fot. Astana

W środę 4 listopada na wyścigu Vuelta a España zostanie rozegrany pierwszy po drugim dniu odpoczynku etap ze startu wspólnego. Faworyci do zwycięstwa w klasyfikacji generalnej będą mogli ograniczyć się do uważnej i bezpiecznej jazdy, zaś do głosu powinni dojść harcownicy, którym pagórkowaty teren w Galicji sprzyja jak wesela w rozprzestrzenianiu się koronawirusa. 

Trasa

Architekci trasy tegorocznego wyścigu Vuelta a España postanowili umieścić etapy przekraczające dystans 200 kilometrów w trzecim tygodniu rywalizacji. Dziś nastąpi pierwsza odsłona dwudniowej serii tego typu odcinków – kolarze mają do przejechania 205 kilometrów z Lugo do Ourense w Galicji, gdzie charakterystyka terenu ulepiona jest według zasady góra-dół, góra-dół. Hiszpanie określają tego typu trasę jako rompepiernas, czyli dosłownie łamiącą nogi.

Na profilu czternastego etapu znajdują się trzy oznaczone podjazdy trzeciej kategorii: na 113. kilometrze Alto de Escairón (8,7 km; 3,3%), na 143. kilometrze Alto de Guitara (7,8 km; 3,8%) oraz na 182. kilometrze Alto de Abelaira (7,6 km; 3,8%). Jedyny lotny finisz zaplanowano z kolei na 135. kilometrze.

 

Odrobina historii

Etap hiszpańskiej Vuelty wystartuje z Lugo po raz czwarty w historii, chociaż meta lub przejazd przez to czwarte co do wielkości miasto w Galicji odbywały się o wiele częściej. Ostatnio etap kończył się tam w 2016 roku, kiedy to zwycięstwo odniósł Darwin Atapuma. Z kolei w Ourense etapy kończyły się dziewięć razy. Ostatnio dość dawno, bo w latach 1994 i 1995, kiedy to zwyciężał Laurent Jalabert. 

Faworyci

Drużynom posiadającym w swoich szeregach szybkich kolarzy będzie bardzo trudno kontrolować ucieczkę, w związku z czym muszą raczej pogodzić się z tym, że o zwycięstwo etapowe powalczą uciekinierzy. Chętnych do zabrania się w ucieczkę z pewnością będzie wielu i można spodziewać się, że odjazd będzie dość liczny, choć redukcja z pewnością nastąpi na ostatniej górskiej premii. W związku z tym istnieją dwa główne scenariusze tego, jak rozstrzygnie się czternasty etap. Na prowadzącym pod górę finiszu może powalczyć mała grupka albo też samotny kolarz, któremu skutecznie uda się zaatakować w końcówce.

Do największych faworytów do etapowego triumfu wydają się należeć kolarze z Astany, czyli Luis Leon Sanchez, Gorka izagirre, Omar Fraile oraz Alex Aranburu. Jeśli wszyscy czterej albo przynajmniej dwóch lub trzech z nich znajdzie się w ucieczce i mądrze postawi na najsilniejszego, będą mogli cieszyć się ze zwycięstwa. Nie odpuści pewnie także Movistar, która to drużyna po nieudanej “czasówce” Enrica Masa będzie chciał pokazać ducha walki i poprawić sobie humor etapowym sukcesem, który w galicyjskim terenie mogą wywalczyć Marc Soler i Alejandro Valverde. Po cichu liczymy także na Polaków – Michała Palutę i Łukasza Wiśniowskiego z CCC Team oraz Tomasza Marczyńskiego z Lotto-Soudal, który ma już za sobą jedną próbę zabrania się do ucieczki dnia.