fot. Vuelta a España

Puebla de Sanabria oraz Salamanca dopełniły trasę tegorocznego, zmienionego z powodu pandemii koronawirusa wyścigu Vuelta a España. Przypomnijmy, że organizatorzy musieli poszukać zastępczych tras za etapy, które miały zawitać do Portugalii. 

Piętnasty etap miał prowadzić z galicyjskiego miasta Mos do Porto, ale po koniecznych zmianach meta nastąpi w Puebla de Sanabria. Będzie to najdłuższy etap wyścigu (234 km). Na trasie ulokowano tylko trzy górskie premie trzeciej kategorii, ale nie znajdzie się nawet metr płaskiego terenu, a jeśli dojdzie do tego brzydka pogoda, jaka zazwyczaj panuje na przełomie października i listopada w Galicji i okolicach, to trudno będzie kontrolować wyścig jakiejkolwiek ekipie.

– Czasami etapy takie jak te są trudniejsze niż te górskie, a zwłaszcza w trzecim tygodniu

– powiedział na antenie telewizji RTVE podwójny zwycięzca Vuelty, a teraz komentator telewizyjny Pedro Delgado.

Kolejnego dnia z kolei, czyli podczas szesnastego etapu, musiano zmienić miasto startu. Zamiast wyruszyć z portugalskiego Viseu, peleton wystartuje z miasta Salamanca i będzie finiszował (jak pierwotnie planowano) w Ciudad Rodrigo.

Kolarze będą zatem ścigać się po położonym na zachodzie kraju górskim paśmie Sierra de Francia. Mniej więcej w środku etapu zmierzą się z premią górską drugiej kategorii, a 35 kilometrów przed metą podjadą pod Alto de Robledo (I kategoria).

– Jest bardzo prawdopodobne, że do mety dojedzie zredukowany peleton, liczący trzydziestu-czterdziestu zawodników

– ocenia Delgado.

Należy pamiętać, że tegoroczna Vuelta potrwa osiemnaście etapów, a nie jak zwykle dwadzieścia jeden. Jest to spowodowane niemożnością opuszczenia granic kraju z powodu kryzysu sanitarnego. Organizatorzy Wyścigu dookoła Hiszpanii musieli zatem zrezygnować z Gran Salida w Holandii.

Co za tym idzie, wspomniany wyżej szesnasty etap wyścigu poprzedzi ostatni wielki finisz na podjeździe, a konkretnie na podjeździe Alto de La Covatilla. Zawodnicy będą zatem musieli stawić czoła bardzo wymagającej końcówce wyścigu.

Javiera Guilléna i spółkę czekają jeszcze inne sprawy do załatwienia, jeśli idzie o zorganizowanie tegorocznej edycji wyścigu. Trzeba będzie bowiem przyspieszyć godziny zakończenia etapów z powodu pory późnojesiennej, a także sporządzić protokół sanitarny.

Przypomnijmy, że Vuelta 2020 potrwa od 20 października do 8 listopada. W przeorganizowanym kalendarzu Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) dostała ostatnie miejsce, które wiąże się z ryzykiem nawrotu epidemii koronawirusa, a także brzydkiej pogody.