Foto: @naikereo / Donostiako Klasikoa

W sobotę 1 sierpnia zostanie rozegrany jeden z niewielu klasyków w tej części sezonu. Przedstawiamy listę startową Donostia San Sebastian Klasikoa.

Z numerem pierwszym wystartuje Giulio Ciccone. Kolarz Lidl-Trek broni tytułu sprzed roku, kiedy w San Sebastian sięgnął po jeden z większych sukcesów w karierze. Włoch nie jest jedynym zwycięzcą tego wyścigu na liście startowej. Największą gwiazdą rywalizacji będzie Remco Evenepoel. Zobaczymy, czy kolarz Red Bull – BORA – hansgrohe utrzymał formę z Tour de France, gdzie zajął drugie miejsce. Evenepoel triumfował w hiszpańskim klasyku już trzykrotnie – w 2019, 2022 i 2023 roku. Do tej pory nikt nie triumfował czterokrotnie w Donostia San Sebastian Klasikoa. W składzie Red Bull – BORA – hansgrohe znalazł się również trzeci przed rokiem Maxim Van Gils. Zabraknie za to Primoža Rogliča, który kilka dni temu został potrącony przez samochód.

Na starcie pojawi się także triumfator wyścigu z 2024 roku – Marc Hirschi z Tudor Pro Cycling Team. Drugie miejsce w poprzednim roku zajął Jan Christen. Szwajcar z UAE Team Emirates – XRG znów powalczy o wysoką lokatę w Hiszpanii, a następnie pojedzie na Tour de Pologne.

Kolejną gwiazdą z Tour de France obok Remco Evenepoela jest Richard Carapaz. Kolarz EF Education Easy-Post we Francji wygrał dwa trudne etapy, w tym jeden z metą na Alpe d’Huez. Triumfował także w klasyfikacji górskiej. Z tej samej ekipy z Wielkiej Pętli przyjedzie również Ben Healy.

Po raz pierwszy od zajęcia drugiego miejsca na Giro d’Italia na starcie pojawi się Felix Gall. Austriak z Decathlon CMA CGM Team przygotowuje się do Vuelta a Espana. W klasyku w San Sebastian wystartują także m.in. Matteo Jorgenson (Team Visma | Lease a Bike), Ion Izagirre (Cofidis), Mikel Landa (Soudal Quick-Step), Enric Mas (Movistar Team), Afonso Eulalio, Pello Bilbao (obaj Bahrain-Victorious) i Lennert van Eetvelt (Lotto Intermarche).

Lista startowa wyścigu

Poprzedni artykułPrimož Roglič został potrącony przez samochód
Następny artykułWout van Aert: „Jeszcze nigdy nie wygrałem trzy razy z rzędu”
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze