Luka Mezgec (Team Jayco AlUla) oficjalnie ogłosił, że sezon 2026 będzie ostatnim w jego bogatej sportowej karierze. 37-letni Słoweniec zaplanował pożegnanie z peletonem w sposób szczególny, jego ostatnim startem mają być Mistrzostwa Europy odbywające się w jego ojczyźnie. Kolarz wierzy, że uda mu się zakończyć przygodę z rowerem na najwyższym poziomie, a idealnym zwieńczeniem tej drogi byłoby zwycięstwo jego rodaka, Tadeja Pogačara.
W rozmowie z portalem Siol Mezgec nie szczędził ciepłych słów pod adresem lidera światowego rankingu. Podkreślił, że bycie częścią sukcesów Pogačara to dla niego powód do ogromnej dumy i wyjątkowe doświadczenie, którym niewielu może się pochwalić.
Mam nadzieję i wierzę, że moja kariera zakończy się wielkim występem Pogi’ego. Byłoby wspaniale pożegnać się ze sportem w Słowenii, widząc, jak Tadej wygrywa mój ostatni wyścig. Jestem niezmiernie wdzięczny, że ścigałem się w tym samym czasie co on i mogłem na własne oczy obserwować jednego z najwybitniejszych zawodników w historii. Cieszę się również, że mogłem dwukrotnie pomóc mu w zdobyciu tytułu mistrza świata, to coś, czego niewielu ludzi może doświadczyć
– przyznał Mezgec.
W trakcie swojej profesjonalnej kariery Słoweniec odniósł dziewiętnaście zwycięstw, z czego osiem na poziomie WorldTour. Większość tych sukcesów świętował w barwach ekipy Team Giant – Shimano, natomiast w ostatnich latach, reprezentując Team Jayco AlUla, stał się jednym z najbardziej cenionych pomocników w peletonie, specjalizując się w rozprowadzaniu czołowych sprinterów. To właśnie to ogromne doświadczenie taktyczne kolarz chce wykorzystać w swojej przyszłej pracy.
Po zakończeniu kariery chcę zostać dyrektorem sportowym. Jestem w tym sporcie od tylu lat, że znam każdy szczegół wyścigów. Wiem, gdzie peleton może się podzielić, jak ustawić się do sprintu i jak reagować na kierunek wiatru. Jeśli nigdy nie doświadczyłeś tego od środka, trudno jest właściwie doradzić zawodnikom. Szkoda byłoby zmarnować taką wiedzę
– podsumował słoweński zawodnik.







