fot. La Vuelta/Sarah Meyssonier

Przedostatnia odsłona górskiej rywalizacji w tegorocznej Vuelcie już dziś. Po wczorajszej, niespodziewanej wojnie na wiatrach, dzisiejsza rozgrywka może zaskoczyć wszystkich. Nawet tych, którzy na tej trasie sięgnęli po największy sukces w karierze.

Ściganie na suburbiach Madrytu od zawsze było interesujące i emocjonujące. Puerto de Navacerada, Bola del Mundo czy Puerto de Cotos (zasadniczo będące jedną górą) wielokrotnie były arenami kapitalnych batalii, które na lata zapisały się w historii kolarstwa.

Także dla nas, polskich kibiców, dokładnie identyczny etap (nie licząc ostatnich kilku kilometrów) w 2015 roku był prawdziwie wyjątkowy. Wszystko za sprawą atakującego Rafała Majki, który był bardzo blisko awansu nawet na drugie miejsce w klasyfikacji generalnej wyścigu na dzień przed jego zakończeniem. Jednocześnie po triumf w wyścigu sięgał wówczas Fabio Aru, który aktywną jazdą umęczył Toma Dumoulina, jadącego pierwszy tak dobry wyścig wieloetapowy.

Głupotą byłoby więc niedoszukiwanie się potencjalnych podobieństw względem końcówki wyścigu z sezonu 2015. Możemy być prawie pewni, że jutro na pedały mocno nadepną zawodnicy będący wciąż zagrożeniem dla Primoza Roglica. Głównymi kandydatami do narzucania mocnego tempa wydają się być zawodnicy ekipy Movistar. Pytanie tylko, czy uda im się ściągnąć z piedestału Roglica, który wydaje się być zdecydowanie najmocniejszy.

Z drugiej strony jutrzejszy etap będzie też kapitalną okazją na atak dla zawodników z drugiego szeregu. Swojej szansy szukać mogą zarówno Tadej Pogacar i Miguel Angel Lopez, jak i Rafał Majka. Czy Polak będzie w stanie powtórzyć akcję z 2015 roku? Nie mamy nic przeciwko.

W tym miejscu należy przypomnieć Państwu trasę dzisiejszego odcinka. W sumie do pokonania będą cztery góry – wspomniane już Navacerrada i Cotos (kolejno pierwsza i ostatnia) oraz Puerto de la Morcuera pokonywane dwa razy w środkowej części rywalizacji. Do mety prowadzić będzie jednak stosunkowo długi zjazd i lekko wznoszący się teren na ostatnich 4000 metrów.

Jeśli chodzi o faworytów, zaliczyć do nich powinno się wszystkich wyżej wymienionych zawodników. Kto oprócz nich? Ciężko stwierdzić. Niewykluczone, że także dziś swoją szansę będą mieli co lepsi uciekinierzy. Wszystko jednak zależy od planów najmocniejszych ekip w peletonie, które będą chciały rozegrać etap według własnych planów.

Obyśmy wieczorem nie byli zawiedzeni. Do boju!