Fot. naszosie.pl

Test butów Shimano RP4, czyli rzecz o wyborach między ceną a stopniem najwyższej sztywności.

Z gustami jest jak z odciskiem palca; każdy ma swój, i to powoduje, że pisanie recenzji rzeczy związanych z osobistym użytkowaniem stać się może dość karkołomną czynnością. Jak opisać bowiem buty, które jakiś czas temu niesamowicie mi podpasowały, a równolegle wiem, że mojemu koledze – takie same buty – kompletnie nie odpowiadały ze względu na zupełnie inne kształty stóp i odmienne, indywidualne preferencje?

Tym razem w moje ręce trafił nowy, ale nie najwyższy model butów Shimano RP400. Wyposażony w jedno pokrętło BOA i dwa rzepy. Pierwsze, na co zwróciłem uwagę, to ich lekkość. I rzeczywiście; w tej klasie dość budżetowych butów waga 258 g (przy rozmiarze 42) robi pozytywne wrażenie.

Garść danych od producenta:

  • Buty RP400 wykonane są ze skóry syntetycznej o dużym stopniu gęstości, co pomaga w ich dopasowaniu oraz wentylacji,

  • Uniwersalność, dzięki zapięciu pokrętłem BOA L6; stopę utrzymują także dwa asymetryczne rzepy,

  • Nylonowa podeszwa wzmacniana włóknem szklanym, co sprzyja przeniesieniu mocy podczas pedałowania,

  • Stabilność, osiągnięta dzięki wykorzystaniu wytrzymałego i sztywnego obcasa,

  • Sztywność podeszwy 6 w dwunastostopniowej skali,

  • Waga 258 przy rozmiarze 42,

  • Wykonanie w dwóch szerokościach oraz w szerokiej gamie rozmiarów (aż 17).

Pierwsze „użycie”. Z założenia wolę dopasowane, dobrze trzymające stopę buty; w takich po prostu czuję się pewniej, bezpiecznej. Im mniej noga rusza się podczas jazdy, tym lepiej. Tym bardziej ciekawiły mnie buty o niższym stopniu sztywności, których używam na co dzień. I to rzeczywiście, w niewielkim stopniu zwyczajnie jest czuć; buty w bardzo niewielkim stopniu uginają się przy mocniejszym „depnięciu” na pedały. Do butów włożyłem swoje wkładki, by lepiej „czuć” buty. Przygotowanie, przykręcenie bloków i zbieram się do testów terenowych. Tu jeszcze ważna uwaga – rozmiarówka. Każdy z producentów ma swoją „wizję” rozmiarów i tak jest w tym wypadku – mimo że mam jedne buty – znacznie starsze – tej marki, to do tych testów musiałem wybrać buty o rozmiar większe, niż noszę zwykle.

Pasek, spinający wierzchnią część stopy (ten, na którym znajduje się zapięcie BOA) jest na tyle szeroki, że dobrze opina stopę, nie zostawiając poczucia dyskomfortu czy uciskania podczas treningu. Rzepy – jak to rzepy, tu nie spodziewajmy się tak dobrego odczucia, jak za wykorzystaniem zapięć BOA na całej długości buta. Przy rzepach oczywiście stopa podlega lekkim drganiom, co przy takich butach traktować należy jako rzecz oczywistą i właściwą dla tej półki cenowej obuwia.

Pierwsze wrażenia po założeniu butów; buty są dość sztywne (indeks 6 na 12), i to zwyczajnie czuć; mając punkt odniesienia do znacznie sztywniejszych butów, ale w żadnym wypadku nie należy traktować tego jako „minusa” w tym recenzyjnym drzewku plusów i minusów; Całościowo – buty trzymają się dobrze, stopa nie rusza się nawet przy gwałtownych przyspieszeniach, a że nie jest tak doskonale sztywno, cóż… to nie ta półka cenowa. Buty po zapięciu na BOA i rzepy trzymają się stabilnie stopy, ale po np. dwugodzinnej jeździe odczułem już chęć lekkiego poprawienia rzepów.

Wykonanie. Shimano RP400, które otrzymałem do testów, to czarno-pomarańczowy model. W ofercie są cztery wersje kolorystyczne: zielone, białe, czarne i czarno – pomarańczowe. Jakość wykonania nie odbiega niczym od znacznie droższych butów – jest na wysokim poziomie. Ani szwy, czy podeszwa wraz z chropowatym „obcasem” pod piętą – na bardzo wysokim poziomie wykonania, żaden element nie budził najmniejszych zastrzeżeń, wszystko spasowane jest bardzo dobrze.

