Fot. Marek Bala / naszosie.pl

Kolarz drużyny Trek-Segafredo Koen de Kort, który jest jednym z zawodowych kolarzy na co dzień mieszkających w Andorze, ujawnił, że postanowili oni przez przynajmniej najbliższy tydzień nie wychodzić na treningi na zewnątrz.

Andora to państewko położone wysoko w Pirenejach pomiędzy Hiszpanią a Francją. Według stanu na wtorkowy wieczór wykryto tam szesnaście przypadków zakażenia koronawirusem, ale spodziewanych jest więcej. Nie obowiązuje zakaz jazdy na rowerze na zewnątrz, jak ma to miejsce w Hiszpanii, ale pomimo to zawodowi kolarze postanowili pozostać w domach, by nie irytować mieszkańców kraju.

– Mamy grupę na WhatsAppie, w której są wszyscy posługujący się językiem angielskim kolarze i zdecydowaliśmy się nie wychodzić na zewnątrz, pomimo że nie jest to oficjalnie zakazane

– powiedział de Kort gazecie De Telegraaf, sugerując, że wcześniej dochodziło do nerwowych incydentów pomiędzy kolarzami a lokalnymi mieszkańcami. Do podobnych sytuacji miało dochodzić także we Włoszech.

– Ludzie nie chcą widzieć nas jeżdżących na zewnątrz. Jako kolarze musimy uszanować zdanie opinii publicznej, zwłaszcza w tak małym kraju, jakim jest Andora. Jeśli masowo wyjedziemy teraz na szosy trenować, to ludzie będą nas przeklinać. To nie będzie dobre dla nikogo. Myślę, że przez nadchodzący tydzień rozsądniej będzie trenować wewnątrz, tak, aby ludzie nad nie znienawidzili

– dodał Koen de Kort.

Poza Holendrem w Andorze mieszkają m.in. zwycięzca Tour de France 2019 Egan Bernal (Team Ineos) i Robert Gesink (Jumbo-Visma). Oni także postanowili przesiąść się na trenażery, zresztą Kolumbijczyk zdążył się podzielić tym w mediach społecznościowych.

Tymczasem przebywający we Francji Michał Kwiatkowski postanowił (dopóki jest to legalne) trenować na szosie, co wyjaśnił za pośrednictwem serwisu społecznościowego Instagram.