fot. ASO / Alex Broadway

19. etap Tour de France za nami… a my wciąż czujemy, jakbyśmy nic nie wiedzieli. Cóż, tak czy inaczej, czas na oceny.

Plusy:
Tu powinien być śródtytuł
Jak wiadomo, przy pracy ze słowem pisanym, wymyślanie chwytliwych tytułów to połowa sukcesu. Dziś jednak ciężko takowy wymyślić. Złamane serca? Na pewno. Wielki Bernal? Również. Pogoda wygrała ze sportem? Jak najbardziej. Nie da się ukryć, że był to jeden z najbardziej chaotycznych etapów w nowoczesnej historii Wielkiej Pętli. Czego zabrakło? Chyba tylko ostatniego podjazdu. W tym miejscu warto także podkreślić, że choć to jedyny plus na dziś, to jego siła jest równa co najmniej 4 minusom. W sporcie chodzi przecież o emocje.

Minusy:
Złamane serce
Dla francuskich (i nie tylko) kibiców, ewentualne problemy Juliana Alaphilippe nie miały aż takiego znaczenia. W pozycji atakującego wciąż był bowiem Thibaut Pinot, który mógł liczyć na walkę o zwycięstwo w całej imprezie. Niestety lidera Groupama – FDJ pokonała kontuzja, o której najprawdopodobniej wiedział cały zespół już przed rozpoczęciem etapu (są to słowa Chrisa Ankera Soerensena). Obraz wycofującego się Francuza niejednego doprowadził do łez. Cóż, niektórych z nas też.

Koniec pięknego snu
Nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy, że napisanie tego akapitu będzie aż tak trudne. Julian Alaphilippe był podczas tegorocznej Wielkiej Pętli dzielny… bardzo dzielny. Niestety zabrakło sił na 2 ostatnie etapy w Alpach. Tak czy inaczej, Francuz zasługuje na olbrzymie wyrazy uznania, mimo że wraz z jego snem zakończyła się jedna z najpiękniejszych historii Wielkiej Pętli.

Największy przegrany
Choć jeszcze jutro możemy być świadkami kapitalnej batalii, dziś jeden zawodnik jest naprawdę wielkim przegranym. Mowa o Stevenie Kruijswijku, który na podjeździe pod Col d’Iseran starał się wszystko kontrolować. Jego strata do Bernala wcale nie była tak duża, a wciąż był z nim pomocnik. Tym samym jest wielce prawdopodobne, że Holender zdołałby na finałowym podjeździe co najmniej odrobić część strat, jak nie dojść Kolumbijczyka. Teraz, przy tak dużej stracie, jego szanse na wygranie Tour de France są iluzoryczne.

Złoty środek
Teraz pojawia się temat najbardziej kontrowersyjny – jaką decyzję powinni podjąć sędziowie i organizatorzy? Czy zaliczenie wyników i różnic ze szczytu Col d’Iseran było sprawiedliwe? Na pewno nie. Czy całkowite anulowanie wyników odcinka byłoby prawidłowe? Niekoniecznie. Co więc należało zrobić? Ciężko powiedzieć. Znalezienie złotego środka było wręcz niemożliwe. Szkoda jedynie, że przez to prawdopodobnie wyścig już się skończył. Ostatnią nadzieją ekipa Jumbo – Visma.