fot. Movistar Team

Mistrzostwa świata w kolarstwie szosowym 2019 zostaną rozegrane w brytyjskim Yorkshire. Potrwają od 22 do 29 września, a tytułu w wyścigach elity mężczyzn i kobiet będą bronili odpowiednio Hiszpan Alejandro Valverde i Holenderka Anna van der Breggen. To czas, gdy kolarze ubierają szanowane przez nich narodowe koszulki i rywalizują o jedną z najbardziej pożądanych nagród w tym sporcie. Wyścigi są otwarte, nieprzewidywalne i mają klimat, jakiego trudno zaznać w trakcie sezonu. Mundial, proszę Państwa!  

Pomimo że od lat w Wielkiej Brytanii rozgrywany jest wyścig Tour of Britain (wcześniej znany pod nazwą Milk Race), to prawdziwą miłością do kolarstwa Brytyjczycy zapałali w 2014 roku, kiedy to w Yorkshire zorganizowano Wielki Start wyścigu Tour de France. Moment wyczuto znakomicie, bowiem wówczas kolarze ze Zjednoczonego Królestwa mieli za pasem już dwa triumfy w tym wyścigu (Bradley Wiggins, Chris Froome), a w dodatku “sir Wiggo” w 2013 roku wygrał klasyfikację generalną Wyścigu dookoła Wielkiej Brytanii. W wysokiej formie znajdował się pochodzący z Wyspy Man Mark Cavendish, a droga po drugie zwycięstwo z rzędu Froome’a miała rozpocząć się właśnie na trasie pomiędzy Leeds a Harrogate, gdzie w niedzielę 29 września br. o tęczową koszulkę powalczy elita mężczyzn.

Mistrzostwa świata w kolarstwie szosowym w Wielkiej Brytanii odbędą się po raz czwarty w historii. Pierwszy raz zostały rozegrane w Liverpoolu w 1922 roku, następnie w Leicester w 1970 roku, a ostatnio w 1982 roku w Goodwood, gdzie Giuseppe Saronni pokonał Grega LeMonda i Seana Kelly’ego.

Podczas ośmiu dni odbędzie się jedenaście wyścigów, począwszy od niedzieli 22 września, a skończywszy na kolejnej niedzieli 29 września. Wśród nich znajdą się zmagania w jeździe czas i ze startu wspólnego w kategoriach juniorskiej, U-23 oraz elity – zarówno wśród kobiet, jak i wśród mężczyzn. Ponadto – co jest nowością – zorganizowano zawody parakolarzy.

Trasa wyścigów ze startu wspólnego

Trasy wyścigów ze startu wspólnego zostały pomyślane tak, że każdy z nich rozpocznie się w innym mieście, zaś zakończy na rundach w Harrogate. Dojazd do miasta mety będzie różnił się w zależności od tego, z jaką kategorią będziemy mieli do czynienia. To samo dotyczy rund – liczba ich powtórzeń oczywiście się zmienia.

Trasa nie jest tak górzysta jak ubiegłoroczna w Innsbrucku, ale kolarzom da się we znaki z uwagi na niemal nieustanne podjazdy i zjazdy, łączną liczbę przewyższenia, trudności techniczne (np. wąskie drogi i ciasne zakręty), a także najprawdopodobniej wietrzną, chłodną i deszczową pogodę. Dodatkowo, kto jeździł rowerem po Yorkshire wie, że tamtejszy asfalt jest bardzo niewygodny i wysysa z kolarza dodatkową energię. Brytyjczycy określają tego typu nawierzchnię mianem grippy.

Dystans wyścigu elity mężczyzn liczy w sumie 284 km, co czyni go drugim pod względem długości w całym kalendarzu – jest krótszy od Milano-Sanremo o zaledwie 7 km, ale wliczając w to start neutralny, to robi się prawie 300 km… Kolarze rozpoczną zmagania w Leeds, skąd skierują się na północny-zachód w kierunku Harrogate. Zanim wjadą na rundy, pokonają dystans 187 km, co oznacza, że rund pozostanie im siedem, a każda z nich liczy 14 km. Można powiedzieć, że to dwa wyścigi w jednym. Część otwierająca zawiera trzy oznaczone podjazdy – te same, które znajdowały się na trasie w pierwszego etapu Tour de France 2014, czyli Kidstones (na 60. km), Buttertubs (na 95. km) oraz Grinton Moor (na 120. km). Każdy z nich jest oddzielony około czterdziestoma pięcioma minutami jazdy. Po nich do przejechania będzie około pięćdziesięciu pagórkowatych kilometrów, no i wreszcie rundy w Harrogate, które w sumie składają się na dystans 108 km. Łączna liczba metrów przewyższenia wynosi 3845 metrów, największe nachylenie wynoszące 18,6 proc. znajduje się na podjeździe Buttertubs.

