fot. WLKS Krakus bbc Czaja

Koronawirus miał wpływ nie tylko na działalność wielkich ekip takich jak Deceuninck-Quick Step, Team Ineos czy choćby polskiego CCC Team. Odczuły go na własnej skórze również młodzieżowe zespoły kolarskie, takie jak WLKS Krakus bbc CZAJA. O obecnej sytuacji klubu, w którym swoją karierę zaczynali Rafał Majka, Tomasz Marczyński, Katarzyna Niewiadoma oraz wielu innych kolarzy porozmawialiśmy z trenerem Zbigniewem Klękiem.

Covid-19 dotarł do Polski na początku marca. Zawodników Krakusa zastał na krótko przed ostatnim przedsezonowym obozem szkoleniowym.

Byliśmy świeżo po pierwszej, ogólnorozwojowej fazie przygotowań do sezonu. Ledwie zdążyliśmy wsiąść na rowery i zaczęła się ta pandemia. Nawet nie zdążyliśmy przeprowadzić wiosennego zgrupowania, które planowaliśmy na końcówkę marca. W dodatku niepełnoletni zawodnicy mogli trenować jedynie na rolkach, bo rząd zakazał im wychodzenia z domów, a my musieliśmy się do tego dostosować 

Na szczęście od jakiegoś czasu rząd luzuje kolejne obostrzenia. Niedawno zniesiono obowiązek noszenia maseczek podczas treningów (choć tylko pod pewnymi warunkami), a także zezwolono na jazdę w grupach do sześciu osób. Dzięki temu działalność zespołu wraca powoli do normalności, choć oczywiście wciąż nie wszystko wygląda tak, jak przed pandemią.

Wciąż czekamy na to, aż dostaniemy pozwolenie na trenowanie w większych, 15-osobowych grupach, tak jak na przykład piłkarze. Wtedy będzie można powiedzieć, że wróciliśmy do względnej normalności. Na razie młodzi kolarze trenują przede wszystkim indywidualnie, zgodnie z moimi  zaleceniami

– mówił nam trener Krakusa, który jednak zaznacza, że zawodnicy nie trenują z równie dużą intensywnością, co zazwyczaj o tej porze.

Te treningi oczywiście muszą być nieco luźniejsze. Raz, że jazda w większej grupie jest niemożliwa, co obniża jakość treningów, a dwa, że wciąż nie wiemy, kiedy wracamy do ścigania. Wyścigi są przekładane, znamy terminy większości z nich, ale tak naprawdę wciąż nie wiadomo, czy organizatorom uda się  przeprowadzić imprezy. Na razie wszystko idzie w dobrym kierunku, ale bez pozwolenia od władz nie ruszymy. To musi zostać wydane przynajmniej na miesiąc przed wyścigiem, więc jeśli nie dostaniemy go za tydzień, to do połowy lipca nie odbędą się w Polsce żadne zawody.

W Krakusie trenują młodzi zawodnicy. Większość z nich jest jeszcze niepełnoletnia, więc nic dziwnego, że bardzo ważne jest to, jak wygląda nastawienie ich rodziców do wirusa. Gdyby oni zaprotestowali, młodzi kolarze nie mogliby trenować. Trener zapytany przez nas o to, jak wygląda to w praktyce, odpowiada:

Rodzice różnie podchodzą do tej całej sytuacji. Niektórzy są raczej spokojni, inni natomiast bardzo się martwią o swoje dzieci. Na szczęście nie było takiej sytuacji, żeby ktoś zadzwonił do mnie i powiedział, że nie pozwoli swojemu synowi czy córce trenować, dopóki nie skończy się epidemia.

Innym ważnym aspektem w obecnej sytuacji, są finanse. Obecnie wciąż są one sporą niewiadomą, jednak trener jest raczej spokojny o przyszłość zespołu i podobnie jak zawodnicy już nie może się doczekać rozpoczęcia sezonu.

Tak jak wszyscy będziemy celować w mistrzostwa Polski i w Olimpiadę Młodzieży, oczywiście pod warunkiem, że te się odbędą. Jednak najważniejsze dla nas jest to, żeby po prostu wrócić do normalnego ścigania. Mamy kilku ciekawych zawodników, którzy w zeszłym sezonie osiągali bardzo dobre wyniki, ale po pandemii wyścigi będą wyglądały kompletnie inaczej, niż do tej pory. Od października nie było praktycznie żadnych zawodów, a tak długiej przerwy nie mieliśmy od bardzo dawna. Do tego dochodzi też niepewność, o której już wcześniej mówiłem. dlatego nie będziemy oczekiwać cudów. Jestem pewien, że dadzą z siebie wszystko i to nam musi wystarczyć

– zakończył.