Foto: © Innsbruck-Tirol 2018 / Bettini Photo & Jan Hetfleisch & Seiwal

Za nami kilka obfitujących w emocje dni. Jednak najciekawsze dopiero przed nami, bo właśnie dziś rozpocznie się najdłużej wyczekiwane wydarzenie pierwszej części mistrzostw – jazda indywidualna na czas męskiej elity.

Ramunas Navardauskas, a więc pierwszy kolarz, który stanie dziś na rampie startowej, zjedzie z niej o godzinie 14.18. Litwin, podobnie jak inni zawodnicy będzie miał do pokonania liczącą sobie aż 54 kilometry trasę – najdłuższą od 2013 roku. Zacznie się ona w Northallerton, by zakończyć się, jak zwykle w Harrogate. Jej pierwsza część będzie płaska, natomiast tuż przed pierwszym punktem pomiaru czasu pojawią się pierwsze hopki, które będą towarzyszyć kolarzom aż do samej mety, na której chwilę przed 17:00 powinniśmy poznać nowego właściciela tęczowej koszulki.

Do tej pory każdy, kto na tych mistrzostwach sięgnął indywidualnie po złoty medal, napisał kawał wspaniałej historii. Aigul Gareeva oraz Antonio Tiberi wygrali swoje czasówki pomimo strat poniesionych w wyniku zdarzeń losowych. Z kolei Chloe Dygert osiągnęła największą przewagę nad drugą zawodniczką w historii mistrzostw świata w tej konkurencji i została najmłodszą mistrzynią w dziejach, a Mikkel Bjerg zdobył tytuł po raz trzeci z rzędu, co również nigdy wcześniej się nie zdarzyło.

Kto będzie następny? Chyba najciekawszą opowieść do napisania ma Remco Evenepoel – jeszcze rok temu ścigał się w juniorach, a dziś wielu, w tym Patrick Lefevre – szef Deceunincku dostrzega szanse, by młody Belg powtórzył sukces, tyle że w elicie. Oczywiście – będzie o to bardzo trudno – w końcu 19-latek jeszcze nigdy w życiu nie jechał równie długiej czasówki, a odkąd wszedł do World Touru wygrał tylko jeden wyścig tego typu. Ale za to jaki – mistrzostwa Europy, gdzie nad drugim zawodnikiem osiągnął sporą, 19-sekundową przewagę, mimo że przyszło mu rywalizować z kilkoma naprawdę mocnymi zawodnikami.

Czymś wyjątkowym, tyle że już w polskiej skali byłoby zwycięstwo albo chociaż zdobycie medalu przez Macieja Bodnara. Jeszcze żadnemu Polakowi nie udała się ta sztuka, mimo że w ciągu ostatnich pięciu lat nasi rodacy uzbierali pięć miejsc w czołowej dziesiątce i aż dwukrotnie kończyli na czwartej lokacie.

Tyle że to niestety nie jest jego rok. Poza zwycięstwem w mistrzostwach Polski i rewelacyjnym występem na pierwszym etapie Tour de Suisse, nie ma na swoim koncie większych sukcesów, a przy wyborze składu na Wielkie Toury, jego ekipa za każdym razem go pomijała, mimo że wiele razy wydawało się, że jego pomoc byłaby nieoceniona. Jednak miejmy nadzieję, że dziś odbije sobie te niepowodzenia i uda mu się wykręcić bardzo dobry czas.

Poza nim możemy ściskać kciuki za Kamila Gradka, który z kolei jest w świetnej formie, a na czasówce w Tour of Slovakia udało mu się nawet zająć czwarte miejsce i pokonać swojego słynniejszego kolegę z kadry.

A może jednak tym razem obejdzie się bez żadnych niespodziewanych zdarzeń? W takim wypadku należy się spodziewać, że wygra ktoś z trójki Primoż Roglić, Rohan Dennis i Victor Campenaerts. Zwłaszcza Słoweniec jest w tym sezonie w wybornej formie. Pokazał to na trasie hiszpańskiej Vuelty, którą wygrał w dużej mierze dzięki świetnej jeździe na czas podczas dziesiątego etapu, gdzie zdeklasował wszystkich rywali.

Mniej pewni swojej dyspozycji mogą być Campenaerts i Dennis, którzy swoje ostatnie starty zaliczyli wiele tygodni temu, jednak obaj są medalistami poprzednich mistrzostw świata, a podczas występów w pierwszej części sezonu potwierdzali swoją klasę. Zwłaszcza Belg, który marcu triumfował na odcinku Tirreno-Adriatico, a później, już podczas Giro d’Italia dwa razy był o krok od sięgnięcia po swoje pierwsze zwycięstwo etapowe w Wielkim Tourze.

Za nimi w kolejce po tytuł stoją m.in. rewelacyjny w ostatnich tygodniach Edoardo Affini – zwycięzca próby czasowej na Tour of Britain, jego jedyny pogromca z Binck Bank Tour – Filippo Ganna oraz wicemistrz Europy – Kasper Asgreen. Przy słabszej dyspozycji któregoś z wymienionych wcześniej zawodników, któryś z nich może wskoczyć na podium, a być może także zdobyć tęczową koszulkę.

Plan transmisji

13.30 – Eurosport 1

14.50 – TVP Sport

Zapowiedź mistrzostw świata Yorkshire 2019 –>TUTAJ.