja dla tragicznie zmarłego Michaela Goolaertsa, a teraz dopełniła się jego obietnica – kwiaty z podium francuskiego monumentu dotarły do rodziny Goolaertsów, którzy za pośrednictwem Sporzy wyrazili wielką wdzięczność za pamięć i wsparcie od kolarza Team Visma | Lease a Bike.

By zrozumieć celebrację Wouta van Aerta na mecie 123. edycji Paryż-Roubaix trzeba cofnąć się o przeszło 8 lat – do 8 kwietnia 2018 roku. Belg, wówczas zawodnik Vérandas Willems-Crelan, debiutował na trasie Piekła Północy i zajął 13. miejsce, ale o radości nie było mowy. Tego samego dnia bowiem świat opuścił jeden z kolarzy tej ekipy – w okolicach 100. kilometra wyścigu zatrzymało się serce Michaela Goolaertsa, który mimo pomocy medyków zmarł. Od tamtej pory Wout van Aert czekał na dzień, by móc zadedykować triumf w Paryż-Roubaix dla swojego rodaka.

Za pierwszym razem, gdy tu startowałem, straciłem mojego kolegę z zespołu, Michaela Goolaertsa. Od tamtej pory moim celem było tutaj wygrać i wskazać palcem na niebo. To dla mnie znaczyło bardzo wiele. To zwycięstwo jest dla Michaela, a zwłaszcza dla jego rodziny, sztabu, dla wszystkich moich kolegów z tamtego zespołu

— mówił na gorąco Wout van Aert.

Marianne i Staf Goolaerts, rodzice tragicznie zmarłego Michaela, nie byli obecni na mecie Paryż-Roubaix, toteż kolarz Team Visma | Lease a Bike zadeklarował, że w jakiś sposób przekaże im kwiaty, które otrzymał na podium francuskiego monumentu. Tak faktycznie stało się, a te teraz stoją tuż obok urny z prochami zmarłego w wieku 23 lat kolarza Vérandas Willems-Crelan.

Jego menedżer, Jef Van den Bosch, właśnie przywiózł nam kwiaty w imieniu Wouta, ponieważ Wout właśnie wyjechał na wakacje, co całkowicie rozumiem. To było piękne zwycięstwo dla naszego Michaela. Jestem bardzo wdzięczna, że Wout dotrzymał słowa z bukietem

— powiedziała wzruszona Marianne Goolaerts w rozmowie z portalem Sporza.

Otrzymałem od niego wiadomość o 4:15 rano. Nie mógł spać. Sam wysłałem mu wiadomość dzień wcześniej wieczorem, ale oczywiście nie mogłem oczekiwać, że dostanę natychmiastową odpowiedź. Obudziłem się więc i zobaczyłem wiadomość o treści: „Nie mogę spać, Staf. Zbyt wiele się dzisiaj wydarzyło. Ale kwiaty są już w drodze z Jeffem. Wkrótce wyjeżdżamy na wakacje”. To dla mnie coś szczególnego. Wout właściwie nigdy nas nie zostawił. Nie żeby był z nami w stałym kontakcie, ale Michael zdecydowanie jest w jego sercu. Kwiaty zajęły już honorowe miejsce przy urnie Michaela. Nawiasem mówiąc, urna ma kształt brukowanej kostki. W dniu, w którym Michael skończyłby 30 lat, Wout też był tu z kwiatami. Zawsze jest mile widziany.
To trudne, ale jednocześnie pocieszające, że ludzie wciąż myślą o Michaelu. Tak wiele dzieci ginie w wypadkach i potem nic się o nich nie mówi… Serce nam pęka, gdy Antoine Demoitié nie jest wspomniany przy okazji jego wypadku z Gandawa-Wevelgem [zginął tragicznie na trasie w 2016 roku – przyp. red.]. Mamy szczęście, że wciąż często mówi się o naszym synu, że się go pamięta. Ta dedykacja Wouta…

— dodał z uśmiechem na twarzy Staf Goolaerts.

Kolarstwo, choć jest pięknym sportem, miewa też gorsze momenty. Niewątpliwie jednak gest na mecie Paryż-Roubaix wykonany przez Wouta van Aerta pokazuje, że nawet największa tragedia nie jest w stanie zabrać tego, co niezwykle ważne – pamięci i miejsca w sercach najbliższych.

Poprzedni artykułWibatech Lubelskie Perła Polski na liście startowej Tour of Slovenia 2026
Następny artykułTour of Hainan 2026: Dušan Rajović pierwszym liderem
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze