Musiał zmierzyć się z presją faworyta i wyraźnie jej nie sprostał – Remco Evenepoel pojechał jeden ze swoich najsłabszych wyścigów w obecnym sezonie i skończył zmagania ze startu wspólnego elity mężczyzn w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026 na 12. pozycji. Belg wprost mówił do kamer, że to po prostu nie był jego dzień.
Remco Evenepoel odpada z grupy faworytów. Remco Evenepoel wrócił do grupy Remco Evenepoel. Remco Evenepoel znów odpada od grupy faworytów. Remco Evenepoel jakimś cudem jeszcze raz powrócił do grupy faworytów. Remco Evenepoel definitywnie wypada z walki o medale. Remco Evenepoel znów liczy się w walce o tęczową koszulkę… Mógłbym tak jeszcze długo, a to nadal nie opisałoby jak dziwny wyścig w wykonaniu 26-letniego Belga zobaczyliśmy w niedzielę podczas zmagań ze startu wspólnego elity mężczyzn w ramach Mistrzostw Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026. Mistrz olimpijski przeżywał na kanadyjskich szosach wiele kryzysów i choć większość z nich przełamał, to o zwycięstwie w niedzielę nie było mowy. Belg stanął przed kamerami i opowiedział o tym, jak to wszystko wyglądało z jego perspektywy.
Niestety, dziś byłem po prostu za słaby. Od pierwszego okrążenia tempo było strasznie wysokie i od razu poczułem, że to nie mój dzień. To wielka szkoda, że akurat dzisiaj tak było. To był naprawdę bardzo dziwny wyścig, a wszystko zaczęło się od bardzo wysokiego tempa narzuconego przez Francuzów. Jechali tak mocno, że wyczerpali też swojego lidera zespołu. Szkoda, że miałem dziś taki słaby dzień. W inny mógłbym to wykorzystać, ale nie ma tu miejsca na wymówki i gdybanie – po prostu nie byłem wystarczająco dobry. Szkoda, że to akurat wypada akurat w ten dzień. Przez cały tydzień czułem się dobrze. Dziś nie. Walczyłem i starałem się skończyć jak najwyżej. Robiłem to również dla moich kolegów z drużyny, którzy ciężko pracowali. Starałem się
— mówił Remco Evenepoel, po którym wyraźnie było widać, że mocno przeżył swoją niedyspozycję.
Belg teraz musi szybko wziąć się w garść – już w niedzielę czeka go bowiem kolejny start, jakim będzie wyścig ze startu wspólnego elity mężczyzn w ramach Mistrzostw Europy w kolarstwie szosowym – Lublana 2026. Skoro tęczowej koszulki nie udało się zdobyć, to może chociaż ta gwieździsta będzie w zasięgu 26-latka? Czy ten zdoła zostawić rozczarowanie za sobą?
Będzie musiał, prawda? Mistrzostwa Europy już za tydzień. Nie będzie to łatwy okres przygotowawczy z powodu jet lagu i długiej podróży, ale wkrótce ustalimy plan z trenerem. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu będę w znacznie lepszej formie, bo to zdecydowanie jest mi potrzebne
— zakończył Remco Evenepoel.
Występ belgijskiej reprezentacji podsumował także jej selekcjoner, którym jest 42-letni Serge Pauwels. Były kolarz zawodowy, który podczas swojej kariery reprezentował m.in. CCC Team, jest zadowolony z tego jak do rywalizacji podeszli jego podopieczni i żałuje wyłącznie tego, że na końcu nie znalazło to przełożenia na końcowy wynik. Jeśli chodzi o Belgów, poza 12. Remco Evenepoelem, metę przecięli też 25. Tiesj Benoot, 28. Wout van Aert i 29. Maxim Van Gils, a z trasy po pracy zeszli Quinten Hermans, Gianni Vermeersch, Thibau Nys i Alec Segaert.
Po dojeździe na rundy sytuacja wyglądała dobrze. Francuzi wyłożyli wszystkie karty na stół i zamienili wyścig w bardzo trudny. Nie było to dla nas złe, ponieważ Remco i Wout skorzystali na wojnie na wyniszczenie, w której eksplozywność Isaaca Del Toro i Paula Seixasa została osłabiona. Wout wykonał dobry ruch i otworzył wyścig, ale kiedy nie utrzymał tempa Mathieu van der Poela, nagle sytuacja wyglądała dla nas znacznie gorze. Nie mogliśmy już dłużej grać jego kartą. Wout szybko zmienił cele i zaczął pracować dla Remco, ale wkrótce stało się jasne, że Remco też nie ma najlepszego dnia. Jeszcze z nim nie rozmawiałem, ale z tego, co zrozumiałem, to po prostu nie miał swojego dnia. Chcę jednak również usłyszeć od każdego z moich chłopaków, czy popełnili jakieś błędy taktyczne. Jeśli tak, to oczywiście moja odpowiedzialność. Z mojego punktu widzenia Remco nie miał takiej formy, na jaką liczył. Z drugiej strony, wciąż starałem się go zmotywować podczas wyścigu, przypominając mu Rwandę. W Kigali był na przegranej pozycji, ale wciąż zdobył srebrny medal. W efekcie na okrążenie przed końcem wrócił, po raz kolejny. Wciąż wiele było możliwości dla kogoś z rezerwami, ale sprint był najlepszym dowodem na to, że on ich nie miał. Dlatego, naturalnie, jesteśmy rozczarowani wynikiem
— podsumował występ belgijskiej reprezentacji jej selekcjoner Serge Pauwels.
Wszystko o Mistrzostwach Świata w kolarstwie szosowym – Montréal 2026:
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego elity mężczyzn
- Relacja z wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet (srebro Katarzyny Niewiadomej)
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas juniorek (złoto Marii Okrucińskiej)
- Relacja z jazdy indywidualnej na czas elity mężczyzn
- Klasyfikacja medalowa
- Wszystkie artykuły










Nie płakałbym pewnie (jako jeden z nielicznych tutaj) gdyby wygrał, ale co zrobić – widać było, że wczoraj czegoś zabrakło. A może potwierdza się, że „gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść”, bo z mojej perspektywy ta współpraca tak dobrze nie wyglądała – ot, WvA chciał pojechać na własne konto, a gdy potem się okazało, że nic z tego nie wyjdzie, to jedynie przez chwilę wsparł dojeżdżającego Remasa, bo na więcej pewnie już nie było w baku. No, ale nie ma co zwalać na Wouta – Remco z wcześniejszych wyścigów tego sezonu pewnie sam powinien był sobie poradzić.
Nie machał przynajmniej rękami (chyba), to jest już jakiś postęp.