Foto: Tirreno-Adriatico

Wout Van Aert jest jednym z największych wygranych minionego weekendu – Belg niemal zagwarantował sobie miejsce na podium Tirreno-Adriatico.

Choć przed startem sobotniego etapu z metą na Prati di Tivo belgijski kolarz był liderem i zapewniał, że chce utrzymać koszulkę lidera do końca wyścigu, to jednak faworytami do końcowego triumfu byli inni kolarze, tacy jak Landa, Bernal czy Pogacar. O tym, że cele Van Aerta są zdecydowanie mniej ambitne mówił w podcaście Ik Het Wiel dyrektor sportowy Jumbo-Visma – Merijn Zeeman:

Gdy włączaliśmy do jego programu Tirreno-Adriatico mieliśmy w głowie kilka celów. Przede wszystkim chcieliśmy, by Wout nabrał rytmu wyścigowego przed zbliżającą się kampanią klasyków. Jednocześnie myśleliśmy o tym, że przy okazji nasz lider może zebrać doświadczenie w wyścigach tego typu i zobaczyć, jak dużo brakuje mu do tego, by walczyć w nich o najwyższe lokaty. Właściwie nie zakładaliśmy walki o podium.

A jednak w weekend Van Aert spisał się bardzo dobrze. Wprawdzie w sobotę zajął dopiero 9. pozycję i stracił 45 sekund do zwycięzcy – Tadeja Pogacara, ale i tak spadł w “generalce” o zaledwie jedno miejsce i wciąż zachował szanse na zwycięstwo. Natomiast niedzielny etap pokazał, że co prawda zwycięstwo (nawet pomimo zaplanowanej na siódmy dzień wyścigu czasówki) jest już raczej poza zasięgiem, to o drugie miejsce prawdopodobnie nie musi się martwić (jego przewaga nad trzecim Landą wynosi 1:45), chyba, że podczas któregoś z dwóch ostatnich etapów spotka go pech porównywalny do tego Primoża Roglicia.

To, czego we Włoszech dokonuje Van Aert zasługuje na duże uznanie, zwłaszcza, że w górach nie mógł liczyć na mocnych pomocników, którzy w ostatnim czasie stali się jednym ze znaków rozpoznawczych holenderskiej ekipy. Podczas gdy wspomniany już Roglić mógł w Paryż-Nicea liczyć m.in. na Stevena Kruijswijka, George’a Bennetta i Sama Oomena, wśród pomocników Van Aerta znaleźli się głównie kolarze specjalizujący się w klasykach, mający zgrywać się z belgijskim liderem przed Paryż-Roubaix czy Wyścigiem Dookoła Flandrii.

Jednym z efektów tego stanu rzeczy było to, że na Prati di Tivo kolarz Jumbo-Visma samotnie musiał odpierać ataki faworytów, momentami wyglądając jak pomocnik nieistniejącego kolarza. Mimo to zdaniem Zeemana holenderska ekipa zapewniła mu wystarczająco duże wsparcie.

Poza Formolo, który wspomagał Pogacara, w końcówce weekendowych etapów widziałem tylko liderów. W sobotę Woutowi bardzo wydatnie pomógł Tobias Foss, a w niedzielę nasz lider również długo mógł liczyć na wsparcie ekipy, ale na pewnym etapie walka musiała zacząć toczyć się między liderami. Mimo wszystko w kolejnych tego typu wyścigach z pewnością weźmiemy pod uwagę fakt, że Wout jest w stanie walczyć o zwycięstwo

– mówił.

Czy to oznacza, że w kolejnych zbliżających się wyścigach tygodniowych znów będziemy mogli zobaczyć Van Aerta walczącego, tym razem skutecznie, o zwycięstwa. Cóż, możliwe, choć na razie priorytetem są dla niego inne wyścigi.

W najbliższym czasie Wout wciąż będzie skupiał się raczej na klasykach. Musimy pamiętać o tym, że pracując nad parametrami, które mogłyby okazać się przydatne w walce o zwycięstwa w takich wyścigach jak Tirreno-Adriatico, straciłby eksplozywność, a ta przecież jest kluczowa w wyścigach jednodniowych

– zakończył Zeeman, który wobec tego z pewnością trzyma kciuki za to, by w sobotę Van Aert przeniósł swoją formę z Tirreno, na inny włoski wyścig – Mediolan-San Remo.

 

 

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments