fot. Deceuninck-Quick-Step

Nieco niespodziewanie Florian Sénéchal zakończył rywalizację w Clasica de Almeria na drugiej lokacie. Było to spowodowane, między innymi problemami sprinterów “Watahy”.

Z całą pewnością nie było to miłe “popołudnie spędzone w biurze” dla kolarzy zespołu Deceuninck-Quick-Step. Liderami ekipy kierowanej przez Patricka Lefevere’a w wyścigu Clasica de Almeria mieli być Mark Cavendish oraz Álvaro José Hodeg. Niestety, zarówno Brytyjczyk, jak i Kolumbijczyk mieli sporo pecha.

Hodeg na około 20-kilometrów przed metą brał udział w kraksie. Niestety młody sprinter “Watahy” został zmuszony do przedwczesnego opuszczenia wyścigu. Zaledwie parę chwil później problemy ze swoim rowerem miał popularny “Cav”. Pochodzący z Wyspy Man kolarz, jak widzieliśmy w relacji telewizyjnej starał się dojść do peletonu. Niestety ta próba zakończyła się fiaskiem.

Brak dwóch nominalnych sprinterów nie oznaczał, jednak tego, że zawodnicy Deceuninck-Quick-Step poddadzą się bez walki. 27-letni Florian Sénéchal bardzo dobrze zastapił swoich kolegów i musiał uznać wyższość jedynie mistrza Europy Giacomo Nizzolo (Team Qhubeka-ASSOS).

Dziś w planach nie było mojego finiszu. Miałem nominalnie być ostatnim rozprowadzającym w pociągu sprinterskim dla Alvaro (Hodega). Następnie, również Mark miał problemy, więc od tego momentu to ja miałem zafiniszować. Nie byłem zbyt pewny siebie, ponieważ straciłem już trochę energii chroniąc Alvaro, ale wciąż byłem w stanie się rozpędzić i zająć nieoczekiwaną drugą lokatę. Stijn (Steels), Tim (Declercq), Jannik (Stemle) i Bert (Van Lerberghe) rozprowadzili mnie perfekcyjnie i chciałbym im za to podziękować. Po raz kolejny pokazali, jak silny jest nasz zespół 

– mówił Francuz w rozmowie z biurem prasowym swojego zespołu.