fot. Amstel Gold Race

Według Wielerflits ekipa jeżdżąca do tej pory pod nazwą Corendon-Circus, od przyszłego roku będzie startować jako Alpecin-Fenix.

O tym, że w 2020 zespół będzie startował pod inną nazwą niż w ostatnich latach, mówiło się już od dość dawna. W czerwcu doszło do fuzji między firmami Corendon i Sunweb więc niektórzy spodziewali się, że połączą się również zespoły przez nie sponsorowane.

Ostatecznie nic takiego nie miało miejsca, ale gdy w połowie grudnia Circus ogłosił rozpoczęcie współpracy z inną ekipą prokontynentalną – Wanty – Gobert, stało się jasne, że przynajmniej jeden człon nazwy zespołu ulegnie zmianie.

Teraz okazuje się, że zniknie z niej także Corendon. Firmy, które pojawią się w miejsce dotychczasowych sponsorów to Alpecin i Fenix. Pierwsza z marek to rzecz jasna producent szamponów, który w kolarstwie działa już od pięciu sezonów. W latach 2015-16 firma wspierała dzisiejszy Sunweb (wtedy Giant-Alpecin), a ostatnie trzy lata spędziła u boku Katushy, która kilka miesięcy temu oddała swoją licencję Israel Start Up Nation.

Zdecydowanie mniejsze doświadczenie w peletonie ma Fenix. Dla czeskiej firmy produkującej panele słoneczne będzie to pierwsza styczność z kolarstwem. Niewykluczone, że do belgijskiej ekipy przyciągnęła ich osoba Petra Vakoca, który niedawno dołączył do zespołu. Warto pamiętać również, że od pewnego czasu ekipie Mathieu van der Poela odzież dostarcza inna marka pochodząca z kraju naszych zachodnich sąsiadów – Kalas – oczywiście nowa nazwa drużyny nic w tej kwestii nie zmieni.

W przyszłym sezonie do ekipy mają przybyć ma przybyć kilka bardzo mocnych nazwisk – poza Vakocem będą to m.in Sacha Modolo, Kristian Sbaragli, czy Floris De Tier – kolarze z przeszłością w najlepszych drużynach świata. Według Wielerfliets przyjście nowych sponsorów będzie się wiązało z pokaźnym zastrzykiem gotówki, więc bardzo możliwe, że kolejne okienka transferowe będą jeszcze mocniejsze w wykonaniu belgijskiego zespołu. Być może sprawi to, że za jakiś czas ekipa trafi do World Touru, a Mathieu van der Poel wcale nie będzie musiał odchodzić, by znaleźć się w najwyższej dywizji.