Siódmy, w końcu ciekawy etap Giro d’Italia 2019 już za nami. Czas więc na oceny.

Plusy:
Wakacyjny Klimat
Wyszło słońce i zawodnikom zachciało się konkretnie ścigać! Od samego początku etapu rywalizacja była bardzo interesująca. W ucieczkę znów zabrać chciało się pół peletonu, lecz tym razem w tej połowie znalazło się też wielu zawodników bardzo niewygodnych dla UAE Team Emirates. Efekt? Ciężkie dla zawodników przeciąganie liny pomiędzy harcownikami, a grupą lidera, bardzo wysoka średnia, selekcja od tyłu i bardzo dynamiczna końcówka. W końcu to Giro oglądało się z przyjemnością.

Dwóch zwycięzców
W całym zamieszaniu, jakie dziś niewątpliwie widzieliśmy na trasie, należy pamiętać, że zwycięzców jest praktycznie dwóch. Po pierwsze, Pello Bilbao zgarnął etap oraz zyskał minutę ważną w ostatecznym rozrachunku klasyfikacji generalnej. Davide Formolo, podobnie jak Hiszpan, nadrobił nad największymi faworytami, jednocześnie przeskakując na pierwszą pozycję w ekipie BORA – hansgrohe (oby tylko nie oznaczało to “zmiany liderującego”). Obaj kolarze mogą więc być dziś zadowoleni.

Minusy:
I cyk, wycofka
Dla Fernando Gavirii tegoroczne Giro d’Italia było trzecim Wielkim Tourze w karierze. Teraz można już oficjalnie potwierdzić, że też drugim nieukończonym. Wydaje się, że przejście do ekipy UAE Team Emirates nie posłużyło najlepiej Kolumbijczykowi. W końcu mało który sprinter wycofuje się przed najbardziej sprinterskimi etapami w wyścigu.

Wiecznie blisko
Ten, któremu nie było dziś szkoda Jose Joaquina Rojasa jest naprawdę bez serca. Hiszpan po raz kolejny zbliżał się do koszulki lidera Giro d’Italia, by ostatecznie awansować na, a jakże, drugie miejsce w klasyfikacji generalnej. Cóż, może jutro się uda…