Wyścig elity kobiet wystartuje z Bradford, na zachód od Leeds, i pojedzie w tym samym kierunku, co wyścig mężczyzn, ale jego pierwsza część (107 km) będzie krótsza i mniej pagórkowata. Znajdują się na niej dwa oznaczone podjazdy – Norwood Edge (na 15. km) oraz Lofthouse (na 45. kilometrze). Norwood Edge ma co prawda tylko 1,9 km długości, więc nie będzie wymagał długiego wysiłku, ale – jak to się potocznie mawia – wejdzie w nogi, ponieważ średnie nachylenie wynosi 9,2 proc., a maksymalne to aż 15,7 proc. Cote de Lofthouse znajduje się co prawda aż 100 km przed metą, ale ten, kto myśli o zwycięstwie w całym wyścigu bez wątpienia musi być tam z przodu. Maksymalny gradient to 18,6 proc. W Harrogate panie pokonają trzy rundy, charakteryzujące się ciasnymi i wymagającymi technicznie zakrętami oraz wąskimi drogami. W dodatku mniej więcej w środku rundy, na Cornwall Road, znajduje się krótki 11-proc. podjazd. Niezwykle istotne będą zatem taktyka i pozycjonowanie, a znajomość terenu wiele pomoże. Łączny dystans wyścigu elity kobiet to 149 km, a liczba przewyższenia to 2333 metrów.

Juniorzy będą ścigali się w czwartek na liczącej 149 km trasie z Richmond do Harrogate, gdzie do pokonania będą trzy rundy. W piątek o tęczową koszulkę powalczą juniorki, które będą musiały przejechać dystans 86 km z Doncaster oczywiście do Harrogate.

Gdy do mety dojadą juniorki, rywalizację rozpoczną panowie w kategorii do lat 23, którzy także ruszą z Doncaster, w południowym Yorkshire, i pojadą na północ, do Harrogate, gdzie przejadą trzy rundy po mieście. Wcześniej nie zabraknie kilku pagórków.

Trasa wyścigów jazdy na czas

Podczas mistrzostw świata w Yorkshire po raz pierwszy w historii tej imprezy w drużynowej jeździe na czas wystartują zespoły mieszane, tj. składające się z trzech kobiet i z trzech mężczyzn z danego kraju. Jako pierwsi na trasę wyruszą mężczyźni, a kobiety włączą się do rywalizacji w momencie, gdy drugi kolarz z męskiego składu zamelduje się na linii mety. Czas drużyny zostanie zatrzymany w momencie, gdy metę przekroczy druga kolarka. Zwycięzcami zostaną oczywiście ci, którzy przejadą zadaną trasę w najkrótszym czasie.

Format ten został przećwiczony podczas tegorocznych mistrzostw Europy w Holandii. Najlepsi okazali się gospodarze, czyli Holendrzy. To także ta nacja jest największym faworytem do zwycięstwa w Wielkiej Brytanii. Niewiadomą pozostanie jednak to, jak podejdą do tego poszczególne reprezentacje – czy wystawią najsilniejsze składy, czy może będąc niepewne charakterystyki tej nowości będą wolały zaoszczędzić siły na kolejne konkurencje – jazdę indywidualną na czas oraz wyścigi ze startu wspólnego.

Wyścigi jazdy indywidualnej na czas kobiet i mężczyzn odbędą się odpowiednio we wtorek i w środę.

Kobiety pokonają 30-kilometrową trasę, która wystartuje z Ripon i będą finiszowały w Harrogate. Pierwszych 14 km jest płaskie, następnie jednak profil staje się bardziej pagórkowaty, z trzema podjazdami i zjazdami, zanim nastąpi wjazd do Harrogate, gdzie końcówka prowadzi nieco pod górę.

