Od wypadku, który miał miejsce pod koniec lipca, pod znakiem zapytania stoi to, czy Primož Roglič weźmie udział w 81. edycji Vuelta a España. Jeszcze tydzień temu szanse na to szacowano na 50/50, teraz jednak dziennikarze Het Laaste Nieuws dotarli do informacji, że Słoweniec zamelduje się na linii startu hiszpańskiej trzytygodniówki.
Pod koniec lipca media obiegła bardzo przykra informacja – podczas treningu Primož Roglič został potrącony przez samochód, co na szczęście zakończyło się dla 36-latka bez złamań, aczkolwiek skala stłuczeń i innych powierzchownych obrażeń była naprawdę spora. W efekcie jasnym było, że w programie zawodnika Red Bull – BORA – hansgrohe pojawią się zmiany, a przede wszystkim z takowego zniknęły wszystkie wyścigi, które miały stanowić przygotowania do 81. edycji Vuelta a España. Udział w hiszpańskiej trzytygodniówce, którą Słoweniec w przeszłości wygrywał aż 4-krotnie, również stanął pod znakiem zapytania, a ostatnie informacje mówiły o sytuacji 50/50.
Teraz dziennikarze belgijskiego Het Laaste Nieuws dotarli do informacji, iż Primož Roglič ma zameldować się na starcie Vuelta a España 2026. Sztab medyczny Red Bull – BORA – hansgrohe miał dać zielone światło dla występu 36-latka w hiszpańskim wyścigu, choć oczywiście istnieją pewne obostrzenia z tym związane – Słoweniec zamelduje się na inauguracji daleki od optymalnej formy, a jego stan będzie ściśle obserwowany przez niemiecką drużynę. Jeśli jednak wszystko pójdzie zgodnie z planem, to Primož Roglič ma się rozkręcać z dnia na dzień, a wcześniejsze przygotowania miały być już na na tyle zaawansowanym etapie, że budowanie dyspozycji poprzez ściganie może być wystarczające dla 4-krotnego triumfatora Vuelta a España. Czas pokaż czy informacje belgijskiego serwisu się potwierdzą, a także w jakiej formie Słoweniec faktycznie pojedzie do Monako na inaugurację 81. edycji hiszpańskiej trzytygodniówki – ta rusza już w najbliższą sobotę 22 sierpnia.










Wyglądało na obicie się, duży siniak. Tydzień przy ich możliwościach medycznych i nie ma śladu po bólu.
I dobrze. Ciekawe tylko czy dostanie wsparcie ekipy i kolegów którzy pociągną gdy trzeba