Fot.: Tour Auvergne-Rhône-Alpes

Wout van Aert (Team Visma | Lease a Bike) dosyć niespodziewanie wziął udział w gravelowych mistrzostwach kraju. Belg, który w tego typu zmaganiach bierze udział dosyć rzadko, postanowił uchylić rąbka tajemnicy na temat powodów, dla których wziął udział w niedzielnym wyścigu w Grobbendonk.

Wout van Aert niedzielne zmagania może zaliczyć do udanych. Choć nie udało mu się wygrać, pokazał się z bardzo dobrej strony, zajmując 2. miejsce za swoim przyjacielem Daanem Soete. Dla trzykrotnego przełajowego mistrza świata ten wyścig był chęcią przepalenia nogi przed zbliżającą się hiszpańską Vueltą, bez podejmowania zbytniego ryzyka. Zdaniem 31-latka, udział w równolegle odbywającym się ADAC Cyclassics w Hamburgu, ze względu na prawdopodobieństwo sprinterskiego finiszu był bardziej ryzykowny.

Dzisiaj najważniejszą rzeczą dla mnie było czerpanie radości ze ścigania. Ten wyścig nie zmienia zbyt wiele w mojej karierze. Dzisiaj start w Hamburgu, jak i trening na publicznej szosie byłyby bardziej ryzykowne niż start tutaj. Ja nie chciałem ryzykować. Nie zrozumcie mnie źle. Nie boję się, ale nie chcę narażać się na niebezpieczeństwo, jeśli nie muszę tego robić

— tłumaczył Wout van Aert, który przez kontuzję ominął tegoroczny Tour de France, o czym wspominał w dalszej części rozmowy.

Ominięcie Tour de France było największą klęską w tym sezonie. Potrzebowałem trochę czasu, by dojść do siebie i nie spodziewałem się, że w Danii pójdzie mi tak dobrze. Od tego czasu wszystko zmierza w dobrym kierunku i czekam już na start Vuelty w Monako

— zakończył 31-latek.

Poprzedni artykułTegoroczny mistrz olimpijski zadebiutował na szosie. Ukończył La Polynormande 2026
Następny artykułMedia: Primož Roglič stanie na starcie Vuelta a España 2026
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze