fot. UAE Team Emirates / bettiniphoto

Przygoda z UAE Emirates nie układa się dla Włocha zbyt dobrze. Mimo to szef zespołu – Mauro Giannetti wcale nie przekreśla jego szans na nową umowę.

Ten sezon nie był zbyt udany dla Włocha. Podobnie jak w ubiegłym roku rozczarowywał w praktycznie każdym wyścigu, w którym wystartował. Najwyższe miejsce, jakie udało mu się osiągnąć w wyścigach wieloetapowych, w których się przecież specjalizuje, to 14. lokata podczas Tour de France.

Co gorsza, gdy podczas Vuelty wydawało się, że powoli (bardzo powoli) wraca dawny Aru, to Włoch zaraził się wirusem cytomegalii i marzenie o powrocie do pierwszej dziesiątki Wielkich Tourów trzeba było odłożyć na bok.

To prawda, że Fabio Aru w tym sezonie rozczarowuje. Jesteśmy zawiedzeni jego wynikami, bo przez długi czas wydawało nam się, że zmierza we właściwym kierunku. Myśleliśmy że jest w stanie ukończyć Tour de France w pierwszej dziesiątce, a tymczasem zajął dopiero czternaste miejsce. Jeszcze lepiej wyglądał przed Vueltą, gdzie niestety złapał wirusa cytomegalii, więc niestety nie mógł ukończyć wyścigu.

-mówił Mauro Gianetti – dyrektor generalny zespołu.

Sytuację Włocha pogarsza fakt, że lada moment kończy mu się kontrakt z zespołem z Emiratów. Jednak Gianetti wcale nie przekreśla jego szans na pozostanie w UAE.

To prawda, że po przyszłym sezonie skończy się nasza umowa z Fabio, ale być może jeszcze ją przedłużymy. Byłoby nam przykro, gdyby nasza trzyletnia współpraca zakończyła się bez żadnego sukcesu. Często przytłaczała go presja, ale ostatnio radzi sobie z nią coraz lepiej. Dlatego być może w przyszłym sezonie wreszcie pokaże na co go stać i zasłuży sobie na nowy kontrakt.

-dodał.

To oznacza, że Włoch wciąż ma jeszcze szanse na pozostanie w ekipie. Jednak musi się bardzo postarać. W przeciwnym wypadku końca może dobiec nie tylko jego przygoda z UAE, ale w ogóle z World Tourem.