fot. Getty Images Sport

Remco Evenepoel powiedział podczas prezentacji on-line drużyny Deceuninck-Quick Step, że napotkał pewne trudności w procesie dochodzenia do zdrowia po kraksie w wyścigu Il Lombardia, w związku z czym nie wie, kiedy ponownie przypnie numer startowy do koszulki. Obecnie nie może nawet jeździć na rowerze. 

Pierwszym pytaniem, jakie Evenepoel usłyszał od dziennikarzy dotyczyło tego, kiedy wróci do ścigania. Przypomnijmy, że zwycięzca ubiegłorocznej edycji Tour de Pologne miał poważną kraksę w “wyścigu spadających liści”, w wyniku której doznał złamania miednicy.

– Mam dla was małą niespodziankę: w tym momencie nie wiem, kiedy wrócę do ścigania. Po drodze napotkałem na pewne trudności, które nie pozwalają mi teraz jeździć na rowerze. Nie wiem jeszcze, kiedy i gdzie będę mógł wznowić starty w wyścigach. Musimy odłożyć trochę mój powrót, aby dać mojemu ciału czas do przygotowania się do powrotu na rower w stu procentach

– wyjaśnił Remco Evenepoel i po chwili sprecyzował odczuwane dolegliwości.

– Nie jestem lekarzem, więc nie potrafię określić tego fachowo, ale odczuwam ból w miejscu, gdzie miałem złamanie. Po kilku godzinach na rowerze czuję dyskomfort, więc musimy skupić się na tym, aby się tego pozbyć. To moje ciało da odpowiedź, kiedy będę mógł wrócić na szosę.

W grudniu Evenepoel przebywał w Hiszpanii, gdzie trenował na rowerze. Jednak w trakcie pojawiły się wyżej wspomniane problemy, w związku z którymi teraz nie wykonuje treningów na rowerze. Realizuje indywidualny program, w którym znajdują się m.in. treningi marszowe oraz pływanie.

Zapytany o to, czy opóźnienie w przygotowaniach negatywnie wpływa na jego kondycję mentalną, udzielił dość zaskakującej odpowiedzi.

– Nie jestem opóźniony, ponieważ od pierwszego dnia po kraksie mówiliśmy, że spróbuję wrócić na rower w lutym, a jest połowa stycznia, więc nie panikujemy.

Remco Evenepoel podczas prezentacji drużyny Deceuninck-Quick Step

Remco Evenepoel był zdecydowanie niechętny, by mówić o celach związanych z wyścigami, jednak przyznał, że jeśli uda mu się wrócić na rower i wypracować wysoką dyspozycję, to wystartuje w Giro d’Italia, z którego w sezonie 2020 wykluczyła go kraksa w Lombardii. Jednak jeśli coś pójdzie niezgodnie z planem, wykluczył start w Tour de France.

– Jeśli uda mi się wrócić do siebie, to będziemy celować w to, abym był gotowy na Giro d’Italia. Moje cele będą takie same jak w poprzednim sezonie, ale teraz koncentruję się na powrocie do formy, aby móc znowu trenować z kolegami i robić treningi endurance

– powiedział Remco Evenepoel.

Ewidentnie nie znajdujący się w tak dobrym humorze jak w czasie, gdy wygrywał wszystkie wyścigi, w jakich startował, Remco Evenepoel musiał zmierzyć się także z pytaniem o to, co myśli o zwycięstwie Tadeja Pogačara w Tour de France. Padło ono w kontekście ekspansji zawodników znajdujących w takim samym lub zbliżonym do niego wieku.

– Bardzo się cieszę, że wygrał Tour, ale my mamy swoją drużynę i patrzymy na siebie. Staramy się być coraz lepsi i podążać za naszymi celami. Nasza praca nie polega na patrzeniu na inne drużyny. Najpierw muszę wrócić na rower, a dopiero później myśleć na przykład o tym, jak wygrać Tour de France. Dla mnie motywacją do pracy nie jest zwycięstwo Pogačara, tylko to, jak drużyna Deceuninck Quick-Step i siedzący tu przede mną João Almeida zaprezentowali się na Giro d’Italia

– zakończył Remco Evenepoel.

Sezon 2021 będzie dla Belga trzecim na poziomie World Tour, na który przeszedł w 2019 roku po zdobyciu podwójnego tytułu mistrza świata juniorów. Tym samym pominął kategorię orlika, a w ubiegłym roku wygrał wszystkie wyścigi, w których wystartował. Wyjątkiem jest oczywiście Il Lombardia, z którego wykluczyła go kraksa na zjeździe z Muro di Sormano. Warto jednak podkreślić, że w momencie, w którym się wydarzyła, Evenepoel wciąż liczył się w walce o najwyższe lokaty.

W prezentacji drużyny Deceuninck-Quick Step brała udział Marta Wiśniewska