W lipcu 2023 roku, nagle i wcześniej niż planował, z zawodowym peletonem pożegnał się Sep Vanmarcke. Problemy z sercem zmusiły Belga do zakończenia kariery, a kilkanaście miesięcy później kolejne badania sprawiają, że ten rezygnuje nawet z pracy dyrektora sportowego.
Sep Vanmarcke, czyli kolarz przez wielu uważany za największego pechowca kolarskiego peletonu w XXI wieku, nawet po zakończeniu sportowej kariery nie ma szczęścia. 36-latek podczas swojej sportowej przygody był znany z tego, że regularnie przytrafiały mu się kraksy, defekty i inne zdarzenia losowe, w następstwie których ten odniósł zaledwie 9 zawodowych zwycięstw, choć zanosiło się na zdecydowanie więcej. Belg przez wiele lat był bowiem czołowym klasykowcem i aż 8-krotnie kończył Paryż-Roubaix oraz Ronde van Vlaanderen w czołowej „6”. Wszystko zakończyło się nagle, w lipcu 2023 roku, kiedy to wykryto u niego problemy z sercem. Jego ówczesna ekipa Israel – Premier Tech zaoferowała mu szybko posadę dyrektora sportowego, ale ostatnio dowiedzieliśmy się, że 36-latek w nowym roku nie będzie już pracował w tej roli. Teraz w Het Nieuwsblad ukazała się rozmowa, w której Belg wyjawił smutne przyczyny tego rozbratu.
Najpierw odkryto u mnie migotanie przedsionków. Po zaburzeniach rytmu serca i bliznach był to trzeci problem z moim sercem, który odkryto. 2 tygodnie temu musiałem przejść operację z tego powodu i podczas zabiegu wykryto kolejne problemy. W związku z tym trwają obecnie dalsze badania. Jeszcze przed pojawieniem się nowych problemów zdrowotnych wahałem się, czy odejść z funkcji dyrektora sportowego, a teraz niejako nie miałem wyboru. Przez cały rok zauważyłem, że nie mam czasu na naładowanie akumulatorów. Dlatego dobrze, że teraz odpocznę. Być może kiedyś wrócę, ale musiałbym zrobić to z entuzjazmem, którego przez zdrowie obecnie mi brak. Obecnie lekarze zabraniają mi ruchu. To bardzo trudne. Najpierw byłem czołowym sportowcem, potem nie pozwolono mi się już ścigać, a teraz nie wolno mi już nawet uprawiać sportu w rekreacyjnej formie. Psychicznie nie jest łatwo sobie z tym poradzić, ale kiedy powiedziano mi, że pojawiły się nowe problemy i że mam zaprzestać jakichkolwiek ćwiczeń poczułem, że może być jeszcze gorzej. Potrzebuję teraz czasu, ciszy i spokoju
— opowiadał Sep Vanmarcke.
Zwycięzca Omloop Het Nieuwsblad z 2012 roku tym samym zniknie na pewien czas ze świata sportu. Czy do niego powróci? Pozostaje mu życzyć by pokonał wszystkie przeciwności losu, a jeśli te będą za nim to z pewnością znajdzie się zespół, który będzie chciał wykorzystać jego ogromną wiedzę na temat wyścigów klasycznych i zaoferować 36-letniemu Belgowi zatrudnienie. Póki co jednak to zdrowie jest najważniejsze.