Rzadko kiedy w wyścigach dla mężczyzn dystans jazdy indywidualnej na czas przekracza 30 km, dlatego też jak zwykle podczas światowego czempionatu panowie będą musieli przygotować się na katorżniczy wysiłek. Wysokich prędkości będą mogli nabrać w pierwszej części wyścigu, ale zaraz potem trzeba będzie pokonać agresywny podjazd Masham, po którym nastąpi zjazd poprzedzający kolejną wymagającą dla nóg partię trasy.

W drugiej jej połówce znajdzie się może metr płaskiego terenu, co sprawi, że trudno będzie wejść w równy, mocny i jednostajny rytm, a w zamian za to trzeba będzie sprostać jego nieustannym zmianom, a co za tym idzie – zarówno dobrze podjeżdżać, jak i zjeżdżać.

Faworyci

Słowak Peter Sagan jest pierwszym kolarzem w historii, który zdobył trzy tytuły mistrza świata z rzędu – miało to miejsce w latach 2015-2017. Jeśli w Yorkshire zdobyłby czwartą “tęczę”, wyprzedziłby w rankingach takie tuzy jak Alfredo Binda, Rik Van Steenbergen, Eddy Merckx i Oscar Freire. W Virginii, w Dausze oraz w Bergen Sagan musiał poradzić sobie z innymi wyzwaniami – a to z pagórkami, a to z bocznym wiatrem i finiszem z peletonu, a to wreszcie znowu z finiszem, z tym że z mniejszej grupki, która wyselekcjonowała się po krótkich i stromych norweskich podjazdach. – Na papierze trasa w Yorkshire odpowiada mi bardziej niż ta poprzednia. Ale, aby wygrać wyścig o mistrzostwo świata wiele musi się wydarzyć – dobra forma, dużo szczęścia – powiedział Peter Sagan włoskiemu dziennikowi “La Gazzetta dello Sport”.

Francuz Julian Alaphilippe przeżywa najlepszy sezon w karierze. Dominuje od wiosennych klasyków – triumfował w Milano-Sanremo, Strade Bianche i Walońskiej Strzale. Następnie stanął na starcie w świętym dla Francuzów Tour de France i przez wiele dni nosił żółtą koszulkę, kapitulując dopiero w ostatnim tygodniu, podczas ostatnich górskich etapów. Po Wielkiej Pętli Alaphilippe zafundował sobie dłuższy odpoczynek i z pewnością przygotował szczyt formy na mistrzostwa świata. Tęczowa koszulka stanowiłaby dla niego piękne zwieńczenie sezonu 2019 i postawiłaby przysłowiową kropkę nad “i”, jeśli idzie o jego kolarski status.

Hiszpan Alejandro Valverde właśnie zakończył udział w hiszpańskiej Vuelcie, gdzie dziesięć lat po swoim zwycięstwie stanął na drugim stopniu podium w klasyfikacji generalnej. Jeśli w Anglii obroniłby tytuł, udowodniłby, że jest kolarzem wszech czasów, a wiek jest w jego przypadku tylko liczbą. Sam “El Bala” mówi, że jest w świetnej dyspozycji po Vuelcie, co motywuje go przed światowym czempionatem, pomimo że trasa nie sprzyja mu tak bardzo jak ta w Tyrolu. Tak czy siak, w składzie Hiszpanów powołanym przez debiutującego w roli selekcjonera Pascuala Momparlera, wystartuje jako lider, kolarz chroniony. Hiszpanom pozostanie zakrzyknąć tylko Vamos Bala!

Tak się porobiło, że pomimo iż Holender Mathieu van der Poel ścigał się na szosie w sumie przez kilka tygodni, znajduje się w gronie faworytów do zdobycia tytułu mistrza świata. W sezonie 2019 zwyciężał m.in. w Dwars door Vlaanderen, w Brabanckiej Strzale i w Amstel Gold Race, a ostatnio szalał podczas wyścigu Tour of Britain, pokazując, że nie straszne są mu także wyspiarskie szosy i charakterystyka ścigania. A to dobrze rokuje przed mistrzostwami świata w Yorkshire.

