Luka Mezgec (Mitchelton-Scott) zaskoczył wszystkie wielkie gwiazdy sprintu i najszybciej finiszował podczas drugiego etapu wyścigu Tour de Pologne z metą w Katowicach. Oto, jak 31-latek skomentował swój sukces. 

O radości ze zwycięstwa: 

– Od jakiegoś czasu próbowałem ponownie wygrać na poziomie World Tour. Nie miałem zbyt wielu szans, ponieważ w drużynie mamy wielu sprinterów. Jednak w Polsce miałem kilka miejsc w czołówce, ale dzisiaj raz po raz pierwszy wszystko potoczyło się dla mnie szczęśliwie i cieszę się, że zwyciężyłem.

O tym, czy zwracał uwagę, że finiszował między innymi przeciwko takim kolarzom jak Fernando Gaviria: 

– Nie zwracam uwagi na te wszystkie wielkie nazwiska, ponieważ każdy sprint to jest nowe rozdanie, nowa loteria. Wiedziałem, że będę musiał zaatakować gdzieś z tyłu. W tego typu finiszu nie zrobisz nic, jeśli masz drugie koło, bo tracisz tam po prostu więcej energii. Ja znajdowałem się całkowicie po lewej stronie szosy i potem zacząłem się przesuwać do prawej, zobaczyłem Gavirię, złapałem jego koło i tyle.

O charakterystyce sprintu w Katowicach: 

– Rzeczywiście, ten sprint jest bardzo specyficzny, ponieważ rozgrywany z bardzo dużą prędkością i właściwie cały ostatni kilometr to jest prosta. Wobec tego musisz mieć odpowiedni timing, trochę szczęścia, a także duże przełożenie, ponieważ prędkości przekraczają 80 km/h. Wiedziałem, że to będzie loteria i że będę potrzebował trochę szczęścia.

Dodajmy, że maksymalną prędkość, jaką zanotował na finiszu Mezgec to 82,16 km/h!