fot. Team Visma | Lease a Bike

Remco Evenepoel zwycięzcą 45. edycji Donostia San Sebastian Klasikoa. Kolarz Red Bull – BORA – hansgrohe odjechał na ostatnim podjeździe wraz z Richardem Carapazem, którego ograł w dwójkowym finiszu na ulicach San Sebastián. W ten sposób 26-latek został samodzielnym rekordzistą wszech czasów w tej imprezie – w swoim 4. starcie odniósł tu 4. zwycięstwo.

Na trasę 45. edycji Donostia San Sebastian Klasikoa, w której udział wzięło 175 kolarzy reprezentujących barwy 25 zespołów, składało się w sumie 221,1 kilometra rywalizacji, podczas których zawodnicy przejeżdżali kolejno przez takie podjazdy jak Kalbario (2,2 km; 8%), Azkarate (4,2 km; 7,3%), Urraki (8,6 km; 6,9%), Alkiza (4,4 km; 6,2%), Jaizkibel (7,9 km; 5,6%), Erlaitz (3,8 km; 10,6%) oraz Murgil (2,1 km; 10,1%). Ze szczytu tego ostatniego do mety w San Sebastián pozostanie zaledwie 8 kilometrów.

Zawodnicy rozpoczęli swoje zmagania jeszcze w godzinach przedpołudniowych, a od samego początku zmagania były bardzo dynamiczne. Próby zawiązania odjazdu dnia trwały około 45 minut, a finalnie ucieczkę utworzyła ósemka kolarzy, tj. Tim Rex (Team Visma | Lease a Bike), Ådne Holter (Uno-X Mobility), Iñigo Elosegui (Equipo Kern Pharma), Valentin Ferron (Cofidis), Lorenzo Quartucci (Burgos Burpellet BH), Nicolás Alustiza (Euskaltel – Euskadi), Nickolas Zukowsky (Pinarello Q36.5 Pro Cycling Team) oraz Joan Bou (Caja Rural – Seguros RGA). Za pracę w peletonie od początku odpowiedzialni byli kolarze Red Bull – BORA – hansgrohe, czyli klubowi koledzy faworyzowanego Remco Evenepoela.

Z emocjami przyszło nam czekać do przejazdu przez Jaizkibel (7,9 km; 5,6%), gdzie z jednej strony podzieliła się ucieczka, z drugiej zaś obejrzeliśmy skoki z peletonu. W czołówce najlepiej radzili sobie Rex i Quartucci, za ich plecami zaś do przodu ruszyli Bart Lemmen (Team Visma | Lease a Bike), Sean Quinn i wspierający go Michael Leonard (EF Education – EasyPost), a następnie także Jay Vine (UAE Team Emirates-XRG) oraz Maxim Van Gils (Red Bull – BORA – hansgrohe). Ruch tego ostatniego sprawił, że na czele peletonu musiała pojawić się inna drużyna, a ciężar pracy wzięli na siebie zawodnicy Lidl-Trek.

60 kilometrów przed metą 6-osobowa czołówka, w skład której weszła dwójka najmocniejszych uciekinierów dnia oraz czwórka kolarzy z przeskoku, miała jedynie około 20 sekund przewagi nad główną grupą. Podczas gdy czołówka próbowała powiększać tę różnicę, za peletonem z powodu defektu został Remco Evenepoel (Red Bull – BORA – hansgrohe), który musiał dość długo wracać do peletonu. Co nietypowe, na mistrza olimpijskiego nie poczekali jego koledzy, a ten wydawał się być dość nerwowy.

Kolejną ścianką było Erlaitz (3,8 km; 10,6%), gdzie mocno zaciągnął Jan Christen (UAE Team Emirates-XRG). Za mistrzem Szwajcarii ruszył m.in. Giulio Ciccone (Lidl-Trek), czego efektem było złapanie odjazdu i spore przerzedzenie się peletonu. Ostatecznie jednak nieco odjechać zdołała inna dwójka, a mianowicie Louis Barré (Team Visma | Lease a Bike) i Paul Double (Team Jayco AlUla). Cały czas mocno pracowali kolarze Lidl-Trek, a kamery co rusz próbowały wyłapywać Remco Evenepoela, który cały czas nie był w stanie powrócić do czołówki.

