Foto: Unipublic

Mimo ambitnej walki Richarda Carapaza to Primož Roglič jest o krok od powtórki swojego ubiegłorocznego triumfu na hiszpańskiej Vuelcie.

Bohaterem dzisiejszego dnia był zdecydowanie David Gaudu, ale Richard Carapaz bardzo chciał śmiałym atakiem pokusić się o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Do szczęścia zabrakło jednak niespełna 30 sekund.

Tak naprawdę jestem bardzo wzruszony. Znałem tę wspinaczkę z 2018 roku i wiedziałem jaką rolę odgrywa wiatr. Mogę być zadowolony ze swojego występu. Nie udało się wygrać, ale podium Vuelty jest bardzo świetnym wynikiem

– powiedział na mecie Carapaz.

Przez moment można się było obawiać, że Roglić po raz kolejny w tym roku przegra wielki tour na sam jego koniec. Jednak Słoweniec ostatecznie do jutrzejszego etapu przyjaźni w Madrycie przystąpi jako lider.

Zawsze dobrze, jak wyścig do końca jest ekscytujący i tak było tym razem. Jechałem swoim tempem i wystarczyło to do końcowego zwycięstwa. Nie zawsze wszystko było pod moją kontrolą, ale bardzo pomógł mi Lennard Hofstede. Praca całej ekipy jest nie do przecenienia. Bardzo się cieszę, że triumfem w generalce Vuelty kończę ten sezon 

– zakomunikował Słoweniec z Jumbo-Visma.