Materiał, wentylacja. Zewnętrzna warstwa to różnej wielkości otwory wentylacyjne, rozmieszczone z boków, z przodu oraz na podeszwie, w jej przedniej części. I jest to ilość wystarczająca, bo choć może buty nie należą do tych najlepiej wentylowanych, to to przepływ powietrza jest wystarczający.

Podeszwa. Wykonana z nylonu z dodatkiem włókna szklanego; i choć daleko jej do najwyższego indeksu sztywności, to realnie patrząc – podczas pedałowania czuć to w ograniczonym zakresie. Podeszwa w niewielkim stopniu ugina się podczas np. ćwiczenia sprintów, ale dla mniej wymagających czy początkujących kolarzy – amatorów to w zupełności wystarcza. Co jeszcze jest istotne w przypadku mniej „zatwardziałych” kolarzy amatorów, to fakt, iż w takich butach zwyczajnie łatwiej będzie przejść kilka kroków do klatki schodowej czy do sklepu, jak w czasie upałów zabraknie wody w bidonach.

Praktyka. Pokonałem w nich sporą liczbę kilometrów treningowych, weryfikując ich jakość najróżniejszych ćwiczeniach. Jeśli chodzi o samo „czucie” butów, przeniesienie siły na pedały, wygodę, ewentualnie drętwienie stóp czy palców, jak zachowa się przy gwałtowniejszych ruchach. Jeździłem, sprawdzałem, testowałem, przyspieszałem, wykonywałem sprinty i… zwyczajnie je męczyłem, bo od tego są przecież buty na testy…

W każdym z aspektów poza najwyższą sztywnością – but sprawdza się dobrze. Nic w nim nie uwiera, nie przeszkadza. I choć nieco słabiej zakłada się buty – pasek trzymający pokrętło BOA nie daje zbyt wielkiej przestrzeni nad „językiem” buta, co sprzyja zaczepianiu piętą o tył buta, to po ich zapięciu tego już nie czuć. Po zapięciu rzepy pewnie trzymają stopy, a w czasie jazdy nieźle sprawdza się wentylacja. Shimano RP400 daje praktycznie pełną wygodę. Zaznaczam to bardzo zdecydowanie – mówię o spasowaniu buta do mojej stopy, czyli moja ocena jest w pełni subiektywna, ale takie też są oceny. Nie muszą one podpasować każdemu, bo to uzależnione jest wyłącznie od indywidualnych predyspozycji. Ja ze swojej strony buty mogę polecić dla każdego, kto nie chce wydać za niezłe buty kwot, znacznie przekraczających tysiąc złotych.

Ostatnią uwagą niech będą panujące upały; w tym wypadku w czasie jazdy czuć, że w butach robi się… dość mocno ciepło. Czarny kolor zdecydowanie nie sprzyja wzrostowi właściwości chłodzących butów, jak i zastosowanie w nich rzepów – to jednak znacznie ogranicza obszar buta, poddany porządnej wentylacji. W przypadku rzepów bez wentylacji pozostawionych zostaje ładnych kilka centymetrów kwadratowych, i w czasie upałów to zwyczajnie czuć.

Cena: 449 PLN

Dystrybutor: Shimano Polska

Poprzedni artykułQuo Vadis, Michał?
Następny artykułNaszosowe oceny: niech nikt nas nie szczypie!
Sławomir Niciński
"Master of disaster" Z wykształcenia operator saturatora; brak możliwości pracy w wyuczonym zawodzie rekompensuję jeżdżąc rowerem i amatorsko się ścigając, bardzo lubię też o tym pisać. Rytm tygodnia, miesiąca i roku wyznacza mi rower. Lubię się ścigać, i gdy jakiś wyścig mi nie wyjdzie, to wśród kolegów-kolarzy mówię, że jestem redaktorem sportowym, a gdy jakiś tekst mi nie wyjdzie, wśród redaktorów mówię, że jestem kolarzem-amatorem. I tylko do teraz nie rozgryzłem, czy bardziej lubię się ścigać, czy też pisać o tym, dlatego nadal zamierzam czynić i jedno i drugie, póki starczy sił.