Na 41 kilometrów przed metą, na szczycie Erlaitz, zawiązała się 10-osobowa grupa faworytów, która miała 35 sekund przewagi nad grupą Remco Evenepoela. Na czele jechali Giulio Ciccone (Lidl-Trek), Matteo Jorgenson i Louis Barré (Team Visma | Lease a Bike), Maxim Van Gils (Red Bull – BORA – hansgrohe), Richard Carapaz (EF Education – EasyPost), Felix Gall i Léo Bisiaux (Decathlon CMA CGM Team), Enric Mas (Movistar Team), Mathys Rondel (Tudor Pro Cycling Team) oraz Paul Double (Team Jayco AlUla). W pogoni, oprócz mistrza olimpijskiego, byli m.in. Jan Christen, Jhonatan Narváez i Kevin Vermaerke (UAE Team Emirates-XRG), Ben Tulett (Team Visma | Lease a Bike) czy Pello Bilbao (Bahrain-Victorious).

Kolejne kilometry trasy były wyraźnie prostsze, a to sprawiło, że grupy jadące na czele połączyły się i w walce o wygraną mieliśmy ponownie około 35 zawodników. Ostatnią trudnością dnia było Murgil (2,1 km; 10,1%), na dojeździe do którego mordercze tempo zaczęli nadawać zawodnicy UAE Team Emirates-XRG – kolejno Jay Vine, Kevin Vermaerke i Igor Arrieta. Po ich pracy odpadali jednak nie tylko rywale, ale i Jhonatan Narváez, a po nich na czoło wysforował się najpierw Maxim Van Gils, po nim zaś Remco Evenepoel.

Mistrz olimpijski nie zdecydował się na skok, ale narzucił po prostu równe, mocne tempo, które wytrzymał tylko Richard Carapaz. Dwójka świetnych górali, których oglądaliśmy niedawno podczas Tour de France, zaczęła z metra na metr powiększać swoją przewagę, z tyłu minimalizować straty próbowali zaś zawodnicy Team Visma | Lease a Bike. Na szczycie duet miał około 20 sekund przewagi nad grupką, z której odskoczyli Giulio Ciccone i Louis Barré. Za nimi z niewielką stratą jechali Ben Tulett i Mathys Rondel.

Remco Evenepoel dużo częściej pojawiał się na zmianach niż Richard Carapaz, ale były mistrz olimpijski z czasem zaczął wspierać aktualnego posiadacza tego tytułu. To była woda na młyn dla zawodnika Red Bull – BORA – hansgrohe, który wjechał z duża dynamikę na ostatnią prostą i pewnie ograł swojego ekwadorskiego konkurenta z EF Education – EasyPost. Tym samym Remco Evenepoel zachowuje status niepokonanego w Donostia San Sebastian Klasikoa – w swoim 4. starcie Belgowi udało się odnieść 4. zwycięstwo, dzięki czemu ten jest od tego momentu najbardziej utryułowanym kolarzem w historii tej imprezy. Peleton na 3. miejscu przyprowadził Ben Tulett z Team Visma | Lease a Bike.

Wyniki 45. edycji Donostia San Sebastian Klasikoa:

Poprzedni artykułRuszyło oficjalne okienko transferowe. Ekipy mogą ogłaszać nowych kolarzy na sezon 2027
Następny artykułTour of Denmark 2026: Storm Ingebrigtsen z piękną wygraną
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
3 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Dynda
Dynda

I tak juz do pazdziernika.

Adam
Adam

To powinno wybić Tadejowi z głowy jakieś szalone koncepcje startu we Vuelcie…

Mmonet
Mmonet

Remas w gazie. A już go wielu spisywało na straty. Schowali go na kilka mc i jak nowy. Redbull pewnie dodaje mu skrzydeł 😅😂