Belg Greg Van Avermaet pomimo że w tym sezonie nie odnotował tylu zwycięstw, co w poprzednich latach, to wciąż pokazuje moc i wytrzymałość. Właściwie – czym dłuższy i trudniejszy wyścig, tym dla niego lepiej. Ostatnie zwycięstwo w Grand Prix Montrealu pokazuje, że 34-latek najprawdopodobniej zbudował trzeci szczyt formy, by spróbować powiększyć swój imponujący dorobek (zwierający m.in. złoty medal olimpijski i zwycięstwo w Paris-Roubaix) o tęczową koszulkę. W oczach Alejandro Valverde jest jednym z najgroźniejszych rywali, a w dodatku będzie w składzie bardzo silnej reprezentacji Belgii, która w warunkach takich jak w Yorkshire z pewnością pokaże moc.

Uniwersalność Włocha Matteo Trentina będzie podczas wyścigu w Yorkshire jego ogromną zaletą. Pod nieobecność Vincenzo Nibaliego presja być może spocznie na nim większa, ale z tą doświadczony już, chociaż dopiero 30-letni Włoch, powinien sobie poradzić. W wyścigu Tour of Britain wygrał etap w Kelso, co wskazuje, że jego nogi są tam, gdzie powinny być przed światowym czempionatem. Włoskiemu portalowi cicloweb.it. mówił, że trasa w Yorkshire bardzo mu się podoba – zarówno pod względem długości, jak i terenu. Kolarz, którego kupiła drużyna CCC Team z pewnością będzie jednym z groźniejszych zawodników.

Podobnie jak Alejandro Valverde 37-letni Belg Philippe Gilbert pokazuje, że można być przez wiele lat w wysokiej formie i nie nudzić się kolarstwem. Ostatnio dał temu przykład w hiszpańskiej Vuelcie, gdzie odniósł dwa wspaniałe etapowe zwycięstwa – w Bilbao oraz w miejscowości Guadalajara. Gilberta mocno ubodło to, że nie został powołany na Tour de France. W rozmowie ze stacją Eurosport zdradził, że jedyną rzeczą, która od lipca motywowała go do trenowania jest pragnienie zdobycia po raz drugi w karierze tęczowej koszulki mistrza świata. Warto pamiętać, że w kwietniu “Mr Cauberg” chwycił w dłonie sławetną kostkę bruku za zwycięstwo w Paris-Roubaix.

Jeśli dojdzie do sprintu z mniejszej czy większej grupki, to duże szanse na zwycięstwo ma również Australijczyk Michael Matthews. Wygrał w Quebecu, a w latach 2015 i 2017 stawał na podium MŚ, co świadczy o tym, że czuje się w tym wyścigu całkiem dobrze.

Tak samo niesamowite jak wymieniane w gronie contenders Mathieu van der Poela jest również wskazanie na cudownego dzieciaka Patricka Lefevere’a Remco Evenepoela, który w ubiegłorocznym mundialu jako junior (!) triumfował dwa razy – w jeździe na czas i w wyścigu ze startu wspólnego, w którym dojechał do mety z tak dużą przewagą, że miał czas na wykonywanie rozmaitych gestów, czyniąc ze swojej jazdy istne przedstawienie. Dziś ściga się już w World Tourze i jest zwycięzcą chociażby prestiżowego baskijskiego klasyku w San Sebastian. Czego może dokonać w Yorkshire?

Ostatnim, którego tutaj wymienię jest Duńczyk Jakob Fuglsang, który podobnie jak Julian Alaphilippe przeżywa sezon życia. Wiosną zwyciężył w Liege-Bastogne-Liege, a ostatnio wygrał wymagający górski etap we Vuelcie. Jakby tego było mało po raz drugi w karierze zdobył klasyfikację generalną prestiżowej francuskiej tygodniowej “etapówki” Criterium du Dauphine. Jednak nie tylko “Staruszka” daje dowód jego umiejętnościom ścigania się w klasykach. Fuglsang jest przecież srebrnym medalistą igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro.

