fot. Paris-Roubaix

Belg uważa, że jego zespół EF Education First będzie jednym z najmocniejszych, w jakich kiedykolwiek się ścigał podczas zbliżającej się kampanii brukowanych klasyków.

31-letni zawodnik od wielu lat jest wymieniany jako jeden z głównych faworytów przed najważniejszymi brukowanymi wyścigami: Ronde van Vlaanderen oraz Paryż-Roubaix. Niestety zawsze brakowało mu czegoś, aby odnieść sukces w tych klasykach. W zbliżającym się sezonie może to być łatwiejsze do osiągnięcia. Ma to związek z bardzo silnym składem jakim dysponuje drużyna kierowana przez Jonathana Vaughtersa. Trzon zespołu tworzą wspomniany Vanmarcke, zwycięzca Tour of Flanders Alberto Bettiol, Holender Sebastian Langeveled oraz nowy nabytek belgijski kolarz Jens Keukeleire, który spędził ostatnie dwa lata w Lotto-Soudal. W wywiadzie dla Cyclingnews Sep Vanmarcke opowiedział o swoich przemyśleniach na temat wyglądu jego ekipy.

W teorii będziemy mieć czterech kolarzy, którzy mogą się liczyć w finale wyścigu. Na ostatnich kilometrach podczas klasyków będziemy mieć wiele możliwości do rozegrania wyścigu, tak jak inne zespoły. Mamy naprawdę mocny zespół

– powiedział Belg.

Ostatnia kampania klasyków dla Vanmarcke była słodko-gorzka. Pomógł on swojemu koledze Bettiolowi odnieść swoje pierwsze zwycięstwo w monumencie. Być może mógł on, oprócz tego osiągnąć coś więcej, ale niestety odniósł on kontuzję podczas kraksy na E3 Harelbeke.

W sumie miałem naprawdę dobry sezon. Wygrałem na początku sezonu i byłem gotowy na klasyki. Zwyciężyłem w Plouay oraz byłem czwarty w Paryż-Roubaix co było bardzo pozytywne, lecz przeżyłem też parę rozczarowań. Kraksa w Harelbeke zrujnowała mój sezon klasyków. Mogłem osiągnąć coś więcej. Byłem rozczarowany, że nie zostałem wybrany do składu na Mistrzostwa Świata w Yorkshire, szczególnie wiedząc jak rozegrany był wyścig. To była trasa, która mi sprzyjała

– wyznał 31-latek.

Mimo niepowodzeń Vanmarcke się nie poddaje i nadal wierzy w to, że uda mu się wygrać upragniony monument.

Myślę, że nadal jest to możliwe. Jeśli miałbym trochę więcej szczęścia, podjął dobrą decyzję w odpowiednim momencie to mógłbym mieć na swoim koncie triumf w monumencie. Dlatego będę nadal wierzyć i walczyć o ten cel.

– zakończył doświadczony kolarz.