Fot. Specialized

Specialized Tarmac jest jednym z dłużej obecnych modeli w zawodowym peletonie i jednym z najpopularniejszych rowerów szosowych.

Jego pierwsza wersja, aluminiowo-karbonowa hybryda Tarmac E5 trafiła do sprzedaży w 2003 roku. Trzy lata później powstała jej w pełni karbonowa wersja Tarmac SL1. Najlepszym dowodem na doskonałość tej konstrukcji niech będzie fakt, że w 2007 roku na Tarmacu ścigało się ćwierć UCI ProTour. W proces tworzenia kolejnej wersji Tarmaca, tj. SL2 włączył się sam Tom Boonen, czego efektem było stowrzenia roweru niesłychanie wygodnego, ale jednocześnie prawdziwie wyścigowego. Kolejnym kamieniem milowym w ewolucji Tarmaca była zapoczątkowana w 2012 roku inicjatywa Rider First mająca na celu takie konstruowanie ram, aby uzyskać identyczną sztywność w całym zakresie rozmiarów. W 2015 roku Tarmaca czekała kolejna rewolucja, jaką było wprowadzenie hamulców tarczowych. Doświadczenie zdobyte podczas setek godzin spędzonych na rozwijaniu modelu Venge w tunelu aerodynamicznym rozwijania modelu Venge wykorzystano w 2017 przeprojektowując ramę Tarmaca SL6. W efekcie powstał uniwersalny, lekki i aerodynamiczny model oferujący idealną mieszankę sztywności i komfortu.

Po trwających od października ubiegłego roku spekulacjach w końcu oficjalnie doczekaliśmy się ósmej generacji Tarmaca. Szanowni Państwo powitajcie SL7! Największym zaskoczeniem może być fakt, że SL7 zastępuje nie tylko SL6, co akurat wydaje się oczywiste, ale także… uwaga… model Venge. Nie przecierajcie oczu, nowy Tarmac ma być nie tylko lekką maszyną do walki na górskich etapach, ale także sprinterską wunderwaffe. Dla zawodowców oznacza to koniec dylematów przed etapami dotyczącymi wyboru roweru. SL7 jest modelem, który przeznaczony jest do jazdy niezależnie od ukształtowania terenu i stylu jazdy. Co prawda sceptycy mogą stwierdzić, że jeżeli coś jest do wszystkiego, to równie dobrze może być do niczego. Po bliższym przyjrzeniu się nowemu Tarmacowi wydaje się, że amerykańskim inżynierom faktycznie udało stworzyć się „rower do wygrywania w każdym terenie”.

Tarmac był synonimem lekkości i pomimo sporych zmian mających na celu polepszenie aerodynamiki udało się nie przybrać na wadze. W wersji S-Works rama w rozmiarze 56 waży 800 gramów, a w wersji Pro i Expert 960 gramów. A jak to się ma do masy całego roweru? W wersji S-Works Tarmac SL7 w rozmiarze 56 z elektronicznym osprzętem Shimano Dura-Ace z pomiarem mocy i na kołach Roval Rapide CLX (bez pedałów) rower waży 6700 gramów. W przypadku wersji S-Works z elektronicznym osprzętem SRAM Red eTap AXS rower waży równe 7 kg. I to z hamulcami tarczowymi. Z punktu widzenia geometrii nie ma różnicy pomiędzy SL7, SL6 i Venge, poza wartościami stack i reach, które wynikają z mierzenia ich wartości od osi górnej krawędzi rury sterowej. Jeśli chodzi o maksymalną szerokość ogumienia, jakie jest w stanie zmieścić się w widelcu i widełkach tylnego trójkąta, to zakładając 4-milimetrowy odstęp po każdej ze stron najszersze opony jakie możemy założyć do SL7 to 32c na obręczy o szerokości 21 mm. Jednak fabrycznie do wszystkich modeli założono opony o szerokości 26c.

Jeśli chodzi o rozwiązania aerodynamiczne, to SL7 w wersj S-Works, Pro i Expert wyposażony jest w znaną z modelu Venge kierownicę Aerofly II, która oprócz swojego opływowego kształtu cechuje się wewnętrznym prowadzeniem przewodów. Zmianie uległ natomiast mostek, który kształtem nawiązuje do tego z modelu Venge, ale jest od niego nieco smuklejszy i lżejszy o 45 gramów. Jako że rura sterowa ma średnice 1 i 1/8 cala, a kierownica 31.8 mm nic nie stoi na przeszkodzie zastosowania bardziej zintegrowanych kokpitów, innych modeli kierownic, czy mostków o innych parametrach (w standardzie kąt mostka Tarmaca wynosi 6 stopni, a dostępna jest jeszcze wersja 12-stopniowa).

Kontynuując postępy w dziedzinie minimalizowania oporów powietrza nie sposób nie zwrócić uwagi na przeprojektowaną górną część rury podsiodłowej, jej połączenia z tylnym trójkątem, zmiany jej profilu, oddalenie od tylnego koła wraz z większym wycięciem na tylne koło, czy nowej sztycy. Wszystkie te rozwiązania mają swoje źródła w modelach Venge i Shiv, oraz podparte są wynikami badań w tunelu aerodynamicznym i w programach CFD i FDA.

Rama Specialized Tarmac SL7 przystosowana jest zarówno do elektronicznych, jak i mechanicznych grup osprzętu, ale w kwestii technologii hamowania wyboru nie mamy. SL7 współpracuje tylko z hamulcami tarczowymi i zgodnie z obowiązującym trendem montowanymi w standardzie flat mount. Na uwagę także zasługuje fakt, że Tarmac SL7 w wersji Pro produkcyjnie będzie wyposażony w jednorzędowy napęd Sram Force eTap AXS z dwunastoma przełożeniami. W takim przypadku w miejsce haka przedniej przerzutki instalowana jest specjalna zaślepka, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w razie potrzeby takowy hak założyć i przerobić napęd na dwurzędowy. Krokiem wstecz może się wydawać rezygnacja z wciskanego suportu PF30 na rzecz wkręcanego BSA, choć niewątpliwie będzie to ulga dla mechaników.

Specialized Tarmac SL7 dostępny będzie w ośmiu różnych wersjach wyposażenia i osobno jako sama rama. W podstawowej wersji Sport z mechaniczną grupą osprzętu Shimano 105 i na kołach DT Swiss R470 kosztował będzie około 12 tysięcy złotych, a w topowej wersji S-Works z elektroniczną grupą osprzętu SRAM Red eTap AXS lub Shimano Dura-Ace Di2 i na kołach Roval Rapide CLX kosztował będzie około 51 tysięcy złotych. W sprzedaży detalicznej rowery pojawią się zapewne na początku 2021 roku.