fot. Jumbo-Visma

Dylan Groenewegen przemówił po wczorajszym wypadku. Jak można się było spodziewać, Holendrowi ciężko jest pogodzić się ze skutkami spowodowanej przez niego kraksy.

Zawodnik Jumbo-Visma miał zdecydowanie więcej szczęścia niż Fabio Jakobsen, którego wczoraj popchnął na bandę, co nie oznacza, że skończyło się na kilku zadrapaniach. Groenewegen został przewieziony do szpitala, gdzie stwierdzono u niego kilka urazów, w tym złamanie obojczyka. Dziś 27-latka odwiedzili włodarze jego zespołu – Merijn Zeeman i Richard Plugge.

Dziś koło południa odwiedziliśmy Dylana w szpitalu, gdzie przeszedł operację złamanego obojczyka. Pozwoliliśmy mu opowiedzieć swoją historię, ale na to, by szerzej omówić tamten incydent przyjdzie jeszcze czas. W tym momencie jesteśmy myślami z osobami, które ucierpiały w wypadku

– mówił ten drugi w komunikacie prasowym przygotowanym przez Jumbo-Visma.

Na razie Holendra stać było jedynie na wyrażenie ubolewania nad sytuacją, do której doprowadziło jego nieodpowiedzialne zachowanie.

To, co wydarzyło się wczoraj, było przerażające. Nie mogę znaleźć słów, by opisać, jak bardzo mi przykro z powodu Fabio i reszty osób, które ucierpiały w wyniku tej kraksy. W tej chwili najważniejsze jest zdrowie Fabio. Wciąż o nim myślę

mówił.

Przypomnijmy, że Holendrowi odebrano wczorajsze zwycięstwo i zdyskwalifikowano go z całego wyścigu (choć pewnie, biorąc pod uwagę stan jego zdrowia, i tak nie przystąpiłby do dzisiejszego etapu). Grożą mu też kolejne sankcje. UCI już potępiła jego zachowanie i zapowiedziała przekazanie sprawy swojej komisji dyscyplinarnej. Jak to się wszystko zakończy? Ciężko przewidzieć. Na razie najważniejsze jest w tym wszystkim zdrowie Fabio Jakobsena.