fot. Sporza

Kilka dni temu Stijn Devolder postanowił oficjalnie ogłosić, że wraz z końcem sezonu kończy karierę. Doświadczony Belg opowiedział nieco o kulisach swojej decyzji.

Bez wątpienia Devolder jest jednym z najlepszych specjalistów od wyścigów rozgrywanych we Flandrii w XXI wieku. Symbolem tego jest wygranie przez niego Ronde van Vlaanderen w latach 2008 i 2009, kiedy to jego plecy musieli oglądać m.in.Tom Boonen czy Juan Antonio Flecha. W ostatnich latach, 40-letni zawodnik był już głównie pomocnikiem Mathieu van der Poela w zespole Corendon – Circus. To legendzie belgijskiego kolarstwa nie przeszkadzało, lecz nadszedł już czas na oficjalne pożegnanie.

Przez ostatnie kilka lat wcale nie czułem, że jestem 10-15 lat starszy od moich kolegów. Teraz jednak zrozumiałem, że mógłbym być ojcem niektórych kolarzy, którzy pojawili się w peletonie. Część z nich nawet nie było na świecie, kiedy ja zaczynałem się ścigać. Wówczas uderzyło mnie, jak bardzo się postarzałem. To był trudny moment. Jestem już w wieku, w którym nie mam żadnych problemów z zakończeniem kariery. Pięć lat temu jeszcze bym się mocno zastanawiał, ale z czterdziestką na karku czuję się spełniony. Dziękuję wszystkim za te wspaniałe lata w peletonie

– powiedział Devolder w rozmowie ze sporza.be.

Co dalej w życiu Devoldera? Na ten moment Belg nie określił się jasno. Niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości zobaczymy go w samochodzie technicznym w roli dyrektora sportowego.