fot. Team Jumbo-Visma

Primož Roglič przystąpił do dzisiejszego etapu z przewagą 52 sekund nad Maximilianem Schachmannem (BORA-hansgrohe) i wydawało się, że zwycięstwo w klasyfikacji generalnej wyścigu ma w kieszeni. Przekonał się jednak na własnej skórze, że „dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe”.

Słoweniec z Team Jumbo-Visma zdominował bardziej wymagające etapy tegorocznej edycji Paryż-Nicea. Triumfował na trzech z nich – ostatni raz wczoraj, kiedy na ostatnich metrach podjazdu La Colmiane wyprzedził uciekającego od początku Gino Maedera (Bahrain – Victorious). Dziś Primož Roglič miał przypieczętować swoje zwycięstwo.

Etap dla Słoweńca nie zaczął się najlepiej – 20 kilometrów po starcie zaplątał się w kraksę, ale szybko zdołał wrócić do peletonu. Niestety nie był to dla niego koniec pecha. Na 25 kilometrów przed metą Primož Roglič zaliczył drugi upadek i został kilka sekund za peletonem. Początkowo lider wyścigu samotnie starał się gonić główną grupę, ale ta stale mu odjeżdżała. Tempo w grupce pościgowej nadawali też kolarze zespołu Groupama – FDJ, a następnie pomocnicy Słoweńca, jednak nie przynosiło to żadnego efektu, ponieważ peleton napędzali zawodnicy BORA-hansgrohe, a później także Astana – Premier Tech.

Po kilku minutach Roglič zdecydował się ruszyć w samotną pogoń, lecz wciąż tracił czas do czołówki i powoli żegnał się z marzeniami o zwycięstwie. Przez chwilę pomagał mu Nacer Bouhanni (Team Arkea Samsic), ale niewiele to dało. W końcówce Słoweniec był bliski trzeciego upadku – jechał on za Timem Declercqiem (Deceuninck – Quick Step), który przestrzelił jeden z zakrętów. Na szczęście kolarz Team Jumbo-Visma zachował czujność i skończyło się jedynie na strachu. Ostatecznie Roglič przyjechał na metę ze stratą ponad 3 minut do czołowej grupki i tym samym spadł na 15. miejsce w klasyfikacji generalnej.

 

guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
zbych
zbych

To Pan był gwiazdą wyścigu bo cały świat kibicował Panu do konca.Przegrać też Pan potrafił z honorem.