fot. UAE Tour / Luca Bettini / Sprint Cycling Agency

Jakie będą Mistrzostwa Świata w kolarstwie szosowym – Abu Zabi 2028? Z jednej strony wielu spodziewało się po trasie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich okazji dla sprinterów, z drugiej jednak pojawiły się plotki o budowie sztucznego wzniesienia. Choć do czempionatu jeszcze daleko, to Fabrizio D’Amico, jedna z osób odpowiedzialnych za jego organizację, zabrała głos w temacie trasy.

Od dawna tematem dość głośnej dyskusji jest skala trudności wielu ostatnich edycji Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym. By przypomnieć sobie czempionat dedykowany sprinterom, trzeba się cofnąć aż do 2016 roku i rywalizacji w Katarze, teraz zaś kolejną taką okazją miała być rywalizacja w Abu Zabi w 2028 roku. Później pojawiły się jednak informacje, że i te zawody nie będą aż tak proste, bowiem w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich ma być tworzony sztuczny podjazd, który miałby się znaleźć na trasie rywalizacji jako jej utrudnienie – wielu wręcz wprost mówiło, że jest to tworzone z dedykacją dla gwiazdy UAE Team Emirates – XRG, czyli Tadeja Pogačara. Jak się jednak okazuje fakt powstawania takiego „obiektu” nie oznacza z automatu, że ten będzie częścią trasy Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Abu Zabi 2028. Projekt sztucznego podjazdu jest bowiem całkowicie niezależny od tego czempionatu, a jego wykorzystanie pozostaje tematem dyskusji w zespole organizacyjnym.

Jeszcze za wcześnie, by ujawniać szczegóły. To prawda, że trwa budowa sztucznego podjazdu w pobliżu Wyspy Hudayriyat, ale to projekt, który narodził się jeszcze przed przyznaniem Mistrzostw Świata i rozwijający się niezależnie od nich. Powstał z myślą o tym, by zaoferować trenującym w Abu Zabi jakieś urozmaicenie treningów, wprowadzenie lekkiego przewyższenia do nich, dzięki czemu nie będą musieli jechać przeszło godziny w jedną stronę, żeby znaleźć jakikolwiek podjazd. Kto wie, może wykorzystamy tę nowinkę na Mistrzostwach Świata, ale zapewniam, że nadal nie będzie tu tak trudno jak w Rwandzie, Kanadzie czy Górnej Sabaudii

— mówił Fabrizio D’Amico w rozmowie dla TuttoBiciWeb.

Dlaczego warto posłuchać wypowiedzi Włocha? Ten jest bowiem od lat jedną z ważniejszych osób w RCS Sport, a do Zjednoczonych Emiratów Arabskich trafił już w 2014 roku, zaraz po zakończeniu projektu irlandzkiego Grande Partenza Giro d’Italia. Od tamtej pory był odpowiedzialny za organizację Dubai Tour, Abu Dhabi Tour, a wreszcie UAE Tour. To z jego inicjatywy w tym roku dołożono na trasie tego ostatniego podjazd pod Jabel Mobrah, aczkolwiek on sam nie ukrywa, że cieszą go nie tylko takie osiągnięcia w pracy z zawodowymi imprezami, ale i faktyczna popularyzacja kolarstwa w tym regionie.

Jestem tu od 2014 roku, a skala rozwoju kolarstwa tutaj jest iście wykładnicza. Gdy przyjeżdżałem istniała pewna podstawowa kultura, ale trzeba ją było rozwinąć i wszyscy zaakceptowali tę zmianę. Kolarstwo stało się sportem narodowym – otrzymaliśmy wsparcie od najwyższych władz kraju, a oprócz wyścigów powstały również drużyny UAE Team Emirates i UAE Team ADQ. Poczyniono znaczne inwestycje w budowę ścieżek rowerowych i obecnie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich mamy ponad 1000 km wydzielonych tras, a jedna, o długości ponad 90 km, łączy Abu Zabi z Dubajem. A wisienką na torcie są Mistrzostwa Świata – będziemy gospodarzem szosowej rywalizacji w 2028 roku, a rok później także torowego czempionatu. Powiedziałbym, że w ciągu 15 lat osiągnęliśmy wiele wspaniałych rzeczy pod każdym względem

— podkreślał Fabrizio D’Amico.

Wracając jednak do liczb – choć Włoch nie chce podawać ich wprost, to jednak zanosi się, że w 2028 roku czempionat faktycznie będzie miał jedną z najprostszych tras od lat. Ostatni raz poniżej 3 tysięcy metrów przewyższenia trasa liczyła w 2021 roku w Leuven, kiedy po tęczową koszulkę sięgał Julian Alaphilippe. By poszukać wyścigu mierzącego poniżej 2000 metrów przewyższenia, trzeba się zaś cofnąć do wspominanego już Doha 2016, kiedy to tytuł wywalczył Peter Sagan. Nawet tamten wyścig nie był jednak zupełnie prosty – główna grupa na mecie liczyła zaledwie 21 kolarzy, albowiem trudnością okazał się być mocny, boczny wiatr. Kto wie co wymyślą organizatorzy czempionatu w Abu Zabi, by finalnie wyścig został zapamiętany przez widzów jako interesujący, skoro rozwiązaniem nie ma być bezmyślne dokładanie metrów przewyższenia.

Przy okazji warto także wspomnieć, że górale najprawdopodobniej i tak stoczą co najmniej 1 bardzo istotny pojedynek o medale w 2028 roku – wyciek olimpijskiej trasy zapowiada bowiem, że w Los Angeles to właśnie specjaliści od walki na podjazdach będą mieli największe szanse na triumf w najważniejszej imprezie czterolecia.

Poprzedni artykułTiesj Benoot opuści wiosenne klasyki
Następny artykułMarc Soler spotykał się z szemranym lekarzem? Jeśli tak, grozi mu 4-letnia dyskwalifikacja
Jakub Jarosz
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzeniem związane z tą dyscypliną był wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku. Po jego spełnieniu póki co szukam kolejnego, ale bez wątpienia chciałbym z kolarstwem zwiedzić świat.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze