Fot. Tour of Iran

W przyszłym tygodniu poznamy trasę wyścigu Giro d’Italia i przy okazji dyskusji toczącej się na ten temat, mówi się również o drużynach, które wystartują w wyścigu dzięki tak zwanym dzikim kartom. Jeśli zaproszenie otrzyma węgierska Epowers Factory Team, to szansę na start we włoskim wielkim tourze ma 48-letni Davide “Dziadek” Rebellin! 

Prokontynentalna drużyna Epowers, która pozyskała kolarskiego weterana Davide Rebellina, wciąż kompletuje skład przed nadchodzącym sezonem. Poza dobrze znanym polskim kibicom Włochem, podopieczni Thomasa Pocze i byłego kolarza Sandro Leiciego pozyskali m.in. Darwina Atapumę, Federico Zurlo czy Andreę Toniattiego.

Kolarze Epowers Factory Team będą ścigali się na produkowanych na Węgrzech rowerach Epowers, a finansowanie zespołu będzie wspomagane z pieniędzy publicznych. Podczas Grande Partenza Giro w Budapeszcie jej kolarze będą mieli za zadanie promować madziarskie kolarstwo i zapoczątkować ekspansję tego kraju w tej dyscyplinie sportu.

– Zdecydowanie chcemy pojawić się na starcie Giro, ale to zależy od firmy RCS oraz czynników politycznych. Pracujemy nad tym, aby tam się znaleźć, ale również nad tym, by stworzyć wspaniały zespół

– powiedział hiszpańskiemu dziennikowi “Marca” Lerici.

Pośród dość młodego składu Epowers Factory Team znajdzie się “Dziadek”, przed którym otwiera się precedensowa szansa stanięcia na starcie wielkiego touru w wieku 48 lat.

– Jestem szczęśliwy, że mogę kontynuować uprawianie kolarstwa w barwach węgierskiego projektu, wspomaganego przez sponsorów z tego kraju. Powrót na Giro w moim wieku byłby powodem do dumy

– dodał Davide Rebellin.

Pełną listę drużyn, które wystartują w Giro d’Italia poznamy w grudniu lub w styczniu, ale jest niemal pewne, że Epowers Factory Team pojawi się na starcie w Budapeszcie. Mówiło się także o potencjalnym udziale drużyny braci Contadorów Kometa Cycling Team, ale teraz Fran Contador powiedział “Marce”, że o licencję Pro Continental będą starali się raczej w przyszłym roku. Wolą bowiem powoli budować skład i nazbyt nie spieszyć się z awansem o kolarski poziom wyżej.