fot. CCC Team / Chris Auld

Ósmego dnia rywalizacji w tegorocznym wyścigu Tour de France czeka na kolarzy średnio górski etap z Macon do Saint-Etienne o długości 200 km. O jego trudności zdecyduje najprawdopodobniej to, czy zaproponowany teren postanowią wykorzystać kolarze walczący w klasyfikacji generalnej.

Mówiąc w kontekście ósmego etapu, że o etapowe zwycięstwo raczej nie powalczą sprinterzy to mało. Siedem górskich premii – jednych dłuższych, a innych krótszych, ale z całkiem solidnym nachyleniem, dochodzącym do 10%, zrobi swoje. Łączna liczba przewyższenia wynosi 3800 metrów – trasę tę można śmiało podsumować, że jest natchniona holenderskim wyścigiem klasycznym Amstel Golda Race. – W peletonie będzie odbywała się nieustanna walka o pozycje. Kolarze, aby wyjść z tego cało, będą musieli poradzić sobie z dużą dawką napięcia i stresu. W razie doznania jakiegoś pecha przyda się dobra drużyna, która szybko pomoże wrócić do rywalizacji – ocenił trasę ósmego etapu Cyril Dessel, były właściciel maillot jaune.

Za najtrudniejszy podjazd dnia organizatorzy uznali Cote de la Jaillere (1,9 km; 7,6%; 14,5%). Szczyt tej górskiej premii będzie znajdował się niedaleko mety, na niemal 188. kilometrze. Jeśli zatem odpuszczona przez peleton zostanie ucieczka dnia, to z pewnością tam się przetrzebi i być może ktoś zdecyduje się na samotny atak po etapowe zwycięstwo. Jeśli zaś odjazd będzie doganiany, to kto wie czy to właśnie nie na Jaillere jakiś kolarz zdecyduje się na kontratak z peletonu.

Całkiem prawdopodobne są również tak zwane dwa wyścigi, czyli o etapowy łup oraz o cenny czas w klasyfikacji generalnej. Po odcinku do La Planche des Belles Filles są już stratni, zatem jest komu atakować, aby zniwelować straty.

Pięć ostatnich kilometrów to również delikatne pagórki. Ostatnia prosta liczy osiemset metrów, choć trzysta metrów przed końcem peleton pokona jeszcze łuk w lewo. Tuż przed czerwoną flagą oznaczającą flamme rouge, będzie znajdował się zaś ostry zakręt w lewo, i to w dodatku na zjeździe.

Ostatnio Wielka Pętla gościła w Saint-Etienne w 2014 roku. Wówczas najszybciej finiszował Alexander Kristoff przed Peterem Saganem i Arnaud Demarem, ale etap był nieco łatwiejszy. W sumie miasto to aż dwadzieścia dwa razy było gospodarzem mety etapu Touru – po raz pierwszy miało to miejsce w 1950 roku.

Kto wie, czy zanim wyścig wjedzie w Pireneje i w Alpy, raz jeszcze prowadzenia w klasyfikacji generalnej nie będzie chciał objąć Julian Alaphilippe (Deceuninck-Quick Step). Trasa ósmego etapu wydaje się pasować mu idealnie, zwłaszcza że raczej nie będzie faworyzowała nowicjuszy, a Francuz ma już spore doświadczenie w peletonie. Przypomnijmy, że od obecnego lidera Giulio Ciccone (Trek-Segafredo) dzieli go tylko sześć sekund.

Ponadto w rolach głównych możemy zobaczyć również Grega Van Avermaeta, który widać, że jest dobrze przygotowany do tegorocznego wyścigu Tour de France. W poprzedniej edycji pokazał już przecież, że potrafi jeździć po średnich górach. Drużyna CCC Team wciąż nie zrealizowała celu wygrania etapu, a czym bliżej gór, tym staje się on coraz mniej prawdopodobny. Mistrz olimpijski z pewnością nie przejedzie tego etapu w przysłowiowych kołach. Będzie się działo!

Pełna zapowiedź wyścigu Tour de France 2019 > TUTAJ.

Analiza trasy wyścigu Tour de France 2019 > TUTAJ.

Plan transmisji telewizyjnych > TUTAJ