Niestety w gronie faworytów do złotego medalu mistrzostw świata w Yorkshire nie możemy wymienić żadnego Polaka. Brak w składzie Michała Kwiatkowskiego sprawia, że biało-czerwoni mogliby znaleźć się walce o medale tylko w przypadku jakiegoś niesamowicie szczęśliwego zbiegu okoliczności, spowodowanego niestety najprawdopodobniej pechem wielkich faworytów. Miejmy jednak nadzieję, że zobaczymy Polaków walczących, uciekających i szanujących biało-czerwoną. I z pewnością tak będzie. Nieodzowne będzie doświadczenie Michała Gołasia i Rafała Majki, Paweł Poljański i Maciej Bodnar mogą być siłami napędowymi kolegów, zaś mocni i wytrzymali Łukasz Wiśniowski, Łukasz Owsian i Kamil Gradek również powinni wytrzymać trudy tego wyczerpującego fizycznie i psychicznie wyścigu. Do boju Polacy!

Dla gospodarzy (i nie tylko) faworytką numer jeden jest pochodząca z Yorkshire Lizzie Deignan – mistrzyni świata z 2015 roku. Pięć dni przed wyścigiem kobiet o tęczową koszulkę jej córka Orla będzie obchodziła pierwsze urodziny. Jednak przyjęcia nie będzie, bowiem jej mama marzy o zdobyciu drugiego w karierze tytułu mistrzyni świata, i to w dodatku przed własną publicznością. Dość powiedzieć, że wyścig będzie przejeżdżał obok jej rodzinnego domu. – Przejeżdżałam drogą trasy wyścigu o mistrzostwo świata setki, jeśli nie tysiące razy. Za każdym razem, kiedy wychodzę z domu na rower, skręcam w prawo i jestem na trasie. A kiedy mieszkam w Wielkiej Brytanii wiosną jeżdżę po rundach około dziesięciu lub dwunastu razy – mówiła tygodnikowi “Cycling Weekly” Deignan. Okazję Brytyjka ma być może niepowtarzalną, zwłaszcza że trasa odpowiada jej umiejętnościom doskonale. Jest jednak jedno “ale”. Deignan ścigała się w bieżącym sezonie tylko przez dwadzieścia dwa dni, ponieważ rozpoczęła go później z powodu porodu. Zdążyła jednak wygrać etap i klasyfikację generalną OVO Energy Women’s Tour.

Po raz kolejny bardzo mocne będą również Holenderki. Brytyjscy dziennikarze porównali ich siłę do ataku holenderskiej marynarki wojennej na brytyjskie okręty wojenne w 1667 roku, które zacumowały u wybrzeża Kent. Przypuszczają oni, że w Yorkshire kolarki w pomarańczowych strojach mogą przypuścić podobną ofensywę. W Innsbrucku zdobyły trzy z czterech dostępnych tytułów, włącznie z dwoma w elicie, i to bez Marianne Vos! Teraz wystąpią zarówno Vos (była trzykrotna mistrzyni globu), która od czerwca zdążyła unosić ręce w geście triumfu aż dziesięć razy, oraz obecna mistrzyni świata ze startu wspólnego Anna van der Breggen i mistrzyni świata w jeździe indywidualnej na czas Annemiek van Vleuten.

Pomimo cichego w jej wykonaniu początku sezonu warto będzie zwrócić uwagę na Amerykankę Coryn Riverę. Wydaje się, że jej dyspozycja zmierza ku lepszemu, ponieważ zakończyła na drugim miejscu zarówno Grand Prix Plouay, jak i Tour of Norway. Jej strategią z pewnością będzie oszczędzanie energii na ewentualny finisz z grupki.

Liderką Włoszek będzie Marta Bastianelli, która ma za sobą świetną wiosnę, podczas której zanotowała zwycięstwa zarówno w Ronde van Vlaanderen, jak i w Ronde van Drenthe. Jeśli odzyska ówczesną formę z pewnością skorzysta z siły swojej drużyny, która może ustąpić ewentualnie piekielnie mocnym Holenderkom.

Być może ubiegłoroczne złoto Anny van der Breggen nieco przyćmiło występ Australijki Amandy Spratt, ale nie można o nim zapominać. Za plecami van der Breggen Spratt znakomicie jechała po srebro. Kolarka Mitchelton-Scott jest bardzo dobrą góralką, zatem pomimo że mogłaby być jeszcze większą faworytką na bardziej górzystej trasie, to i tak w Yorkshire pozostaje jedną z głównych contenders.

