fot. ASO / Alex Broadway

Po wczorajszej, dość lakonicznej informacji prasowej, Jumbo Visma wydało dłuższe oświadczenie, w którym odniosło się do środowej kraksy.

Przypomnijmy, że wczoraj Dylan Groenewegen zabrał głos, po raz pierwszy od wypadku. Nie padły tam żadne konkrety – nie było nawet wyraźnie wyartykułowanych przeprosin wobec zawodnika Deceunincku. Holender zaznaczył jedynie, że bardzo mu przykro z powodu tego co się stało i zapewnił, że jego myśli są teraz z Fabio (dziś został wybudzony ze śpiączki), który prywatnie jest jego kolegą. W podobnym tonie utrzymana jest pierwsza część oświadczenia.

Jesteśmy zszokowani konsekwencjami kraksy. Nasze myśli są z Fabio. Z całego serca życzymy mu, by z tego wyszedł. Podobnie jest także z pozostałymi uczestnikami tej feralnej kraksy. Życzymy im wszystkim powrotu do zdrowia.

Przez ostatnie dwa dni dyskutowaliśmy o tej sytuacji wewnątrz zespołu. Bardzo nam zależało, by najpierw porozmawiać o niej z Dylanem. Nasz kolarz nie może się pogodzić z tym co się stało. Widzi bardzo poważne skutki spowodowanej jego nieumyślnym zachowaniem kraksy. Jest mu bardzo przykro z tego powodu. Wie że popełnił błąd, zjeżdżając ze swojej linii i uważa swoją dyskwalifikację za słuszną.

Druga część to już konkrety. Jumbo-Visma zadeklarowało w niej nawet, że wyciągnie konsekwencje wobec swojego zawodnika, którego pewnie przez jakiś czas nie zobaczymy w peletonie – nie tylko z powodu kontuzji obojczyka.

Team Jumbo-Visma zawsze stało po stronie uczciwego współzawodnictwa, zgodnego z regułami. Wiemy, że w środę Dylan te reguły złamał i uważamy to za nieakceptowalne. Zadecydowaliśmy więc, że nasz zawodnik nie wystąpi w żadnym wyścigu, przed ogłoszeniem kary przez komisję dyscyplinarną UCI

– czytamy.

To w praktyce oznacza, że Jumbo-Visma zawiesza swojego kolarza, zanim zrobi to UCI. Choć nie ma co linczować zawodnika, to kara nałożona przez kolarską federację powinna być surowa. Być może będzie to dobra przestroga dla innych, a finisze staną się choć trochę bezpieczniejsze.