Polki mają światowej klasy Katarzynę Niewiadomą, która patrząc z perspektywy przeszłości nigdy nie znajdowała się podczas mistrzostw świata w najwyższej formie, ale jeśli w tym roku będzie inaczej, to Niewiadoma raczej nie wyjedzie z Yorkshire bez medalu. Wiosną podczas wygranego przez siebie Amstel Gold Race pokazała, jak przypuszcza się eksplozywne ataki. W OVO Energy Women’s Tour wygrała etap i w ogólnym zestawieniu uległa tylko Deignan, więc ściganie w Wielkiej Brytanii również nie nastręcza jej problemów.

Inna Włoszka Elisa Longo Borghini wygrała ostatnio tylko etap i klasyfikację generalną wyścigu Emakumeen Euskal Bira, zatem najprawdopodobniej będzie pomocnikiem Marty Bastianelli. Jeśli jednak przyjdzie jej powalczyć lub odegrać istotną rolę, np. zabierając się w ucieczkę, to Borghini z pewnością będzie w gotowości.

Dunka Cecilie Uttrup Ludwig znana z ekscentrycznych wywiadów z pewnością byłaby rozpoznawalną mistrzynią świata, a nie jest wykluczone, że tak właśnie się stanie. 24-latka staje się z sezonu na sezon lepsza, a w bieżącym sezonie stanęła na podium w Ronde van Vlaanderen i Trofeo Alfredo Binda.

W ubiegłym roku miałam przyjemność widzieć płaczącego na mecie jak dziecko Alejandro Valverde, z którego – jak się wydaje – zeszły emocje z całej kariery. Pamiętam też jedzącego na konferencji prasowej Pringelsy Michaela Woodsa, niezwykle zadowolonego z brązowego medalu. Wciąż słyszę też dojrzałe, wyważone i mądre wypowiedzi Remco Evenepoela, w dodatku wygłoszone bardzo dobrą angielszczyzną. Pamiętam też spontaniczny jęk zawodu dziennikarzy siedzących w biurze prasowym, gdy zobaczyli na ekranie odpadającego Michała Kwiatkowskiego. W końcu nóg nie miał były mistrz świata! No i wreszcie widzę piękny i słoneczny Innsbruck ze swoją zmieniającą w zależności od pór roku rzeką Inn i malowniczą starówką. Ach… jakie piękne i jedyne w swoim rodzaju są te mistrzostwa świata. I już za chwilę kolejne!

Plan transmisji TV > tutaj

Harmonogram MŚ 2019:

Niedziela, 22 września

Jazda drużynowa na czas reprezentacji mieszanych

Harrogate / 28 km / 14:10-16:40

Poniedziałek, 23 września

Jazda indywidualna na czas juniorek

Harrogate / 14 km / 11:10-13:00

Jazda indywidualna na czas juniorów

Harrogate / 28 km / 14:10-17:50

Wtorek, 24 września

Jazda indywidualna na czas mężczyzn do lat 23

Ripon-Harrogate / 30 km / 11:10-13:30

Jazda indywidualna na czas elity kobiet

Ripon-Harrogate / 30 km / 15:40-18:00

Środa, 25 września

Jazda indywidualna na czas elity mężczyzn

Northallerton-Harrogate / 54 km / 14:10-17:00

Czwartek, 26 września

Wyścig juniorów ze startu wspólnego

Richmond-Harrogate / 148 km / 13:10-16:45

Piątek, 27 września

Wyścig juniorek ze startu wspólnego

Doncaster-Harrogate / 86 km / 09:40-12:20

Wyścig mężczyzn do lat 23 ze startu wspólnego

Doncaster-Harrogate / 187 km / 15:10-20:05

Sobota, 28 września

Wyścig elity kobiet

Bradford-Harrogate / 149 km / 12:40-17:00

Niedziela, 29 września

Wyścig elity mężczyzn ze startu wspólnego

Leeds-Harrogate / 285 km / 09:40 – 16:40

Marta Wiśniewska